DAILY BLOG (21.04.2017) TEN, KTÓRY ZDRADZI CI JAK ROBIĆ SPRZEDAŻ

 

DAILY BLOG - DAILY BLOG (21.04.2017) TEN, KTÓRY ZDRADZI CI JAK ROBIĆ SPRZEDAŻ

Cześć – nazywam się Mateusz Kiszło i uważam każdy dzień za absolutnie bezcenny. Wynika to z faktu, że znakomitą część życia przebimbałem. Nie miałem konkretnego celu, a kiedy już nawet się takowy wyklarował to szybko znikał z mojego horyzontu. Robiłem przypadkowe rzeczy w przypadkowy sposób. Przed kilkoma laty zreflektowałem się, że nie jestem tak szczęśliwy jak mógłbym być i w zasadzie wegetuję, ale na pewno nie żyję pełnią życia. Właśnie po to powstał DailyBlog – aby każdy kto chce się zainspirować do zmiany może obserwować moje działania. Będę publikował je CODZIENNIE i wszystko co piszę wydarzyło się naprawdę 🙂

 

FAQ (Frequently Asked Questions):

KUBEK KAWY - DAILY BLOG (21.04.2017) TEN, KTÓRY ZDRADZI CI JAK ROBIĆ SPRZEDAŻKim jesteś i dokąd dążysz?: Jestem tym gościem z obrazka po lewej, który trzyma swój ulubiony napój, czyli kawę (piję jej naprawdę dużo). Poznasz mnie lepiej za sprawą strony startowej. Sporą ilością przeróżnych myśli dzielę się na Twitterze.

Czy faktycznie masz zamiar publikować codziennie wieczorem?: Tak – nawet jeśli nie zawsze zrobię dużo danego dnia. Nie chcę pokazywać tylko swoich sukcesów, bo moje życie składa się też z gorszych lub zwyczajnie leniwych dni. To taki trochę anty-instagram – nie szukam najpiękniejszych ujęć i nie nakładam na swoje życie jeden z wielu pięknych filtrów. Pokazuję je takim jakim jest.

Czy DB ma stanowić zapis godzina po godzinie?: Oczywiście, że nie. Dzielę się jedynie najważniejszymi spostrzeżeniami z danego dnia. Wszystko czym się dzielę ma być w jakiś sposób wartościowe.

Czy jeśli uznam, że coś robisz źle i można zrobić to lepiej mogę zostawić krytyczny komentarz?: Oczywiście – chętnie się od czegoś nauczę. Nie mam monopolu na rację i na pewno jeszcze wiele razy w życiu popełnię jakiś błąd. Poza tym lubię wartościowe komentarze i takie, które mają odmienne zdanie niż ja.

Dlaczego miałbym / miałabym to czytać?: Nie jestem w stanie odpowiedzieć za ciebie. Możliwe, że nie znajdziesz dla siebie w tym żadnej wartości (choćby zabicia nudy). Myślę jednak, że co najmniej kilka osób nadarzy się okazja do sprawdzenia czy żyją efektywnie (co to znaczy?) i znalezienia inspiracji.

Dlaczego to robisz?: dzięki temu czuję presję związaną z tym, aby każdy dzień był możliwie efektywny i na tyle interesujący, abym miał co później napisać w kolejnym DB. Dwa razy zastanowię się zanim powiem sobie „nie chce mi się” i zacznę się opieprzać. To trochę tak jakbym stanął na środku stadionu i czuł na sobie wzrok tysięcy osób – na pewno nie będę chciał w związku z tym prokrastynować.

Dlaczego nie Daily Vlog?: nie czułbym się komfortowo łażąc z kamerką, sam montaż byłby dla mnie czasochłonny i pewnie jest nisza osób, które wolą czytać, a nie oglądać.

 

DO LEKTURY!

 

Pobudka 6:00. Dzień dobry.

 

Koniec tygodnia powinien być spokojny (przynajmniej zawsze się starałem, aby nie dawać sobie do pieca dzień przed wolnym), a tymczasem mam zaplanowałem na dziś 4 spotkania w 3 różnych miastach. Wolne rozpocznie się dla mnie dopiero późnym wieczorem.

 

7:35 WYJAZD DO MRĄGOWA

 

Pierwszą wizytę złożyłem w spółdzielni mieszkaniowej z którą umówiłem się wcześniej telefonicznie (jeśli będzie ci kiedyś dane pracować w sprzedaży to NIGDY nie wpadaj niezapowiedziany). Piecze nad ubezpieczeniami grupowymi trzyma pani księgowa, a spotkanie miało na celu zrozumienie potrzeb i szukanie najważniejszych powodów dla których nie mieliby zmienić dotychczasowej oferty na moją. Przypomina to niekiedy grę w kotka i myszka, bo choć przyjeżdżasz z obiektywnie lepszą ofertą (przynajmniej jeśli chodzi o wszystkie sumy świadczeń i np. większą ilość klauzul) to z niezrozumiałych przyczyn czasem pracownicy mówią, że nie chcą żadnych zmian. Często pierwsza podana przyczyna okazuje się być zasłoną dymną, bo jednym z wielu pomniejszych powodów, a ten GŁÓWNY jest często zakorzeniony głębiej. Pierwsze spotkania, w kontekście ubezpieczeń grupowych, mają więc na celu głównie bardziej szczegółowe poznanie potrzeb, rozmowę z możliwie jak największą liczbą załogi i omówienia korzyści wynikających z podpisania ze mną umowy.

PRO TIP: nikogo nie obchodzi jakie to co proponujesz ma cechy, ale jak przełoży się bezpośrednio na samych pracowników.

Ustaliliśmy, że pani księgowa przedyskutuje moją propozycję ze swoim przełożonym i jeśli ten wyrazi wstępne zainteresowanie (tutaj wielu początkujących sprzedawców mogłoby błędnie uważać, że mają „pewny temat”) to znów się spotkamy. Intuicja i doświadczenie podpowiada mi, że nic z tego nie będzie. Jeśli nie jestem w stanie porozmawiać z pracownikami (a tutaj nie mogłem) to wiem, że moje szanse na sukces maleją drastycznie. Na pewne rzeczy jak spotkanie z załogą nie mam po prostu wpływu – sporo zależy od specyfiki zakładu.

Na drugim spotkaniu miałem już tylko odebrać podpisaną umowę (ubezpieczałem 16 osób), ale przyszło mi zostać tam dwie godziny, aby pomóc jeszcze przy wypełnianiu wszystkiego.  Kosztowało mnie przesunięcie spotkania, które miałem dziś odbyć w Olsztynie na poniedziałek, ale generalnie lubię nawet i takie momenty na których przewalam tonę biurokracji. Lubię za atmosferę towarzyszącą podpisywaniu (człowiek ma po prostu satysfakcję), możliwość porozmawiania raz jeszcze z załogą i posiedzenie przy kawce. Całkiem ciekawa historia towarzyszy podpisaniu tej umowy, a brzmi ona tak:

 

COFAMY SIĘ W CZASIE …

 

Właścicielka firmy była otwarta na inne oferty, ale całość blokowała grupa pracowników, którzy nie chcieli żadnych zmian. Była tam pani z innej firmy, która przedstawiała im swoje warunki i chociaż były lepsze to nie zdecydowali się na zmiany. Wiedząc to wszystko postanowiłem podejść do tematu niestandardowo. Spotkałem się z większością załogi na stołówce (mało to było komfortowe, że przeszkadzałem im w trakcie śniadania) i dostałem 15 minut. Uznałem, że muszę podejść do tematu inaczej. Zamiast wymieniać co mam w swojej ofercie zacząłem zadawać im pytania. Poprosiłem o brutalną szczerość. Początkowo szło niemrawo i miałem wrażenie, że traktują mnie wrogo, ale stopniowo się na mnie otwierali. Po 15 minutach byliśmy już najlepszymi kumplami i (prawie) jednogłośnie uznali, że wchodzą w to. Odkryłem co było powodem ich blokady i stopniowo, krok po kroku, zyskiwałem ich zaufanie.

 

WRACAMY DO TERAŹNIEJSZOŚCI

Żałuję, że nie miałem więcej czasu, aby w drodze powrotnej nieco pozwiedzać Mrągowo, bo miałem ekstremalnie napięty grafik. Szkoda, bo miasto jest pełne jezior i samą infrastrukturę ma ewidentnie przygotowaną pod turystów. Obiecałem sobie tutaj wrócić, albo dać sobie więcej czasu na zwiedzanie następnym razem.

 

mrągowo - DAILY BLOG (21.04.2017) TEN, KTÓRY ZDRADZI CI JAK ROBIĆ SPRZEDAŻ

 

Prosto z Mrągowa udałem się do prosto do Korsz – w tym niewielkim mieście ubezpieczałem niepubliczną przychodnię. Wydałem kilkadziesiąt złotych polskich i poświęciłem kilka godzin swojego czasu, aby tu dojechać TYLKO po to, aby pomóc pani w wypłacie świadczenia za operacje i pobyt w szpitalu. Mogłem zrobić to w całości zdalnie (załatwiając wszystko na skanach i mailach), ale mam świra na punkcie dobrej obsługi klienta. Musisz wiedzieć, że nie lubię sytuacji w której tuż po sprzedaży agent zapomina o swoich klientach. Jest miły kiedy ma w tym interes, a po wszystkim zasłania się brakiem czasu. Dlatego lubię osobiste wizyty przy każdej możliwej okazji, aby cementować relację.

Finalnie wróciłem do domu w okolicach godziny 20. Sił starczyło mi jeszcze tylko na stworzenie tej notatki. Wreszcie weekend. Wniosek? Nigdy więcej tego nie powtarzać. Praca po 13 godzin dziennie sprawia, że oddalam się od tego czego oczekuję od życia.

 

Udanego dnia

Mateusz

 

POPRZEDNIO:

 

20.04.2017 – ten leniwy

19.04.2017 – ten dzia(ł)dowski

18.04.2017 – ten po świętach