DAILY BLOG 24.04.2017 – TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

 

DAILY BLOG - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

Cześć – nazywam się Mateusz Kiszło i uważam każdy dzień za absolutnie bezcenny. Wynika to z faktu, że znakomitą część życia przebimbałem. Nie miałem konkretnego celu, a kiedy już nawet się takowy wyklarował to szybko znikał z mojego horyzontu. Robiłem przypadkowe rzeczy w przypadkowy sposób. Przed kilkoma laty zreflektowałem się, że nie jestem tak szczęśliwy jak mógłbym być i w zasadzie wegetuję, ale na pewno nie żyję pełnią życia. Właśnie po to powstał DailyBlog – aby każdy kto chce się zainspirować do zmiany może obserwować moje działania. Będę publikował je CODZIENNIE i wszystko co piszę wydarzyło się naprawdę 🙂

 

FAQ (Frequently Asked Questions):

KUBEK KAWY - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃKim jesteś i dokąd dążysz?: Jestem tym gościem z obrazka po lewej, który trzyma swój ulubiony napój, czyli kawę (piję jej naprawdę dużo). Poznasz mnie lepiej za sprawą strony startowej. Sporą ilością przeróżnych myśli dzielę się na Twitterze.

Czy faktycznie masz zamiar publikować codziennie wieczorem?: Tak – nawet jeśli nie zawsze zrobię dużo danego dnia. Nie chcę pokazywać tylko swoich sukcesów, bo moje życie składa się też z gorszych lub zwyczajnie leniwych dni. To taki trochę anty-instagram – nie szukam najpiękniejszych ujęć i nie nakładam na swoje życie jeden z wielu pięknych filtrów. Pokazuję je takim jakim jest.

Czy DB ma stanowić zapis godzina po godzinie?: Oczywiście, że nie. Dzielę się jedynie najważniejszymi spostrzeżeniami z danego dnia. Wszystko czym się dzielę ma być w jakiś sposób wartościowe.

Czy jeśli uznam, że coś robisz źle i można zrobić to lepiej mogę zostawić krytyczny komentarz?: Oczywiście – chętnie się od czegoś nauczę. Nie mam monopolu na rację i na pewno jeszcze wiele razy w życiu popełnię jakiś błąd. Poza tym lubię wartościowe komentarze i takie, które mają odmienne zdanie niż ja.

Dlaczego miałbym / miałabym to czytać?: Nie jestem w stanie odpowiedzieć za ciebie. Możliwe, że nie znajdziesz dla siebie w tym żadnej wartości (choćby zabicia nudy). Myślę jednak, że co najmniej kilka osób nadarzy się okazja do sprawdzenia czy żyją efektywnie (co to znaczy?) i znalezienia inspiracji.

Dlaczego to robisz?: dzięki temu czuję presję związaną z tym, aby każdy dzień był możliwie efektywny i na tyle interesujący, abym miał co później napisać w kolejnym DB. Dwa razy zastanowię się zanim powiem sobie „nie chce mi się” i zacznę się opieprzać. To trochę tak jakbym stanął na środku stadionu i czuł na sobie wzrok tysięcy osób – na pewno nie będę chciał w związku z tym prokrastynować.

Dlaczego nie Daily Vlog?: nie czułbym się komfortowo łażąc z kamerką, sam montaż byłby dla mnie czasochłonny i pewnie jest nisza osób, które wolą czytać, a nie oglądać.

 

DO LEKTURY!

 

6: 20 na nogach – dzień dobry.

Zacznijmy od stwierdzenia, że miewam dni świetne, dobre, przeciętne, a wreszcie taki jak ten. Tak, dzisiaj będę nieco narzekał, ale nie przerażaj się – będzie ono konstruktywne i masz szansę coś z tego wyciągnąć.

 

DOBRE ZŁEGO POCZĄTKI

Nie stawiam się w swoim biurze codziennie (nie mam takiego obowiązku) i wręcz staram wręcz minimalizować ilość moich wizyt tam. Nie dlatego, że nie lubię się tam zjawiać, bo uwielbiam moich współpracowników. Nie przychodzę tam, bo właśnie dokładnie fakt posiadania świetnego i zgranego zespołu sprawia, że praca idzie na bok. Nim się człowiek obejrzy czas mija na żartach i pogaduchach o przysłowiowej dupie maryni. Do decyzji o omijaniu biura dojrzałem w ciągu jednego dnia, gdy próbowałem pracować, a co chwila ktoś czegoś ode mnie chciał. Uznałem, że tak dłużej być nie może i od tego momentu pracuję z domu. Jeśli ktoś coś ode mnie chce to musi do mnie dzwonić. Jeśli nie mam czasu, aby poświęcić wtedy tej osobie swoją uwagę to zwyczajnie nie odbieram. W mojej decyzji utwierdza mnie poniższy film:

 


 

Poniedziałki to jednak dzień obowiązkowych odpraw, a tym samym wizyty w biurze. Chcę, czy nie muszę się wtedy tam stawić, choć z technicznego punktu widzenia nic nie stałoby na przeszkodzie, aby załatwić to w formie telekonferencji. Miałem okazję odbywać takowe w poprzednich firmach i stanowią one wprost gigantyczne udogodnienie (o tym, że cała firma może pracować bez biura opowiada podcast Michała Szafrańskiego). Na odprawy jednak nie mam wpływu, więc staram do maksimum wykorzystać fakt, że i tak pojawię się w biurze. Ustalam na ten dzień sprawy, które wymagają ode mnie obecności tam. Na pozostałe czynności takie jak spotkania w ciągu dnia zależą już tylko ode mnie i to tutaj leży pies pogrzebany. Zanim jednak do nich przejdziemy …

… czy tylko ja ściągam na siebie uwagę osób, które chcą, aby wesprzeć ich kilkoma złotymi? Fascynująca jest dwubiegunowość tych ludzi. Jeśli zrobisz o co proszą to zdobędziesz ich przychylność i sympatię. Odmówisz, a usłyszysz za plecami wiązankę. Dziś natrafiłem na tyle natarczywą osobę (deklarowała bezdomność), że postanowiłem kupić jej kilka sztuk pieczywa. Nawet, gdy pani kasjerska wręczała m paragon to wciąż pytał, czy nie może jednak dostać pieniędzy. Wprost widziałem rozczarowanie w oczach tej osoby, gdy wręczałem jej kilka bułek zamiast kilku złotych. Człowiek niemal instynktownie w takiej sytuacji stwierdza, że mogłaby wziąć się do pracy. Prawda jest taka, że takie stwierdzenie spłyca sprawę. Po doświadczeniach bliskiej mi osoby, która ma fach w ręku i wieloletnie doświadczenie wiem już, że znalezienie nawet JAKIEJKOLWIEK pracy (przy określonych trudnościach) nie jest łatwe. Pomagałem jej w szukaniu (jedną nawet jej na krótko załatwiłem), ale mimo najszczerszych chęci i PRZERÓŻNYCH działań to od przeszło roku ta osoba wciąż pozostaje bezrobotna. Nie pomaga fakt, że nie jest najmłodszy, nie ma obycia z internetem i mieszka w relatywnie małym mieście. Jeśli więc spotkacie bezdomnego, albo zaczepi was ktoś inny o parę złotych to pamiętajcie, że czasem chęci to za mało.

Wracając do punktu przewodniego, czyli wyjaśnienia dlaczego ten dzień był poniżej przeciętnej. Otóż udałem się na spotkanie z księgową dużej olsztyńskiej firmy w sprawie mojej oferty ubezpieczenia grupowego. Na to, że było stratą czasu złożyło się kilka czynników: korki i fakt, że spotkanie NICZEGO nie pchnęło naprzód. To znaczy wszystko ustaliliśmy telefonicznie, a na spotkaniu w zasadzie tylko obie strony potwierdziły co już wiedziały. Niepotrzebnie przyjąłem zaproszenie na to spotkanie, bo powinienem był zapytać w jakim celu miało się odbyć. Teraz już wiem i będę na przyszłość o to doświadczenie mądrzejszy, więc coś jednak z tego wyniosłem 🙂

Drugie odbyło się na drugim końcu miasta i miało na celu jedynie dostarczenie OPCJONALNYCH dokumentów związanych z polisą. Chciałem podsumować raz jeszcze klientom na co się zdecydowali, ale na miejscu okazało się, że mieli gości. Słowem straciłem czas.

Tu po powrocie do domu zacząłem na chłodno zastanawiać się co mogłem zrobić lepiej. Przeanalizowałem cały swój proces sprzedażowy i natychmiast po dzisiejszym dniu wprowadziłem do niego zmiany. Jeden dzień, który mógłbym spisać na straty, wykorzystałem, aby stać się jeszcze lepszym w tym co robię. Ten system stosuję odkąd tylko pamiętam, a rezultaty widoczne są w moich wynikach sprzedażowych. Przed dwoma laty, gdy zaczynałem pracę w ubezpieczeniach, zrobienie planu na poziomie 2000 złotych (nie będę wam teraz tego tłumaczył co to znaczy) było nie lada wyzwaniem. Dziś budzi to śmiech politowania, bo robię bez większego wysiłku czasami nawet 7 razy więcej.

 

1 3 - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

 

 

Wszystko dzięki analizie własnych działań i wyciągania z nich wniosków. Pracuję mniej niż wcześniej i zarabiam przy tym coraz więcej. Jestem coraz wydajniejszy, a wszystko za sprawą kolejnych (nawet tych nieudanych) spotkań i potknięć. Doszło do tego, że planuję robić jeden dzień wolny w tygodniu. Kto wie dokąd analiza własnych działań jeszcze mnie doprowadzi 🙂

 

Ps. Artykuł o piramidach finansowych jaki dziś przeczytałem ma arcyciekawe komentarze.

 

kom1 - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

Zaczynamy delikatnie, bo od sugerowania, że doszło do zniesławienia. Jeszcze na „lajcie”, bo komentarz jest jako taki wyważony.

 

kom2 - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

Wkraczamy w trochę bardziej bojowy nastrój i niezbyt subtelna próba wbicia szpili.

 

kom 3 - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

 

A za wszystkim stoi loża masońska.

 

kom 4 - DAILY BLOG 24.04.2017 - TEN O ANALIZOWANIU WŁASNYCH DZIAŁAŃ

 

Wszystko co najlepsze przed nami. Na razie jednak potrzebujemy waszych pieniędzy. Uwielbiam komentarze pod tego rodzaju artykułami 🙂

 

Udanego dnia i dystansu do świata życzy Mateusz

 

POPRZEDNIO:

22.04.2017 – ten o mieszance pracy i lenistwa

21.04.2017 – ten w którym pokażę ci jak robić sprzedaż

20.04.2017 – ten leniwy

19.04.2017 – ten dzia(ł)dowski

18.04.2017 – ten po świętach