DAILYBLOG – TEN DZIA(Ł)DOWSKI (19.04.2017)

 

DAILY BLOG - DAILYBLOG - TEN DZIA(Ł)DOWSKI (19.04.2017)

Cześć – nazywam się Mateusz Kiszło i uważam każdy dzień za absolutnie bezcenny. Wynika to z faktu, że znakomitą część życia przebimbałem. Nie miałem konkretnego celu, a kiedy już nawet się takowy wyklarował to szybko znikał z mojego horyzontu. Robiłem przypadkowe rzeczy w przypadkowy sposób. Przed kilkoma laty zreflektowałem się, że nie jestem tak szczęśliwy jak mógłbym być i w zasadzie wegetuję, ale na pewno nie żyję pełnią życia. Właśnie po to powstał DailyBlog – aby każdy kto chce się zainspirować do zmiany może obserwować moje działania. Będę publikował je CODZIENNIE i wszystko co piszę wydarzyło się naprawdę 🙂

 

FAQ (Frequently Asked Questions):

KUBEK KAWY - DAILYBLOG - TEN DZIA(Ł)DOWSKI (19.04.2017)Kim jesteś i dokąd dążysz?: Jestem tym gościem z obrazka po lewej, który trzyma swój ulubiony napój, czyli kawę (piję jej naprawdę dużo). Poznasz mnie lepiej za sprawą strony startowej. Sporą ilością przeróżnych myśli dzielę się na Twitterze.

Czy faktycznie masz zamiar publikować codziennie wieczorem?: Tak – nawet jeśli nie zawsze zrobię dużo danego dnia. Nie chcę pokazywać tylko swoich sukcesów, bo moje życie składa się też z gorszych lub zwyczajnie leniwych dni. To taki trochę anty-instagram – nie szukam najpiękniejszych ujęć i nie nakładam na swoje życie jeden z wielu pięknych filtrów. Pokazuję je takim jakim jest.

Czy DB ma stanowić zapis godzina po godzinie?: Oczywiście, że nie. Dzielę się jedynie najważniejszymi spostrzeżeniami z danego dnia. Wszystko czym się dzielę ma być w jakiś sposób wartościowe.

Czy jeśli uznam, że coś robisz źle i można zrobić to lepiej mogę zostawić krytyczny komentarz?: Oczywiście – chętnie się od czegoś nauczę. Nie mam monopolu na rację i na pewno jeszcze wiele razy w życiu popełnię jakiś błąd. Poza tym lubię wartościowe komentarze i takie, które mają odmienne zdanie niż ja.

Dlaczego miałbym / miałabym to czytać?: Nie jestem w stanie odpowiedzieć za ciebie. Możliwe, że nie znajdziesz dla siebie w tym żadnej wartości (choćby zabicia nudy). Myślę jednak, że co najmniej kilka osób nadarzy się okazja do sprawdzenia czy żyją efektywnie (co to znaczy?) i znalezienia inspiracji.

Dlaczego to robisz?: dzięki temu czuję presję związaną z tym, aby każdy dzień był możliwie efektywny i na tyle interesujący, abym miał co później napisać w kolejnym DB. Dwa razy zastanowię się zanim powiem sobie „nie chce mi się” i zacznę się opieprzać. To trochę tak jakbym stanął na środku stadionu i czuł na sobie wzrok tysięcy osób – na pewno nie będę chciał w związku z tym prokrastynować.

Dlaczego nie Daily Vlog?: nie czułbym się komfortowo łażąc z kamerką, sam montaż byłby dla mnie czasochłonny i pewnie jest nisza osób, które wolą czytać, a nie oglądać.

 

DO LEKTURY!

 

1] 6:00 rano już na nogach. Zaraz po tym, gdy doprowadzę się do stanu używalności, przygotowuję pyszną kawę. Znajomi jednoznacznie stwierdzili, że robię tak słabą (jest tam masa mleka), że bardziej usypia niż pobudza. Pijam ją w różnych miejscach, ale moja do dziś smakuje mi najbardziej.

 

2] Tak wczesna pobudka wzięła się z tego, że miałem poranny pociąg do Działdowa. Półtorej godziny drogi od Olsztyna TYLKO po to, aby zawieźć certyfikaty uczestnictwa w ubezpieczeniu grupowego dla każdej z osób jaką ubezpieczyłem w lutym (pro tip: na ogół staram się umawiać sobie dzień wcześniej nowe spotkania w mieście w którym już i tak jestem, ale tym razem się nie powiodło; taki to już urok pracy w sprzedaży). Certyfikaty mogłem bez najmniejszego problemu po prostu wysłać mailem, ale zdecydowałem się poświęcić swój czas i pieniądze, aby stawić się tam osobiście. W ten sposób zyskałem:

+ Dbam o to, aby nie sprawiać wrażenia, że po podpisaniu umowy i zainkasowaniu wynagrodzenia mojego klienta olewam. Dbam o relacje.

+ Odpowiadam na wszystkie pytania, które często pojawiły się w tak zwanym międzyczasie

+ Klienci czują, że o nich pamiętam. Dodam, że dojeżdżam, gdy chodzi o pomoc w wypłacie świadczenia zamiast wysyłać na infolinię co mógłbym zrobić.

+ Otwiera mi to furtkę na dosprzedaż (crosseling), bo często ktoś chciałby coś dodatkowo.

 

3] W pociągu spędziłem podróż w wagonie restauracyjnym (pyszna kawka). Obok wielu wad mojej pracy (opowiem o nich kiedyś w osobnym artykule) uwielbiam fakt, że sam ustalam swój harmonogram. Mam po prostu dowieźć określony wynik na koniec miesiąca w absolutnie dowolny sposób. Szukam klientów spoza Olsztyna, bo z doświadczenia wiem, że (niestety) są często zwyczajnie zaniedbani. Bez problemu jestem w stanie zaoferować lepsze oferty nie wysilając się przy tym nadmiernie. W drodze powrotnej umawiałem spotkania na cały tydzień (normalnie robię to w piątek, ale święta zmusiły mnie do zmiany planów) i tworzyłem nowy tekst na bloga. Tekst będzie poświęcony temu jak nawet małe blogi skutecznie przynoszą zauważalny dla budżetu domowego dochód. Wymaga sporo pracy (wywiady, reserach), ale mam czas na jego przygotowanie, bo przygotowałem kilka dodatkowych tekstów na zapas. Jako, że pełnoprawne teksty publikuję raz na 10 – 14 dni daje mi to około miesiąc na komfortowe doszlifowanie tekstu.

 

WP 20170419 10 12 36 Pro - DAILYBLOG - TEN DZIA(Ł)DOWSKI (19.04.2017)

 

4] Niestety musiałem udać się do biura. Bywam tam rzadko, bo uważam wizyty w nim za stratę czasu. Trudno po prostu nie ulec pokusie plotek i ploteczek, a sam dojazd też kosztuje trochę czasu. Mój przyjazd „sponsorują” nasi informatycy, którzy co jakiś czas coś zepsują w systemie, więc ważne sprawy nie mogłem załatwić z zacisza domowego, ale właśnie specjalnie po to tłuc się do biura, aby skorzystać z tamtejszych (dla odmiany) działających systemów.

5] Znów miałem mnóstwo prac biurowych. Nie miałbym nic przeciwko niej, gdybym pracował na etacie. Prawda jest jednak taka, że pieniądze przynosi mi sprzedaż, a czynności takie jakie wprowadzenie wniosków, czy deklaracji chętnie oddałbym osobom trzecim. Dlatego każdego dnia coraz poważniej rozważam odpłatną pomoc osoby trzeciej, abym mógł skupić się WYŁĄCZNIE na tym co przynosi mi pieniądze. Przeszkodzą jest fakt, że nie zawsze mam tyle pracy. Postanowiłem dać sobie jeszcze nieco czasu, aby upewnić się, że NAPRAWDĘ jest mi niezbędna, a nie widzimisię mojego wewnętrznego lenia. Muszę mieć pewność, że po prostu się zwróci.

6] W tak zwanym międzyczasie zastanawiałem się nad miejscem w którym chciałbym spędzić majówkę. Uznałem, że skoro i tak chcę jeszcze skuteczniej łączyć pracę z podróżą (odsłuchaj tego podcastu) postanowiłem dopisać do listy celów na kwiecień, by znaleźć interesujące mnie blogi podróżnicze, które specjalizują się w Warmii i Mazurach. Chciałbym znaleźć w nich inspirację do odwiedzenia miejsc na wyciągnięcie ręki o których nawet nie wiem.

7] Swoją drogą gorąco polecam Netflix. Z przyjemnością płacę skromny jak na możliwości tej platformy abonament, a każdego wieczoru mam bogatą bibliotekę filmów i seriali. Wczoraj wieczorem był to film „Powietrze”. Ot, taki futurystyczny thriller, który co prawda niczego mi i Marcie nie urwał, ale zapewnił wystarczająco dużo rozrywki na półtorej godzinki przed snem. Celem zregenerowania się po całym dniu odpaliłem „Niezniszczalnych 2”. Głupie jak but, ale dla tych, którzy jak ja wychowali się na filmach akcji z lat 90 cudowne zarazem.

8] Po 20 znalazłem w sobie jeszcze dość sił, aby pchnąć nieco naprzód prace nad własnym produktem. Bardzo, ale to bardzo staram się nie wpaść w strefę komfortu, czyli skupieniu tylko na jednej pracy, która zapewnia mi na chleb. Faktem jest, że nie zawsze znajduje na to siły i mój wewnętrzny leń często kusi, by dziś dać sobie spokój. Faktem jest również to, że często mu ulegam, bo jednak życie mam tylko jedno i nie chcę swego życia złożyć w hołdzie pracy. Pracuję teraz, by później mieć życie jakie sobie wymarzyłem. Dla wcielenia tej idei w życie warto stłamsić w sobie tego lenia.

9] To samo odczuwałem jeśli chodzi o wieczorne bieganie. Jest cholernie zimno i mógłbym grzać się już w ciepłym łóżku z gorącą Inką wlepiając paczały w ekran. Zrezygnowałbym wtedy jednak z endorfin i dawki energii jakie generuje bieganie. Poza tym wychodzenie o takiej porze biegać (zwłaszcza w mróz) to świetne ćwiczenie na silną wolę.

10] Kończąc myślami jestem już w jutrzejszym dniu: liczę bowiem na podpisanie mojej jak dotąd rekordowo wysokiej umowy. Klient się waha, więc jutro z Susza wrócę z tarczą lub na tarczy. O tym jak poszło opowiem wam w następnym Daily Blogu.

 

Udanego dnia

Mateusz Kiszło

 

POPRZEDNIO:

18.04.2017 – ten po świętach