GADAM DO KAMERY O CIEKAWYCH SPRAWACH

video - GADAM DO KAMERY O CIEKAWYCH SPRAWACH

Nie każdy czytelnik bloga wie, że pojawiłem się również na You Tube. Musisz zaś wiedzieć, że długo się do tego zbierałem i z perspektywy czasu popełniałem błąd polegający na tym, że chciałem zrobić to perfekcyjnie. Wiecie – mieć kamerę, ładne tło i doskonały format … Więc kupiłem tę kamerę, a także zrobiłem to brzydkie jak diabli tło. Ku mojemu zaskoczeniu uznałem, że nie chce mi się tego wszystkiego rozkładać i składać, więc znalazłem wygodną wymówkę, by to odłożyć. Jestem świadom o filozofii wychodzenia ze swojej strefy komfortu i prokrastynacji, czyli odkładania spraw na tzw. „wieczne nigdy”. Dlatego w jednej chwili zerwałem się sprzed wpisu i chwyciłem za komórkę z silnym postanowieniem nagrania CZEGOKOLWIEK.Efektem jest poniższe video nagrane specjalnie na potrzeby wpisu o planowaniu blogowania.



Czemu w ogóle uparłem się, by koniecznie pojawić się przed kamerą? Z wielu powodów:

– You Tube to DRUGA po Google największa wyszukiwarka na świecie.

– Zwiększanie mojej rozpoznawalności, czyli kolejna cegiełka do budowy marki osobistej (stworzyłem na ten temat rozbudowany artykuł)

– Potrzebowałem miejsca w którym mógłbym mówić o rzeczach, które nie są na tyle rozbudowane, by poświęcać im odrębny artykuł na blogu. Wiecie zaś, że nie lubię pisać krótko w myśl zasady „byleby coś tam wrzucić”, o nie!

– Video to przyszłość moi drodzy! Po prostu warto tu być, by się z tym formatem już oswajać i łatwiej adaptować, gdy przyjdzie taka konieczność.

– Fajnie mieć kolejny kanał, w którym niezależnie od FB, Twittera, czy newslettera zbieram subskrybentów zainteresowanych tym o czym gadam. Jeszcze nie wiem czy i jak miałbym to wykorzystywać i pod tym względem to czysta improwizacja w myśl zasady „nie spinam się, robię to, bo lubię, a może kiedyś coś z tego będzie”

Poniżej nagranie, które poszło już za drugim podejściem (pierwsze zaniechałem po 5 minutach bezsensownej paplaniny, która stanowiła jednak dobrą rozgrzewkę):

Nie mam na razie określonego harmonogramu publikacji – robię to wtedy, gdy akurat mam potrzebę wygadania się. Nie robię montażu, bo oszczędzam swój czas i staram się, by przekaz był naturalny. W kolejnym nagraniu w myśl zasady „mówię o tym co wiem z własnej praktyki” gadam o swoich jeszcze dość młodych doświadczeniach we współpracy z firmami. Planuję zupełnie odrębny wpis na ten temat, a może nawet jakiś pierwszy produkt, który pokazywałby jak mały bloger (jak ja) może pozyskiwać partnerów na własnych zasadach.