JAK EFEKTYWNIE PRACOWAĆ I ŻYĆ?

time - JAK EFEKTYWNIE PRACOWAĆ I ŻYĆ?

Każdy z nas w głębi serca jest leniwy – praca jest wymysłem człowieka i nie nikt nie rodzi się z naturalnymi predyspozycjami do jej wykonywania.  Skoro już jednak poświęcamy jej znaczną część naszego życia to co bardziej ambitne jednostki szukają sposobu na efektywniejsze jej wykonywanie. Ironią jest to, że nawet jeśli z danym zadaniem uporaliśmy się dużo szybciej niż zakładaliśmy to mamy wrażenie, że nie pracowaliśmy odpowiednio ciężko. Podświadomie myślimy, że skoro naszej pracy nie wykonywaliśmy w przeciągu ośmiu godzin to czujemy, że się obijamy. Zapominamy, że właśnie po to pracujemy efektywnie, aby uzyskać więcej czasu wolnego. Inna sprawa, że często nie wiedzielibyśmy co z tym czasem wolnym zrobić. Pisałem o tym w swoim newsletterze:

 

Nie ma takiego dnia, abym o czymś nie myślał. Praktycznie bezustannie zastanawiam się co mogę w swoim życiu zmienić, aby uczynić je lepszym. Mogę śmiało powiedzieć, że stało się to moją obsesją i nawet odpoczywając łapię się na tym, że zadaję sobie pytanie:

„Czy nie mógłbym lepiej spędzać tego czasu”

Nie efektywniej, bo już dojrzałem do tego, że odpoczynek jest niezbędny i czasem trzeba zwyczajnie wcisnąć hamulec. Nauczyłem się skupiać na odpoczywaniu i nie mam już wyrzutów sumienia, gdy po prostu nic nie robię.

Dziś doszedłem, więc do wniosku, że w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, aby mój weekend miał trzy dni. Nie mam stałych godzin pracy i organizuję ją sobie całkowicie samodzielnie. Praktycznie mógłbym robić sobie tygodnie wolnego, ale byłoby to jednak „dość” szkodliwe dla mojego portfela. Jakąś tam pracę więc robić muszę czy tego chcę, czy nie. Zadałem sobie jednak pytanie:

„Dlaczego jednak praca musi odbywać się w przeciągu pięciu dni roboczych?”

Skoro nie mam szefa, ani narzuconego przez kogokolwiek godzin pracy … no właśnie nic nie stoi na przeszkodzie. Robiłem tak, bo byłem do tego przyzwyczajony – nie stała za tym żadna głębsza refleksja. Dziś postanowiłem, że to się zmieni w bardzo prosty sposób – po prostu będę pracował wydajniej (nie więcej!) w przeciągu pierwszych czterech dni tygodnia. W ten prosty sposób osiągam dzień wolnego więcej. W skali całego roku daje to 48 DNI WOLNEGO WIĘCEJ. Wszystko tylko dzięki temu, że zmieniłem tylko sposób myślenia.

Zacząłem się zastanawiać co dopiero mógłbym zacząć robić, gdyby mógł pracować tylko jeden dzień w tygodniu. Przez krótką chwilę się rozmarzyłem. Nie trwało to długo, bo po chwili stwierdziłem …

„No właśnie – co ja będę właściwie robił?”

Obiektywnie rzecz mówiąc przy dzisiejszym stylu życia jaki mam NIE WIEDZIAŁBYM CO ROBIĆ. Jasne – w pierwszej chwili nadrobiłbym ewentualne zaległości, które mam. Spędzałbym więcej czasu z rodziną. Podróżowałbym więcej i częściej spotykał się ze znajomymi. Przecież to takie proste – moglibyśmy robić wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy.

Jeśli tak uważasz to spróbuj przygotować plan dnia (godzina po godzinie) na najbliższe kilka miesięcy uwzględniających to, że masz tyle czasu wolnego. Prawdopodobnie już w pierwszym tygodniu nie będziesz wiedzieć co z tym czasem zrobić. Spotykanie się ze znajomymi jest fajne raz na jakiś czas, ale nie bezustannie. Spędzanie czasu z rodziną jest ważne, ale jest ten sam problem co ze znajomymi – wpadniemy w rutynę. Podróżowanie mówisz? Świetny pomysł, ale nie oszukujmy się – to kosztuje. Niewielu mogłoby komfortowo podróżować większą część miesiąca i nie musząc przy tym przesadnie zaciskać pasa. Siedzenie w domu? Od czasu do czasu fajnie jest tak spędzić jeden dzień na kilka tygodni. Dłużej się po prostu nie chce. Lubię też spływy kajakowe, ale są sezonowe.

Wniosek do jakiego doszedłem (Twoje mogą być odmienne) jest taki, że nie byłbym gotowy na tak dużą dawkę wolności. Nie mam tylu hobby, ani form spędzania czasu, a te fajniejsze po prostu wymagają pieniędzy. Pracując 40 godzin tygodniowo nie odczuwamy tego tak bardzo, bo nie mamy tylu czasu, by ich wydawać.

 

Dlatego nie chcę, aby był to kolejny artykuł, który będzie objawiał rzeczy oczywiste tak jak to, że np. ograniczając korzystanie z Facebooka odzyskamy trochę czasu na pracę. Taki artykuł już u siebie mam (O TUTAJ). Dzisiaj chcę podzielić się swoimi sposobami na EFEKTYWNE ŻYCIE, które rozumiem następująco:



 

Życie w trakcie którego staramy podejmować się każdego dnia działania i decyzje, które rozwijają nas zawodowo i/lub jako człowieka.

 

Przykład? Proszę bardzo. Pracuję w Generali jako agent ubezpieczeniowy (opisałem to nieco szerzej tutaj). Zdecydowałem się na to ŚWIADOMIE ze względu na elastyczny czas pracy, brak górnej granicy zarobków i fakt, że to ile zarobię zależy WYŁĄCZNIE ode mnie, a nie od świstka papieru zwanego umową o pracę. Ten krok pozwolił mi nie tylko zarabiać więcej niż dotychczas, ale również:

  • szlifować umiejętności sprzedażowe (przyda się w przyszłości przy własnej firmie)
  •  samemu zarządzać swoim czasem, które mam teraz po prostu więcej
  • mając więcej czasu mogę go więcej poświęcić blogowi.

Prawdopodobnie nie tworzyłbym go pracując na etacie, bo nie chciałoby mi się go prowadzić po godzinach. Wiem, bo kiedyś już to przerabiałem – po prostu myślę wtedy wyłącznie o odpoczynku i nie w głowie mi dodatkowa praca. Blog nie tylko stał się dodatkowym źródłem dochodów, ale przede wszystkim:

Bezustannie zastanawiam się jak wdrożyć kolejne projekty, które z czasem staną się ode mnie niezależne (jednym ze zrealizowanych przykładów jest mój sklepik z książkami biznesowymi), a będą przynosiły mi dodatkowy dochód. Anty – przykład efektywnego życia? Podam zmyślony – praca za biurkiem od 9 do 17, gdy zmęczeni nie mamy chęci, by zrobić coś dodatkowego. Bez szans na awans, nie mając też pojęcia gdzie chcemy być za 10 lat, nie rozwijając nowych umiejętności, a jedynie będąc malutkim trybikiem w większej maszynie zwanej firmą.

 

JAKIE WIĘC TECHNIKI STOSUJĘ, ABY ŻYĆ EFEKTYWNIE?

 

1] Dążę do automatyzacji

Uwielbiam, gdy coś dzieje się samo bez mojej wiedzy. Zlecenia stałe, czy podpięte pod moją kartę usługi typu Netlifx umożliwiają mi skupienie się na innych, ważniejszych sprawach. Landing page (jakzarabiacpieniadze.com.pl) jest całkowicie samodzielnym tworem, który po prostu wisi w sieci i każdego dnia zdobywa mi kilku nowych subskrybentów. Duża część internautów trafia na niego poprzez wyszukiwania organiczne, a ja codziennie w okolicach 7 rano sprawdzam ile nowych osób przybyło.

 

Screenshot 2017 03 25 15 08 03 1024x548 - JAK EFEKTYWNIE PRACOWAĆ I ŻYĆ?

 

 

2] Prowadzę pamiętnik, aby sprawdzać postępy

Każdego dnia wieczorem siadam do Evernote i spisuję najważniejsze wydarzenia z danego dnia. Uczę się zadawać sobie każdego dnia pytanie i to odnotowywać: co dziś NOWEGO pchnąłem naprzód? Czy czegoś się nauczyłem? Dzięki temu widzę czy się rozwijam, czy utknąłem w miejscu i szukam przyczyn. Na podstawie zapisów z ostatnich 3 miesięcy wykryłem, że powinienem urozmaicać swoje wieczory, bo każdy wygląda podobnie i brakuje mi zróżnicowania. Zapisuję też popełnione błędy, aby ich nie powtarzać. Notuję sukcesy i porażki, a następnie analizuje dlaczego tak się stało.

 

3] Uwielbiam zadawać sobie samemu pytanie „dlaczego?”

Skoro sam ustalam sobie czas pracy to dlaczego nie uczynić piątku dniem wolnym? Dlaczego nie pracować wydajniej reszty tygodnia, aby cieszyć się trzydniowym weekendem? Jeśli nie znajduję powodu to znaczy, że go nie ma i nic nie stoi na przeszkodzie.

Zadając sobie to pytanie zmuszasz się do auto-refleksji. Nierzadko okazuje się, że coś co robiłeś rutynowo po prostu nie ma żadnego uzasadnienia. Poćwicz to w domu zadając sobie na przykład pytanie:

 

Dlaczego pracuję akurat w tym miejscu?

 

Całkiem możliwe, że część z was odpowie – bo dostałam tu pracę. Moim kolejnym pytaniem będzie zatem „dlaczego nie zaczniesz pracy, którą będziesz z przyjemnością wykonywać i będzie Cię rozwijać?”. I tak dalej.

 

4] Nie pracuję 8 godzin pod rząd 

Nie mam wyrzutów sumienia, gdy jeszcze przed 13:00 w ciągu tygodnia roboczego chwilę pogram na konsoli, albo pooglądam ulubiony kanał. Nie robię sobie pojedynczych przerw – najczęściej robię sobie kilka w ciągu dnia. Czasem popracuję do 20:00, a innym razem robię sobie wolne już o 14:00. Nie chciałbym już pracować w skupieniu przez 8 godzin z rzędu.

 

5] Staram się, aby raz wykonana praca przynosiła stale efekty

Wejdź na jakzarabiacpieniadze.com.pl. Jest tam możliwość zapisania się do konkretnego newslettera, który co 2-3 dni prześle Ci na skrzynkę kolejny artykuł. Dzięki temu moje starsze teksty są wciąż czytane / komentowane, a według Google Analitycs zaglądają do mnie głównie powracający czytelnicy (waha się między 51-54%). Kiedy, więc ktoś chwali się, że 90% jego unikalnych użytkowników miesięcznie pochodzi w 8o%-90% z organicznego wyszukiwania podejrzewam, że ma kilka dobrze wypozycjonowanych wpisów. Czy można w jego przypadku mówić o zaangażowaniu? Oczywiście każdy przypadek należy rozpatrywać odrębnie, ale myślę, że to mocno przelotny, a tym samym praktycznie bezwartościowy ruch.

Teksty, które przygotowuję dla odbiorców newslettera potrafię od czasu do czasu zamieścić za jakiś czas w innym medium.

Praca, którą aktualnie wykonuję ma mnie rozwijać zawodowo. Nie akceptowałbym takiego zajęcia, które nie rozwijałoby żadnych przydatnych w przyszłości umiejętności.

Każda sprzedana przeze mnie polisa w Generali przynosi mi prowizję tak długo jak znajduje się w moim portfelu (przeciętny czas życia polisy to 8 lat). Opisałem to szerzej w tym artykule.

 

6] Skupiam się na rozwijaniu mocnych stron, a nie poprawianiu słabych

Zdaję sobie sprawę z faktu, że mam jakieś wady. Wiem też jednak, że na chleb zarabiam wykorzystując mocne strony, więc to na nich skupiam swoją uwagę. Za naprawianie słabości warto zabrać się jednak w momencie w którym nam okropnie doskwierają, albo ranią innych.

 

7] Nie pracuję jeśli mam kosmiczną niechęć

Raz na wiele, wiele dni zdarzy mi się dzień w którym CAŁKOWICIE nie chce mi się pracować. To znaczy rzadko kiedy mi się chce, większość czasu po prostu chętniej robiłbym coś innego, ale zdarzają się takie dni, że robota za cholerę nie idzie. Wtedy po prostu się temu poddaję i skupiam na odpoczynku, czyli w mojej ocenie esencji życia. Nadrobię to innego dnia po prostu – wszak jestem tylko człowiekiem.

 

8] Staram się zarządzać energią, a nie czasem

W punkcie czwartym pisałem, że nie chciałbym pracować już w sztywnych godzinach upierdliwie wypatrując, czy już czas, by zmywać się z biura. Jeśli mam do czegoś kosmiczną niechęć to będę tylko tracił czas. Jeśli mam akurat wenę to szkoda byłoby jej nie wykorzystać, bo już 16 i jestem po pracy. Jeśli wieczorem mam akurat chęć popracowania nad czymś to zwyczajnie to robię. Jeśli wieczorem muszę coś zrobić, choć mi się nie chce, zrobię to, ale następnego dnia wstanę później, aby to wypocząć. Swoją drogą potrafię „wywoływać” wenę za zawołanie – jeśli mam się skupić na danym temacie zaczynam oglądać np. filmy, albo artykuły z nim związane.

 

9] Stawiam sobie ambitne cele i rozbijam je na pomniejsze kroki

Od paru lat żyłem w przekonaniu, że potrafię pracować efektywnie. Robię dużo, nie zawracam sobie głowy pytaniami czy akurat mi się chce i potrafię tak dobierać zadania, by dawały jak najwięcej efektów. Czasem jednak stawałem w miejscu. Zrealizowałem wyznaczone na dany dzień zadania i nie wiedziałem co dalej, więc robiłem sobie wolne. Na następny dzień lista rzeczy do zrobienia świeciła pustką, albo miałem poczucie, że uporałem się z tym co miałem zrobić, ale nie zrobiłem niczego nowego. Wtedy traciłem czas, aby zastanawiać się nad tym co mogę teraz zrobić, aby pchnąć sprawy naprzód. Brakowało mi lepszego planowania. Metodą prób i błędów doszedłem, więc do następującej metody:

Krok pierwszy] Dokładnie zdefiniowałem i opisałem swoje marzenia. Co chcę kiedyś w życiu osiągnąć? Mam wypisane cele duże i małe. Nawet takie, które na pierwszy rzut oka wydają się wręcz niemożliwe do zrobienia.

Krok drugi] Marzenie samo w sobie, gdy nic z tym nie robimy, może być małym przekleństwem. Nie robiąc nic, by się do nich choć na krok zbliżać, będziemy czuć, że jeszcze zawsze są poza naszym zasięgiem. Będziemy mieć poczucie, że nie żyjemy na 100%. Wiem, że brzmię teraz jak jakiś coach, ale nie wskóram nic na to, że wszelkie tego rodzaju myśli motywacyjne kojarzą się już (chyba) tylko z nimi. Co więc zacząłem robić? Rozbijam to na kroki jakie mnie do tych celów zbliżą. Są bardzo ogólne (powiedzmy, że podaję kwoty jakie np. miesięcznie muszę zarabiać), ale to nie problem. Niech ta ilość kroków cię nie ogranicza – wypisz te, które uważasz, że są konieczne. Później na bieżąco będziesz korygować.

Krok trzeci] Rozbijam te ogólne kroki na konkretne lata w którym chciałbym, aby się to stało. Wypisałem sobie jako cel kilka dużych kroków / osiągnięć na 2017 i 2018. Dzięki temu mogę zrobić …

… Krok czwarty] Teraz zacznie to nabierać sensu. Rozbijam te lata na miesiące. Wpisuję tam DROBNIEJSZE kroki, które składają się na realizację tych dużych zadań z kroku trzeciego. Nagle zaczynam dostrzegać mniej więcej co muszę zrobić, aby zbliżyć się do swojego marzenia

Krok piąty] Rozbijam miesiące na tygodnie. Przypisuję w poszczególnych tygodniach bardzo szczegółowe zadania, które pozwolą mi zbliżyć się do tych z kroku 4.

Fakt, że czasem coś się przesunie, ale to żaden problem – w najgorszym wypadku będę miał jakieś opóźnienie i wystarczy przesunąć związane z tym kroki w czasie. Jest to bardzo świeża technika, którą wypracowałem metodą prób i błędów, ale z której jestem piekielnie zadowolony. Od jej odkrycia wstaję rano, sprawdzam co mam do zrobienia i lecę na autopilocie. Co tydzień robię podsumowanie i w razie potrzeby koryguję. Działa to fenomenalnie, bo wreszcie mam poczucie (niemal) całkowitej kontroli i mam poczucie, że każdy dzień zbliża mnie do realizacji moich marzeń. Fajne? Fajne i takie proste do zastosowania 1f642 - JAK EFEKTYWNIE PRACOWAĆ I ŻYĆ?🙂

Dążę do tego, by stworzyć takie środowisko w którym moja dobrze płatna praca będzie zarazem moim hobby i przyjemnością, a te czynności, których nie lubię będę mógł delegować.

 

10] Jeśli brakuje mi czasu i tracę kontrolę nad ilością obowiązków mówię stop i zastanawiam się co można poprawić

Może właśnie mści się na mnie fakt, że coś odkładałem od dłuższego czasu? Może powinienem dopracować lepiej proces sprzedaży, aby minimalizować ilość wizyt u klienta do niezbędnego minimum? Czy na pewno zajmuję się WYŁĄCZNIE procesami, które przynoszą mi pieniądze, czy niektóre z zadań są zwyczajnie zbędne?

 

11] Zanim czegoś się podejmę rozważam jak to się zwróci

To już trochę wyższa szkoła jazdy, którą już nawet połowicznie stosuję. Otóż przed wykonaniem jakiejś czynności kalkuluję w głowie, czy czas na nią przeznaczony się zwróci, albo czy w danej chwili jest do czegokolwiek przydatna. Przykład? Tworzę właśnie ten wpis i kusi mnie zajrzenie na Facebooka. Wtedy myślę: jak oderwanie się od pracy i sprawdzenie powiadomień przyczyni się do czegokolwiek? Odpowiedź brzmi: nijak – jedynie mnie rozproszy.

 

12] Odciąłem się od wiadomości

Nie czytam gazet, nie przeglądam portali, na Facebooku nie otrzymuję żadnych wiadomości poza gospodarczymi. Nie zaśmiecam głowy bezwartościowymi informacjami i nie tracę cennych kilkunastu minut dziennie, które w skali roku dają pewnie kilkanaście godzin, które można przeznaczyć na coś na co z reguły „nie mamy czasu” (tak, tutaj nieco ironizuję, bo ten brak czasu bierze się z braku samoogarnięcia). Zresztą brzydzę się clickbaitami i pustą treścią, która się za nimi kryje:

 

1 1 - JAK EFEKTYWNIE PRACOWAĆ I ŻYĆ?

 

 

13] Od czasu do czasu lubię też odpoczywać produktywnie

Fajnie jest się poobijać przy konsoli, albo oglądając nowy blockbuster w kinie, ale potrafię również dobrze się bawić spędzając przy tym również pożytecznie czas. Robię to oglądając prezentacje TED, albo czytając książki biznesowe  (TUTAJ ZNAJDZIESZ POZYCJE, KTÓRE POLECAM Z CZYSTYM SUMIENIEM).

 

 

A JAKIE TY MASZ METODY NA OSIĄGANIE EFEKTYWNEGO ŻYCIA, KTÓRE POZWOLI CI NA OSIĄGANIE WIĘCEJ? Napisz w komentarzu w razie potrzeby linkując do swojego lub cudzego artykułu