JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? – CASE STUDY

case study - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYJeśli powiem, że co drugi powstały blog pada, to myślę, że nie będę wcale daleki od prawdy. Powodów słyszałem już wiele; brak czasu (kiedy przecież pisać możemy, kiedy chcemy – jest to więc zwykła wymówka), znudzenie danym tematem lub brak pomysłów na wpisy (kto zabroni blogerowi zmienić format?), brak nowych czytelników (po prostu zaniedbano marketing, albo treści nie były warte dalszego udostępniania), brak sensownych korzyści (nie mówię tylko o finansowych). Wymówki są świetnym wynalazkiem, bo pozwalają zdjąć ze swoich barków odpowiedzialność. To przecież nigdy nie jest nasza wina, tylko losu i osób trzecich. Gdyby nieznajomy zaczepił mnie na ulicy i zapytał, dlaczego moim zdaniem blogi upadają, odpowiedziałbym bez wahania:

BRAK DŁUGOFALOWEGO PLANU!

Zanim przejdziemy dalej (bo to długa podróż jest) to wiedzcie, że  partnerem merytorycznym wpisu jest sieć afiliacyjna Webepartners, która pomaga blogerom zarabiać na promowaniu produktów ze sklepów internetowych oraz usług online.

 

 

b1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDY

 

Powodów do zakładania blogów mamy mnóstwo:

–  bo każdy ma swojego,

–  chęć spróbowania,

–  bo zazdrościmy wpływowym blogerom ich dochodów,

–  mamy pomysły na kilka pierwszych wpisów (a potem… pustka),

– chcemy uczynić go dodatkowym źródłem dochodu, więc tworzymy blog lifestyle’owy, próbując być fajnym i/lub kontrowersyjnym, albo tworzymy taki o tematyce zarobkowej, aby od pierwszych chwil opakować go dziesiątkami programów afiliacyjnych,

– blog zapewnia popularność otwierającą wiele drzwi, które normalnie byłyby dla nas zamknięte, a wypracowana popularność sprawia, że inni o nas zabiegają.

Niestety, poza nielicznymi osobami, większości blogerów brakuje długofalowej wizji.

Bez namysłu tworzymy bloga nie zastanawiając się, co dalej. Tworzymy, mając początkową wizję i nic więcej. Moim pierwszym blogiem był „Board Times„, w całości poświęcony grom planszowym (tak, to mój konik). Mieszanka szczęścia, determinacji i kreatywności pozwoliła mi zyskać całkiem sporą popularność w planszowym światku, na blogu zarabiać i rozpocząć współpracę z innymi redaktorami; jeden z nich go zresztą ode mnie odkupił. O innych przygodach z blogowaniem wolałbym zapomnieć. Chaos, chaos i jeszcze raz chaos. Nie miałem żadnego większego planu. Od czasu sprzedaży Board Times miałem długą przerwę od blogowania. Przypatrywałem się wszystkiemu z boku, nie biorąc w niczym aktywnego udziału.

Zaintrygował mnie Michał Szafrański, którego śledzę praktycznie od początku. Słuchałem podcastów Patta Flynna. Czytywałem zagranicznych blogerów biznesowych. Obserwowałem transformację Kominka. Wyciągałem wnioski.

I powoli zaczęło do mnie docierać, dlaczego nieliczni blogerzy osiągnęli sukces, podczas gdy inni odpadli w przedbiegach. Zbiegło się to w czasie z początkami mojego zainteresowania biznesem. Nie zainteresowaniem, bo miałem już wtedy za sobą przygodę z własną firmą, ale właśnie fascynacją. Poczułem potrzebę dzielenia się swoimi przemyśleniami na jego temat z innymi, stąd właśnie pierwsze myśli o własnym blogu. Bogatszy o zebraną dotychczas wiedzę, musiałem ustalić …

… CEL!

Bez niego będzie to pisanie dla pisania i odczuwanie presji, by nie doprowadzać do przestoju w publikacji wpisów. W przypadku bloga wszystkie moje działania przypominają nieco realizację wcześniej założonego biznesplanu. Na kilka miesięcy przed startem zbierałem w głowie myśli. Zastanawiałem się o czym chcę pisać, dla kogo chcę pisać, DLACZEGO chcę pisać, dokąd z moją twórczością zmierzam, ile mogę na pisanie poświęcić czasu, zakładałem małe cele, które z kolei składały się na większą całość, a także jaki mam dla siebie rynek potencjalnych reklamodawców. Pierwszym wyborem przed jakim stanąłem był wybór nazwy. Padło na „Jak zarabiać pieniądze?” ponieważ:
+ Dotyczy to w mniejszym lub większym stopniu KAŻDEGO.

+ Format jest szalenie szeroki, dając mi ogromne pole do popisu, a przy tym nazwa nie pozostawia wątpliwości do kogo adresowane są treści. Miał być przy tym dostatecznie niszowy, by grupa odbiorców pokrywała się z grupą, do której zechcą trafić reklamodawcy.

+ Ogromna liczba zapytań o wszelkie odmiany tej frazy (rzeczywiście Google jest dziś moim głównym kanałem pozyskiwania czytelników).

+ Nie tytułowałem celowo imieniem i nazwiskiem, bo mam w tym swój cel. Dalsza lektura wyjaśni jaki.

+ Nie jest tak tłoczno jak w przypadku lifestyle’u. Pełna swoboda.

+ Wiedziałem, że z jednym z bardziej wiodących tematów będzie afiliacja, którą sam Jason Hunt wymienił jako jeden z trendów przyszłości (KLIK). Swoją drogą, ten bloger jest jednym ze wzorów do naśladowania, jeśli chodzi o umiejętność wyznaczania strategii blogowania. Chciałem załapać się na ten moment, gdy afiliacja już się spopularyzuje i będę jednym z głównym źródeł wiedzy na ten temat.

+ Chciałem w pełni wykorzystać potencjał tkwiący w blogu o zarabianiu. Takich w sieci jest prawdziwe mrowie, ale dla odmiany postanowiłem zrobić to dobrze, czyli zaoferować niespotykaną w tym „gatunku” jakość i merytoryczność wpisów, aby finalnie przekuć to w zainteresowanie, które pozwoli mi osiągnąć OSTATECZNY cel (o nim trochę dalej; tak, chcę was przytrzymać w napięciu!). Aby moje działania miały znamiona mądrych, postanowiłem przygotować plan składający się z serii mniejszych kroków i osiągnięć. Inaczej byłoby to pisanie dla pisania z nadzieją, że ktoś się łaskawie blogiem zainteresuje. Nikt mnie jednak nie przeczyta, jeśli się o mnie nie dowie. To sztuka, która udaje się nielicznym, z czego jednym z chlubnych wyjątków jest Volant. Zwróćcie uwagę na fakt, że podobnie jak tysiące innych przed nim pisze o związkach. Pojawił się w sieci i ją zdominował. Co spowodowało, że to właśnie on odniósł sukces? Co spowodowało, że Michał Szafrański w trzy lata stał się królem polskiej blogosfery, gdy dziesiątki tysięcy piszących o oszczędzaniu nie?



Detale. Format. Cel. Konsekwencja.

Przed pojawieniem się bloga w sieci przygotowałem wcześniej szkice kilkudziesięciu wpisów. Finalnie większość z nich nie ukazała się w pierwotnej formie. Porównywałem swoją wizję z rzeczywistością. Blog zaczął przypominać nieco startup, szukający własnego pomysłu na siebie. Pewne pomysły okazywały być się niewypałem (np. szybko wycofałem się z gościnnych wpisów, które są szalenie czasochłonne, a efekt dają mizerny, o ile nie realizujemy go w gigantycznej skali), pojawiały się kolejne, które sprawdzałem w praktyce. Pierwszy rok (jego podsumowanie znajdziecie tutaj) to tak jak zaplanowałem wcześniej: stawianie fundamentów, docieranie się z formułą wpisów, weryfikowanie własnych wyobrażeń z tymi, które mają czytelnicy, nawiązywanie kontaktów, szukanie pomysłów na marketing, tworzenie fundamentów pod SEO, docieranie się z modelem biznesowym. Słowem: mnóstwo dobrej pracy, której w pierwszym roku nikt nie doceni, a jej owoce będę zbierał dopiero po kilku latach dalszej ciężkiej, słabo płatnej pracy. Nigdy bowiem nie ukrywałem, że w przyszłości chciałem, by blog stał się kolejnym źródłem dochodu. Mam jednak to ogromne szczęście, że cała praca przy blogu sprawia mi ogromną frajdę, a przy tym taka forma zarobkowania umożliwia mi pracę, którą lubię (uwielbiam?), czyli taką z dowolnego miejsca na ziemi. Właśnie ta perspektywa jest moim OSTATECZNYM celem dotyczącym bloga. Drugim w hierarchii jest stworzenie całkowicie niezależnego ode mnie (i jednego z wielu) źródła dochodu. Nie mylcie proszę faktów i nie uważajcie jednak, że robię to tylko i wyłącznie z tego powodu. Byłoby to zresztą niemożliwe, gdybym nie kochał tego co robię, bo zwyczajnie w świecie nie starczyłoby mi sił bez pasji. Szczerze mówiąc, to jestem zwolennikiem tezy, że prędzej czy później porzucamy projekty bądź aktywności, z których nie mamy żadnych korzyści. To też jedna z wielu przyczyn, dla których w sieci jest tak wiele martwych już blogów. Łączę przyjemne z pożytecznym, czyli coś do czego każdy namawia, ale niewielu jest w stanie faktycznie to zrealizować, gdy chodzi o projekty komercyjne.

Pozostałe uwagi dotyczące pierwszego roku mojego blogowania:

+ Pierwsze wpisy planowałem tak, by lubiły je wyszukiwarki i były tworzone dla jak największej ilości osób.

+ Szukałem formatu umożliwiającego mi publikację wysokiej jakości wyczerpujących wpisów, które nie byłyby zapchajdziurą, a przy tym zostawiałyby trochę czasu na życie prywatne i zawodowe. Tak powstały m.in. podcasty, które wbrew pozorom są mniej angażujące czasowo niż tekst, odświeżanie starszych wpisów, by pojawiały się znów na stronie głównej i tworzenie materiałów, których ząb czasu nie nadgryzie.

+ Testowałem jakie formy promocji działają, a które tylko tracą mój czas.

+ Cały czas miałbym ochotę pisać o rzeczach niszowych (np. organizacji procesów w biznesie, modelach biznesowych), ale co z tego, skoro zawężałbym sobie publikę? Z czasem mogę to robić, gdy zbiorę już społeczność. Na początku chciałem tego unikać.

+ Od samego początku nawiązywałem relacje z innymi blogerami piszących o zbliżonych tematach. Posiadanie znajomych blogerów pozwala na wymianę uwagami, wzajemne wsparcie poprzez dzielenie się swoją zawartością (tylko pod warunkiem, że ta oczywiście przypadnie czytelnikom, a nie dlatego, że jest to skalkulowane działanie).

+ Szukanie odpowiadającego mi, oraz czytelnikom formatu. Wstyd przyznać, ale większość wpisów roboczych po okresie mniej więcej pół roku skasowałem lub całkowicie przemodelowałem. Nie pasowały do nowej wizji.

+ Tworzę własną blogową niszę, stając się w niej liderem lub jednym z liderów, gdy pojawią się ewentualni naśladowcy. Jest to element strategii błękitnego oceanu, czyli zajmowanie niezagospodarowanych przestrzeni. W tym przypadku jestem jednym z naprawdę nielicznych blogów, które mogą wejść we współpracę komercyjną z np. firmami afiliacyjnymi.


Drugi rok (czyli aktualny, gdy piszę te słowa) poświęcam z kolei na zwiększanie rozpoznawalności, budowie fundamentów pod markę #JZP, docieraniu się z modelem biznesowym bloga (np. oceniam z którymi programami afiliacyjnymi chcę się związać, jakie produkty promować, z kim wchodzić w ewentualne współprace), stawianiu fundamentów pod YouTube (czyli drugiej największej po Google wyszukiwarce na świecie) i bardzo powolnym poszukiwaniu współpracowników (delegowanie zadań pozwoli mi zaoszczędzony czas przeznaczyć na inne kwestie). Poza tym dużo planuję (ok, planuję BARDZO dużo), jeszcze więcej obserwuję i bezustannie wyciągam wnioski. W zasadzie nie ma takiego weekendu, abym nie siadł z notatkami, żeby przeanalizować, czy zmierzam w dobrą stronę.

Pozostałe uwagi dotyczące drugiego roku:

+ W drugim roku utwierdziłem się w przekonaniu, że do wyglądu nie przykładam ogromnej wagi. Ładny szablon może i cieszy oko, ale nie uratuje nas przed odpływem czytelników, jeśli treści będą mierne. Stąd zaoszczędzony na zmianę szablonów czas wolę przeznaczyć na zaplanowanie i zlecenie w przyszłości webmasterowi postawienia strony skrojonej na moje potrzeby. Chciałbym, aby m.in. wpisy wyświetlały się losowo, pojawiał się filtr umożliwiający wyświetlanie tylko interesujących nas kategorii (zapamiętujący na podstawie cookies, a nie wyboru danej kategorii).

+ Regularnie dorzucam do notatek potencjalnych reklamodawców. W drugim roku dążę do zebrania liczby czytelników, która w mojej ocenie pozwoli mi na współprace komercyjne. Zarobione w ten sposób środki mają sfinansować lewarowanie bloga z pomocą reklam. Stanowią świetną dźwignię, pozwalając zerowym nakładem czasu pozyskiwać nowych czytelników. Zaoszczędzony na marketing czas można wykorzystać na tworzenie jeszcze lepszych treści, realizację nowych pomysłów i docieranie do nowych reklamodawców. Testuję reklamy na Facebooku przy okazji bloga naszej spółki (sprzedałem udziały – pisze to Mateusz z przyszłości); w chwili, gdy to piszę jest to stwierdzenie laika, ale jestem zdania, że sprawdzają się fenomenalnie. Udostępniam dane dotyczące wyników naszego promowania wybranych wpisów:

 

reklama fb - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDY

 

Nie jesteśmy mistrzami optymalizacji, bo swoją przygodę z reklamami dopiero zaczęliśmy, ale kwota 76 złotych za taką aktywność użytkowników (lajki, udostępnienia, polubienia strony) jest dla nas bardzo satysfakcjonująca. Wystarczy jeden czytelnik, który skorzysta z naszych usług, by koszt reklamy zwrócił się z nawiązką. Oczami wyobraźni widzę wykorzystanie reklam do promocji wpisów z linkami afiliacyjnymi.

+ Po pierwszym roku wiem dużo więcej o tworzeniu skutecznego wyszukiwania i docieram się z procesami umożliwiającymi lepsze wyszukiwanie mojego bloga. Dla przykładu, jedną z technik jest stosowanie przeze mnie Google Plus. Wujek Google chętnie wspiera wpisy, które pojawiają się w jego sieci społecznościowej. Przykład poniżej:

 

wyniki wyszukiwania - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDY

 

+ Robię porządki w starszych wpisach (usuwam niedziałające linki, aktualizuję treści, odświeżam grafiki). Wszystko za sprawą wrzucania starszych wpisów na główną, dzięki czemu w spokoju tworzę nowe treści, a stare są dla nowych czytelników nowe. Ponadto jest to dla mnie argument sprzedażowy dla reklamodawców (tych przyszłych, bo na razie sam nie wychodzę z inicjatywą), bo wpisy sponsorowane będą stale żyć, generując dla nich ruch. Wpisy sponsorowane, kosztujące kilkanaście tysięcy złotych wynagrodzenia dla samego blogera (o agencji nie wspominam), które chwilę później umierają przykryte innymi wpisami? Nie czuję tego jako potencjalny reklamodawca i stąd chęć zmiany tego stanu. Pomaga mi w tym fakt, że unikam wpisów, które w jakikolwiek sposób mogłyby się zdezaktualizować.

+ Opracowuję koncepcję lepszego wykorzystania powierzchni reklamowej swoich wpisów, skoro już wspólnie ustaliliśmy, że się nie starzeją. Oprócz promowania własnych projektów, mam kilka pomysłów na zarabianie powierzchni reklamowej, ale NIE DLA FIRM. Dopóki sprawy nie przemyślę, nie zdradzę kto miałby być potencjalnym klientem.

+ Dbam o robienie kopii zapasowych WSZYSTKICH treści i ukrywam je w bezpiecznym miejscu. Gdyby dziś Google stwierdził, że kasuje wszystkie blogi, będę mógł wrócić ze wszystkim, co dotychczas stworzyłem.

+ Pracuję nad tym, by podcasty pojawiły się na jak największej liczbie platform (w chwili, gdy to piszę ogarniam YT, ITunes, Sticher, itd.). Zaniedbałem to straszliwie. Jeśli będziecie mieli okazję tworzyć własny podcast, nabierzcie nawyku robienia tego od razu wszędzie, gdzie to tylko możliwe.

+ Na tym etapie rozważam jakie formaty wpisów lub video pojawią się w dalekiej przyszłości. Tworzę pod nie fundamenty i umacniam własną wykreowaną niszę w myśl strategii błękitnego oceanu.

+ Konsekwentnie, małymi kroczkami, buduję wokół bloga społeczność. W tym roku, mimo kilku poleceń (choćby tu i tu),  nie udało mi się trafić do żadnej kategorii w Share Week 2016. Nie zmienia to faktu, że nie od razu Rzym zbudowano i me serce raduje fakt, że liczba subskrybentów newslettera i kanałów społecznościowych konsekwentnie rośnie.

+ Chcę wykorzystywać więcej kanałów przekazu (YouTube, Periscope). Nic nie zapowiada tego, abym miał kiedyś zacząć korzystać ze Snapchata i Instagrama. Rozumiem te kanały, wiem jak się z nich korzysta, ale zwyczajnie ich teraz nie czuję. Wzorem Garyego Vaynerchuka (po lekturze jego filmów #Ask Gary) zrozumiałem zasadę, że choć teraz ich nie czuję, nie znaczy to, że powinienem je ignorować, bo korzystają z nich potencjalni czytelnicy! Zresztą do Twittera też podchodziłem pierwotnie z dystansem, zaś aktualnie wrzucam tam kilka razy dziennie tweety na temat tego, co się dzieje za kulisami bloga (mój profil znajdziesz tutaj). Taki format jak zobaczycie poniżej można nagrać na upartego za jednym zamachem bez dubla, dzieląc się wiedzą, a ile mniej przy tym montażu i stukania w klawiaturę! Chcę przez to powiedzieć, że może to znakomicie oszczędzać czas zapewniając czytelnikom sensowny materiał.

+ Dalsze umacnianie się w niszy, jaką sobie wybrałem. Chodzi mianowicie o fakt, że blogów podejmujących tematykę zarabiania jest bardzo mało, a rynek reklamodawców szukających takich kanałów ogromny. Nie wyobrażam sobie pisania o szeroko pojętym „stylu życia”. Blogów o tej tematyce jest tak dużo, że reklamodawcy mogą być wybredni i zwyczajnie w świecie wielu autorów będzie musiało obejść się smakiem. Powoli skręcam tym statkiem zwanym blogiem bardziej w kierunku afiliacji. To duży statek, a ocean pełen jest niebezpieczeństw, więc korygowanie kursu nieco trwa.

CO DALEJ, MATEUSZU?
Trzeci rok na chwilę obecną klaruje się jako samodzielne wychodzenie z inicjatywą do potencjalnych partnerów dla bloga (w chwili gdy piszę te słowa, nawet nie mam zakładki współpraca, zaś aktualni partnerzy sami składają zapytania) i już pełnoprawne wsparcie bloga za sprawą reklamy internetowej, którą przetestuję rzetelnie na przestrzeni zeszłego roku. Celem jest opracowanie i doszlifowanie do perfekcji procedur delegowania montażu podcastów, filmów na YouTube (oraz innych mediów), redagowania tekstów, a także zlecania marketingu. To pozwoli odzyskać mi czas, który chciałbym przeznaczyć na takie aktywności:
+ Własne książki: fenomenalnie budują markę, wspierają mój ekosystem pracy (nie tylko bloga!), stanowią dodatkowe (lub główne) źródło dochodu. Przykłady osób, które wybiły się dzięki książkom to Tim Ferris (dzięki książce „4 godzinny tydzień pracy”, który miałem przyjemność recenzować), a także Chris Guillebeau (autor np. „Niskobudżetowego startupu„). Obu tym panom przyniosły rozpoznawalność, duże pieniądze i cenne kontakty. O czym chciałbym pisać? Na razie mam kilka pomysłów, ale żadnym wolałbym się jeszcze nie dzielić. Na pewno tematyka nie będzie odbiegać od tego, co jest na blogu i będę starał się pisać w formacie podobnym do ww. chłopaków. Nie mogę nie zwrócić uwagi na fakt, że pisanie ich wśród blogerów staje się oklepane, ale nadzieję przywraca mi znów Michał Szafrański, który zapewne udowodni, że jest w tym jeszcze magia.
+ Planuję uniezależnić dochody bloga od reklamodawców. Moją wybranką jest afiliacja, która jest właśnie tym poszukiwanym przez wszystkich Graalem, a więc umożliwia odseparowanie pracy od stałych przypływów finansowych. Prawdopodobnie nie będę chciał wchodzić w modną afiliację finansową (m.in. polecanie lokat), bo mam swoją niszę, dobrze mi w niej i nie chciałbym rozwadniać swojej tematyki. Jaki rodzaj afiliacji planuję na blogu w przyszłości? Hosting poprzez rozbudowany cykl poświęcony tworzeniu stron lub blogów, narzędzia umożliwiające innym blogerom/właścicielom stron zarobek (z którego mi przypadnie określony procent), płatne narzędzia internetowe, a także polecanie produktów, które w mojej ocenie są godne waszego zainteresowania. Zresztą partnerem merytorycznym tego wpisu jest Webepartners, które pozwala blogerom z najróżniejszych branż zarabiać dzięki tej formie.

 

webe nowy - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDY

 

Kilka dodatkowych argumentów przemawiających za współpracą z siecią afiliacyjną, by mój wybór uzasadnić:

1] Dzięki temu rozwiązaniu nie musisz dołączać do kilku odrębnych programów firmy oferującej dany produkt, czekając niekiedy bardzo długo na przekroczenie progu do wypłaty. Otrzymujesz dostęp do setek produktów, jeśli nie tysięcy produktów, a obsługujesz to wszystko w jednym miejscu.
2] W przypadku Webepartners, przyjmują każdego zainteresowanego współpracą, co wbrew pozorom nie jest takie powszechne.

3] Możesz monitorować sprzedaż z dowolnego miejsca na ziemi, nie robiąc już nic więcej poza obserwowaniem rosnących słupków. Raz wykonana praca może przynosić ci stale dochód, nie tylko przy nowych wpisach, ale również tych starszych, o czym pisze Agnieszka z Biznesowego Info.

 

CO JESZCZE?:

+ Na pewno pojawi się mój zespół osób wynagradzanych za zrealizowane zadania, które im zlecam. Już teraz bowiem spotykam się ze ścianą, bo trudno jest mi być wszystkim od wszystkiego, podczas gdy blog robię po godzinach. Korzystając z ograniczonego czasu muszę teraz wybierać pomiędzy szlifowaniem treści, a marketingiem, więc siłą rzeczy z czegoś muszę zrezygnować. Chris Ducker prowadzi zespół osób działających w krajach pokroju Tajlandia i stamtąd pozwala mieć własnych wirtualnych asystentów. Na chwilę obecną do bloga potrzebuję wsparcia następujących osób:
– Osoba dedykowana kwestiom multimedialnym (filmy, podcasty)

– Osoba dedykowana marketingowi; w zamyśle ma docierać tam, gdzie nie dotrze reklama internetowa, a także nawiązywać kontakty z mediami

– Osoba ds. współpracy; przygotowywanie ofert (z pomysłami na kampanię) do potencjalnych reklamodawców i pilnowanie całego przebiegu (od pozyskiwania klientów, po dbanie o formalności)

– Osoba webmastera, która będzie dla mnie ogarniać te kwestie

– Osoba zarządzająca sprawami formalnymi (dbanie o to, by wpisy pojawiały się w mediach społecznościowych, wysyłany był newsletter, zajmowanie się grafikami, organizowanie kolejności pojawiania się wpisów, zapraszanie gości do podcastów, sprawdzanie wydarzeń branżowych i organizowanie pracy wszystkim wyżej wymienionym osobom – słowem, robienie wszystkiego innego, co normalnie zostałoby mi do roboty :))
Zresztą, nie będzie to coś nowego w polskiej blogosferze, bo takich współpracowników posiada również Michał Szafrański z „Jak oszczędzać pieniądze”:

 

+ Finalnie chciałbym się od „JZP” uniezależnić, i wzorem „Antyweb„, czy „Spidersweb” przekształcić blog w pełnoprawny serwis z własną redakcją. Uniezależnić, a nie rezygnować (zresztą znam siebie i wiem, że nie byłbym w stanie nie doglądać tego co się dzieje; raz to już przerabiałem, bo raz już takiego przekształcenia połowicznie dokonałem). Dużo blogerów utyka w martwym punkcie, że nie są w stanie dokonać tego kroku, stając się na swój sposób niewolnikiem własnego bloga. Jason Hunt od ponad 10 lat dostarcza regularnie kolejne treści, ale od czasu do czasu nie ukrywa zmęczenia materiałem. Mam z reguły na taką okazję screenshot, ale musicie wierzyć mi na słowo, że kiedyś pojawił się u niego wpis o tym jak bardzo mu się już nie chce. Nie zamierzam się do takiego stanu doprowadzić 🙂

+ Oczami wyobraźni widzę moja prywatna grupę wsparcia biznesowego, która wpuszczać będzie tylko osoby na bazie ścisłej selekcji i za miesięczną opłatą. Pozwoli to na odsiewanie osób niezaangażowanych/spamerów, a utrzymywanie niewielkiej liczby członków zmniejszy między jej członkami dystans.

+ Trzeci rok to także dostosowanie bloga pod urządzenia mobilne, którymi w coraz większym stopniu konsumujemy internet i od tego trendu nie uciekniemy. Dostosowanie wszystkich funkcji, które obecnie działają dobrze tabletach lub komputerach.
+ Nie wiem, czy wzorem aktualnie chyba wszystkich, będę chciał sprzedawać kursy i webinary. Wiem, że są w tym pieniądze, ale ta forma w tej chwili do mnie nie przemawia. Oczywiście zostawiam sobie furtkę na zmianę zdania, gdy stwierdzę, że jednak mam pomysł na świetny kurs i mam wenę, by go stworzyć.
+ Konsekwentnie zamierzam wykorzystywać media (do mistrzostwa opanował to Michał Szafrański, wszak był on kiedyś dziennikarzem i może wiedzieć, jak do nich trafiać)

+ Myślę, że będę inspirował się w jakimś stopniu kierunkiem obranym przez Chrisa Guillebeau, czy Tima Ferrisa. Zapoznajcie się z ich biografiami, a zrozumiecie.

SŁOWEM PODSUMOWANIA:

Pod koniec kwietnia 2016 byłem gościem na weselu. Spotkałem dwie osoby, które czuły się zagubione zawodowo. Jednego ucznia gimnazjum, który nie do końca wie co chce w życiu robić, więc postanowił udać się na kierunek, który w przyszłości pozwoli mu nabrać fachu i zająć się remontami. Druga osoba to studentka dziennikarstwa, która w momencie rozmowy ze mną pracowała na stażu w urzędzie marszałkowskim. Myśli o własnym biznesie jako konsultantka ślubna. Obu tym osobom powiedziałem, że pracę mogą stworzyć sobie sami, pracując w zawodzie, który nawet nie ma jeszcze nazwy. Dowodem na to jest Mateusz Paszkiewicz, który wymyślił sobie, że zostanie konsultantem ds. nowych social media. Swoją historię opowiedział w rozmowie ze mną. Niech stanowi dla was inspirację. Jeśli chodzi zaś o mnie samego… Nie odkrywam Ameryki, jeśli chodzi o sam pomysł na blogowanie, ale nikt też nie prowadził mnie za rączkę przy tworzeniu „Jak zarabiać pieniądze”. Poczucie wolności w wyznaczanym przez siebie kierunku jest szalenie satysfakcjonujące, a budowa kolejnego źródła dochodów, które kiedyś (może) pozwoli na realizację wszystkich marzeń (nie tylko części) jest fantastyczna! Miłego dnia! 🙂

 

 

 

CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?:

Na Twitter piszę co robię na bieżąco zza kulis – KLIK

Na Facebooku dzielę się nowymi wpisami, ale także rozmaitymi myślami także zza kulis – KLIK

W newsletterze dostajesz dostęp do wartości dodanej, której nie publikuję nigdzie indziej (liczby, statystyki, zarobki z bloga itd.) – KLIK
Na moim prywatnym profilu FB piszę o biznesie, zarabianiu itd. Dzielę się tam również cennymi materiałami – KLIK

 

  1. DZIĘKUJĘ MARCIE NEJFELT Z BLOGA LODÓWKA OTWARTA ZA KOREKTĘ TEKSTU.

BLOGERZY O PRZYSZŁOŚCI (jeśli tekst jest już opublikowany, a ty masz coś do powiedzenia to nic nie szkodzi; opublikuję w każdej chwili wybrane teksty; napisz na biuroprojektowinnowacyjnych@gmail.com)

rekin finansow - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYREKIN FINANSÓW – Ludzie stają się coraz bardziej uzależnieni od internetu. Dziś trudno byłoby znaleźć osobę, która przez godzinę ani razu nie spojrzała na swojego smartfona. Zjawisko to będzie dalej postępować. Warto to wykorzystać jako bloger albo videobloger. Między innymi dlatego założyłem dokładnie rok temu swojego bloga. Dziś to drugi najpopularniejszy blog o tematyce finansowej w Polsce ze 120 tysiącami unikalnych użytkowników miesięcznie. To pokazuje, że nawet w bardzo konkurencyjnej branży można się przebić.

Osobiście nie zamierzam jednak iść z trendem “youtube’owym”. Twórcy YouTube już dziś są zakładnikami agencji i samego YouTube. To właśnie YouTube jest panem ich losu. Videoblogerzy mogą tylko przypatrywać się jak Google zmienia algorytmy YouTuba ograniczając coraz bardziej zasięgi ich filmów i kanałów(podobnie jak Facebook). Ja skupiam się na rozwoju tylko i wyłącznie bloga ponieważ mam nad nim stuprocentową kontrolę. Social media traktuje tylko i wyłącznie jako źródło traffic’u na bloga. Dotychczas zainwestowałem zaledwie około tysiąca złotych w social media (przez rok czasu). Absolutnie nie zamierzam inwestować więcej w przyszłości. Niektóre social media jak Facebook stały się bardzo opresyjne (np. “wyłudzając” skany dowodów osobistych dla potwierdzenia konta), a cenzura jest już na porządku dziennym. To dodatkowy argument aby nie iść w tą stronę.

Dla nowych blogerów wciąż jest miejsce na rynku. Muszą być jedynie specjalistami w swojej dziedzinie lub pasjonatami, mieć ogromną wiedzę i zaplecze marketingowo-informatyczne oraz budżet rzędu 20 000 zł na start. Wtedy przy ogromie swojej ciężkiej pracy mogą podbić swoją tematykę w ciągu roku. Inaczej wygląda sytuacja z videdoblogerami. Zostanie popularnym video blogerem bez niczyjej pomocy dziś graniczy już z cudem. Jedyną drogą do popularności na YouTube jest promocja na innych popularnych kanałach. Tutaj doskonałym przykładem ostatnich dwóch miesiącach jest Aleksandra Żuraw, promowana na wszystkich popularnych kanałach. Efekt? Prawie 100 000 tys fanów na facebook’u i 90 000 tys subskrybentów na Youtube. Do dziś jednak nie wiem czym konkretnie zajmuje się Aleksandra. Wyśmienity “content” czyli treść nie jest najistotniejsza w zdobyciu popularności (czyt. pieniędzy). Dotyczy to również branży finansowej, w której działam. Niektórzy blogerzy jak Marcin Iwuć, Maciej Samcik czy Michał Szafrański mają ogromne wsparcie mass mediów (niektórzy nawet mają tam etat), a co za tym idzie dużo łatwiej jest im zdobywać popularność i zarabiać więcej niż prezesi dużych firm. To właśnie robi przewagę, choć jak pokazuje mój przykład nawet bez tego można podbić swoją branżę i zdystansować swoich potężnych “konkurentów”. Podstawą każdego sukcesu jest pasja, pomysł i mordercza praca.
mamo pracuj - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYAgnieszka Czmyr-Kaczanowska, Mamo pracuj

Myślenie o przyszłości kiedy prowadzi się biznes on-line, choćby taki jak nasz – prowadząc portal, czy bloga, jest dość zabawne i kapryśne… Wiele zależy od rzeczy, które od nas nie do końca zależą jak algorytm Googl’a czy Edge Rank Facebook’a, mody, trendów w marketingu internetowym… Kontaktów i…. szczęścia.  Dlatego myślenie o przyszłości w przypadku portalu www.mamopracuj.pl jest wypadkową kilku zmiennych: po pierwsze naszej gotowości do nadążania za zmianami, szybkości podejmowania decyzji, szczególnie o ważnych zmianach, czasem kosztownych ale nieuniknionych. Dalej otwartości na nowe trendy, gotowości do uczenia się od młodszych i znajdowani pewnej równowagi między tym co się chce zmieniać a rzeczywiście potrzeba zmieniać… Po trzeci, jako że planowanie w biznesie on-line odbywa się w cyklach trzymiesięcznych – taka jest brutalna prawda, choć plan rozwoju czy wizję warto mieć na lata, nie warto przywiązywać się do niektórych pomysłów, nie rozpaczać porażek, uczyć się i iść dalej! Jeśli ktoś dzisiaj zapytałby mnie gdzie chciałabym aby był nasz portal za rok, odpowiem: chcemy mieć dwa razy więcej unikalnych użytkowników i podwoić liczbę klientów. A co za 3 lata? Chciałabym aby liczba UU nie miała już dla nas wielkiego znaczenia, i abyśmy miały  stałą grupę współpracujących pracodawców przekraczającą 100. A za 10 lat? Może mampracuj.pl byłoby już zupełnie niepotrzebne? Choć dzisiaj trudno sobie to jeszcze wyobrazić….


agnieszka 1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYAgnieszka, Biznesowe Info – jakie są moje plany jeśli chodzi o rozwój bloga? To trudne pytanie, bo ja mam na siebie dużo pomysłów i z czasem niektóre realizuję, a z innych rezygnuje. W maju pojawi się moja pierwsza książka o tematyce pracy w domu („Zostań freelancerem”), przygotowuję też kurs online o pracy zdalnej i w przyszłości chciałabym, by takich produktów (cyfrowych i fizycznych) było na mojej stronie więcej. Jeśli chodzi o blog, marzy mi się, by z czasem by on takim kompendium wiedzy o pracy w domu i o małym biznesie – by każdy, komu wpadnie do głowy zarabianie zdalne lub otwarcie własnej firmy znalazł na moim blogu wszystkie informacje, jakich potrzebuje na starcie i w początkowych fazach prowadzenia swojej firmy. Być może kiedyś częściej będę zapraszać innych przedsiębiorców, którzy odnieśli sukces, do tego, by podzielili się swoimi doświadczeniami? Czas pokaże.

 

jakub zarazik - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYJAKUB ZARAZIK, ROZWOJ OSOBISTY PO POLSKU – „Czasy w których jasno i wyraźnie można było rozgraniczyć poszczególne media dawno się skończyły. Era radia zastąpiona erą telewizji szybko ustąpiła erze internetu. Obecnie granice między nimi oraz między wszystkimi nowymi metodami komunikacji zacierają się w coraz większym stopniu, przypominając jeden wielki system naczyń połączonych.
Te same trendy z makro skali będą się odbijały na mojej (mikro) działalności w sieci, w ramach której z biegiem czasu będzie pojawiało się coraz więcej połączeń pomiędzy różnymi projektami.
Portal rozwojosobistypopolsku.pl stanowi pewnego rodzaju wehikuł, którego celem jest przekazywanie doświadczeń minionych oraz aktywne uczestnictwo w tych nowych, stawianych przed nami każdego dnia. Umyślnie wybierając kontrowersyjną tematykę „rozwoju osobistego” będę dalej płynął pod prąd, pokazując praktyczne i merytoryczne aspekty związane m.in. z budową zrównoważonej kariery zawodowej czy też rozwojem komunikacji i sztuki wystąpień publicznych.” 



wojciech wawrzak - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYWOJCIECH WAWRZAK, PRAKREACJA – jeśli chodzi o moje plany na rozwój blogu, to jestem na tym etapie, gdy blog stał się swojego rodzaju wizytówką i pozwala realizować również poza-blogowe wyzwania. Dlatego blog będzie funkcjonował w takim kształcie jak teraz, ale będę rozwijał kolejne kanały dystrybucji treści, czyli materiały wideo, webinary, transmisje live, podcasty, kursy on-line. Staram się również o publikacje tradycyjne, w chwili obecnej jestem na etapie negocjowania warunków wydania mojej pierwszej książki. Nie jestem fanem wielkiego planowania, zdecydowanie lepiej sprawdza się w moim przypadku bieżące podążanie za rodzącymi się pomysłami. Nie tworzę strategii długofalowego działania, zakładam sobie jedynie pewne ogólnikowe cele, które rozwijają się w miarę działania. Zdecydowanie wolę aktywność niż tylko bierne planowanie.

bartek popiel 1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYBartek Popiel, Liczy się wynik – to jest bardzo dobre pytanie, ale ja sam nie wiem do czego to zmierza. Mam jakieś bardzo mgliste plany, ale staram się także reagować na to, co podrzuca rzeczywistość. Jeszcze 5 lat temu nikt  nie słyszał o webinarach, nie wspominając już o tym, że będzie można robić live’y na Facebooku. Dzisiaj są takie możliwości, także plany planami a życie życiem.

Mam oczywiście różnego rodzaju punkty odniesienia: teraz robię dość sporo w kierunku tego, żeby blog przekroczył 100 tysięcy unikalnych wizyt w miesiącu. Jak pewnie zauważyłeś mój blog mocno skręca w stronę przedsiębiorczości, strategii biznesowych itp. Prowadzę od groma konsultacji, pomagam firmom w marketingu i zwiększenia sprzedaży. Chcę, aby metody których uczę dotarły do każdego małego i średniego przedsiębiorcy, bo dzięki temu ich firmy będą lepiej prosperowały, a w Polsce to małe i średnie firmy dają ponad 70% miejsc pracy.

Jednak co będzie za kilka lat? Nie mam pojęcia. Może przestawię się tylko na video? Może wyjdę na rynek anglojęzyczny? Nie wiem co przyniesie przyszłość 🙂

 

beata 1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYBeata Redzimska, Vadamecum Blogera – dokąd zmierzam z moim blogowaniem … Mateusz zadał mi to pytanie w bardzo przełomowym dla mnie momencie. Bo po ponad 4 latach pisania bloga czuję, że nadszedł czas obrachunków. Tym bardziej, że wracam do aktywnego życia zawodowego po urlopie wychowawczym (póki co na pół etatu). A jednocześnie muszę poszukać  dodatkowego źródła utrzymania. Jeżeli zaczynałam pisać bloga, po to, by zupełnie nie wypaść z rynku pracy. By przy okazji zmieniania pieluch nauczyć się czegoś nowego,  zdobyć nowe kompetencje. Po drodze okazało się, że blogowanie jest moją pasją. Dlatego  teraz zastanawiam się, jak wygenerować dodatkowy dochód z bloga. Tak by dalej móc z czystym sumieniem poświęcać mu czas.  Stąd ostatnio większą uwagę przykładam do kwestii SEO (pozycjonowania wpisów). Reklamodawcy właśnie patrzą na te bezduszne cyferki: unikalnych użytkowników. Mimo że udało mi się zbudować wokół bloga społeczność, nie mam wcale zbyt wielu unikalnych użytkowników. Dlatego poprawiam starsze wpisy pod kątem SEO. To mozolna praca. Niemniej dzięki niej, już udało mi się podwoić ruch na moim blogu MODA NA BIO. Dalej zamierzam skoncentrować się na tym, co dotychczas u mnie zadziałało. Czyli na specjalizacji w tematyce blogowania, na budowaniu społeczności wokół bloga. Nawet jeżeli moja guru w tym zakresie Adrienne Smith ostatnio oświadczyła, że zamyka swojego bloga w poszukiwaniu bardziej owocnych źródeł dochodu. Dodatkowo prowadzę grupę blogerską na Facebooku GRUPA WZAJEMNEJ PROMOCJI. Twitter, to mój kolejny cel. Wielu blogerów nie wykorzystuje jego potencjału. Sama dopiero się uczę, ale pierwsze rezultaty są na prawdę zachęcające. Newsletter i podcasty – chcę ruszyć z nimi wkrótce. Dwa social media, na które postawiłam w tym roku: Instagram i Pinterest. A postawiłam dlatego że otwierają mnie na świat. Sama przecież mieszkam za granicą. A z drugiej strony odpowiadają uprawianej przeze mnie tematyce: zdrowie, szydełko i turystyka. Sama tworzę dużo tzw Visual Contentu. To świetne miejsca, by go pokazać … całemu światu. A co? Czemu myśleć zaściankowo. Skoro Jason Hunt też docelowo chce podbić świat.

 

Agnieszka Pohl jenga 1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYAgnieszka, Obsesyjna biblioteczka – obecnie książki to dla mnie tylko narzędzie potrzebne do tworzenia tekstów, ewentualnie do zrealizowania promocji na życzenie wydawcy. Recenzje będą częścią bloga, bo od tego wszystko się zaczęło. Ale bardziej chciałabym się skupić na beta- czytaniu, czyli testowaniu książek zanim trafią do wydawców i konsultacjach dla początkujących autorów. Co więcej, chcę szerzej poruszać tematykę tłumaczeń książek, popartą własnymi doświadczeniami. I dzisiaj właśnie ruszam ze swoim pierwszym książkowym podcastem i przyznam szczerze, że mam tremę, jak przyjmą to moi czytelnicy – bo w naszym książkowym świcie to jeszcze nie jest popularne. Ale kto nie próbuje, ten nie wygrywa. Ponadto za kilka dni odbywają się warsztaty lokalne zorganizowane przeze mnie dla tych, którzy chcą zacząć blogować. Z kilku lat działalności w sieci, popełnionych błędów i wyciągniętych wniosków zebrałam całkiem spory materiał do przekazania innym, by mogli zacząć blogować już z jakąś podstawową wiedzą. Natomiast w ciągu kilku najbliższych lat chciałabym stworzyć własne produkty, które siedzą już zresztą w mojej głowie od jakiegoś czasu, tylko doba jakby za krótka. (śmiech). Obecnie książki to dla mnie tylko narzędzie potrzebne do tworzenia tekstów, ewentualnie do zrealizowania promocji na życzenie wydawcy. Recenzje będą częścią bloga, bo od tego wszystko się zaczęło. Ale bardziej chciałabym się skupić na beta- czytaniu, czyli testowaniu książek zanim trafią do wydawców i konsultacjach dla początkujących autorów. Co więcej, chcę szerzej poruszać tematykę tłumaczeń książek, popartą własnymi doświadczeniami. I dzisiaj właśnie ruszam ze swoim pierwszym książkowym podcastem i przyznam szczerze, że mam tremę, jak przyjmą to moi czytelnicy – bo w naszym książkowym świcie to jeszcze nie jest popularne. Ale kto nie próbuje, ten nie wygrywa. Ponadto za kilka dni odbywają się warsztaty lokalne zorganizowane przeze mnie dla tych, którzy chcą zacząć blogować. Z kilku lat działalności w sieci, popełnionych błędów i wyciągniętych wniosków zebrałam całkiem spory materiał do przekazania innym, by mogli zacząć blogować już z jakąś podstawową wiedzą. Natomiast w ciągu kilku najbliższych lat chciałabym stworzyć własne produkty, które siedzą już zresztą w mojej głowie od jakiegoś czasu, tylko doba jakby za krótka. (śmiech) Będą to szkolenia online, które będą dostępne w regularnej sprzedaży, ale także produkty brandowane moim logo, powiązane z książkami, ale więcej nie mogę zdradzić, bo nie będziecie mieli, na co czekać 😉

 

Grzegorz Wozniak, Finanse młodego polaka – moja przygoda z pisaniem bloga o finansach trwa już ponad rok i muszę przyznać, że od samego początku pomysł na tego bloga ewoluuje. Docelowo chciałbym, żeby był on jedynie częścią większej całości. Z czasem chciałbym stworzyć w Internecie miejsce, w którym połączyłbym kilka zaplanowanych projektów, dzięki czemu odbiorcy mogliby uzyskiwać cenne informacje zarówno jako klienci instytucji finansowych, jak i zdobywać wiedzę niezbędną do pracy w finansach lub ogólnie w sprzedaży. Mam już wstępny pomysł, teraz pozostało tylko znaleźć czas na jego realizację.

 

kasia glab zdjecie 1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYKatarzyna Głąb, Po sukces na szpilkach – uwielbiam rozmawiać o blogowych planach na przyszłość! Polska blogosfera bardzo się rozwinęła i daje nam zupełnie nowe możliwości. Na początek muszę wspomnieć, że mój blog (i cala działalność wokół niego) od jakiegoś czasu jest dla mnie właściwie jedynym źródłem dochodu. Od kiedy pasja połączyła się z realną pracą bardziej profesjonalnie podchodzę do wszystkiego co robię i muszę przyznać, że widzę ogromny postęp. Planów na rozwój mam mnóstwo. Marzą mi się poradniki w stylu Marie Forleo i regularne webinary (wlaśnie z nimi startuję). Mam sporo pomysłów na nowe produkty i usługi. Zależy mi szczególnie na takich, dzięki którym będę mogła mieć realny kontakt ze swoimi czytelniczkami. Od dłuższego czasu nie interesują mnie współprace z agencjami, a zamiast tego stawiam na autorskie działania. Ostatnimi czasy pracuję mocno nad rozwojem swojego newslettera. Chcę, żeby stał się prawdziwym źródłem motywacji i unikalnej wiedzy na temat biznesu, organizacji życia i realizacji celów. W oparciu o opinie moich subskrybentek mogę stwierdzić, że idzie mi całkiem nieźle. Poza tym jeszcze w tym roku chcę przywrócić do życia swój stary projekt i wrócić do wywiadów z inspirującymi osobami. Mam ambicję, by mój blog za kilka lat stał się najbardziej inspirującym i bogatym w wartościowe wskazówki miejscem dla kobiet w Polsce. Wierzę, że wszystko jest do zrobienia jeśli poświęci się na to odpowiednio dużo czasu i przemyślanej pracy. Dlatego każdego dnia działam na wysokich obrotach!

 

aleksandra - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYAleksandra Bohojło, Esencja – współczesne blogowanie to już nie pisanie do szuflady. Większość blogerów coraz poważniej podchodzi do swojej pasji i o ile kiedyś rozpoczynali swoją przygodę z blogowaniem kierując się zasadą: „zacznij pisać i zobacz czy Ci się to spodoba”, o tyle dzisiaj wiele nowych osób pojawiających się w blogosferze zaczyna prowadzenie bloga dobrze wcześniej do tego się przygotowując. Obserwacja rynku, wykorzystanie współczesnych narzędzi marketingowych, profesjonalny wygląd bloga, aktywność w mediach społecznościowych, udział w branżowych konferencjach i szkoleniach, otwarcie na współpracę z klientami i agencjami to świadome działania w kierunku profesjonalizacji bloga.

Kiedy zaczynałam tworzyć swoje miejsce w sieci 17 miesięcy temu, nie miałam pojęcia jak to smakuje i że zabiera tak dużo czasu. Przez ten okres nauczyłam się wielu nowych rzeczy, poznałam fantastycznych ludzi i zweryfikowałam swoje podejście do blogowania. Zrozumiałam też, że dzięki niemu można odkryć nowe sfery swoich zainteresowań i rozwinąć aktualne, wydobyć swoje mocne strony, wykorzystać dotychczasowe doświadczenie zawodowe, otworzyć się na nowe tematy i dziedziny życia, a nawet uczynić swoją pasję sposobem na zarabianie pieniędzy.

Do tej pory „wchodzeniu” w blogosferę poświęciłam sporo swojej uwagi, dużo czasu i jeszcze więcej cierpliwości kosztowały mnie kwestie techniczne związane z migracją bloga z jednej platformy na drugą. Niestety popełniłam kilka błędów, ale dzięki nim dostałam też cenną lekcję od życia. Teraz mogę skupić się na tym na czym najbardziej mi zależy i mogę snuć plany. Na dzień dzisiejszy nie jestem jednak w stanie przewidzieć efektu swoich działań w perspektywie kilkuletniej, swoją uwagę koncentruję raczej na najbliższych 12 miesiącach. Cały czas się uczę, obserwuję, buduję społeczność wokół bloga, angażuję się w projekty związane z jego tematyką, chętnie udzielam u innych nawiązując z nimi fajne relacje, regularnie publikuję i nadal rozgryzam kwestie techniczne. Jednak to wszystko wciąż za mało, bo blogów w sieci pojawia się coraz więcej, a ich autorzy mają wiele ciekawych i wartościowych treści do zaoferowania. Erę blogów pamiętników mamy już w dużym stopniu za sobą, teraz na blogach możemy przeczytać o trendach, czerpać wskazówki, przeszkolić się na specjalistycznym kursie, zakupić produkt czy usługę. To wszystko ma realny wpływ na nasze ambicje, pomysły i plany związane z rozwojem bloga, a nasze oczekiwania względem własnych działań poddawane są weryfikacji przez rzeczywistość.

Dostrzegam jednak i doceniam potencjał prowadzenia bloga o konkretnej tematyce, dlatego swoją najbliższą przyszłość wiążę z jednym z projektów związanych ze zdrowym stylem życia. Chciałabym też rozwinąć pozostałe, poza Facebookiem, profile na kanałach społecznościowych – ujednolicić Instagram, zwiększyć swoje zaangażowanie na Twitterze, docenić Google+, powrócić do Pinteresta. 4 miesiące po migracji i zmianie identyfikacji wizualnej mam pomysły na kolejny lifting (nie tylko kosmetyczny i techniczny) i rozwinięcie tematyki bloga. Myślę o newsletterze, nawiązuję współpracę z innymi blogerami i planuję zweryfikować możliwości zarabiania w sieci. Coraz bardziej interesują mnie blogi biznesowe i coraz większej ochoty nabieram na stworzenie własnego produktu w połączeniu z udziałem w ww. projekcie. Rozważam też otwarcie się na Snapa i YT, ale to pieśń przyszłości lub nagłego zdarzenia, które spowoduje zmianę mojego nastawienia do tych mediów 😉

Blogowanie to nieustanne dawanie z siebie, oferowanie treści, produktów, usług, które wyróżnią nas z tłumu i jednocześnie przyciągną uwagę, a także zaskarbią zaufanie fanów i spowodują, że zostaną z nami na dłużej. Do tego warto mieć nie tylko dobrze przemyślaną koncepcję bloga, ale też strategię i plan jego rozwoju. Praca nad blogiem to nie praca od 9.00 do 17.00. To znacznie większe zaangażowanie i włożenie wysiłku w tworzenie nie tylko merytorycznych i przydatnych treści, ale też takich, za które ponosisz odpowiedzialność z chwilą naciśnięcia przycisku „Opublikuj”. Jednak taka praca daje duże pole do popisu, pozwala rozwijać się w nowym dla mnie kierunku, ale z wykorzystaniem dotychczasowego doświadczenia, doskonale wpływa na automotywację i wyzwala we mnie masę pozytywnej energii.

Aleksandra Bohojło

Aktywna mama trójki dzieci, pasjonatka życia, zwolenniczka zdrowego stylu życia, fanka slow life. Dba o rodzinę i przyjaciół, pielęgnuje swoje pasje, stawia na rozwój, lubi wprowadzać zmiany w swoim życiu i chętnie podejmuje nowe wyzwania. Ceni czas i zdrowie. Blogerka w www.esencjablog.pl.

 

pk 1 - JAK PLANOWAĆ BLOGOWANIE? - CASE STUDYPAWEŁ TKACZYK – Hmm… Od jakiegoś czasu nie robi się już rozróżnienia na „bloger”, „vloger”, „youtuber”… „Digital Influencer”, czyli osoba wpływająca na innych za pomocą kanałów cyfrowych – przychylam się do tej decyzji. I nawet tu nie ograniczałbym się do cyfrowych kanałów: piszę książki, artykuły do gazet… Oswajam się z wideo (na Periscope, Facebook Live czy YouTube). Blog pozostaje jednym z narzędzi, ale nawet w przypadku tekstów, staram się je dzielić pomiędzy Facebooka, Medium czy inne platformy. Blog za kilka lat… będzie taki sam. W sensie: może zmieni się szata graficzna, ale koncept artykułu pozostanie niezmieniony. Będzie w kilku językach, może będzie akceptował teksty od kilku autorów, ale to nie są rzeczy innowacyjne. Jednocześnie będę się przyglądał innym platformom i szukał w nich czegoś dla siebie.