JAK PRACOWAĆ, BY MIEĆ WIĘCEJ CZASU WOLNEGO?

1 - JAK PRACOWAĆ, BY MIEĆ WIĘCEJ CZASU WOLNEGO?

Moim gościem jest Dominik Juszczyk, który jest gorącym orędownikiem efektywnej pracy. Pasja sprawiła, że dzieli się swoją wiedzą na ten temat na blogu „Nearperfectperformance.com” – tam go właśnie poznałem i zaprosiłem do wspólnego nagrania podcastu w myśl zasady „czas to pieniądz”. Nie traćcie więc czasu i czym prędzej przystąpcie do tej wysoce efektywnej rozmowy 🙂

O CZYM ROZMAWIAMY?

– Definiujemy czym jest efektywność
– Odpowiadamy na pytanie czy praca w sztywnych godzinach może być efektywna
– Zastanawiamy się czym jest mądra praca
– Rozważamy nad tym czy zdalna praca może być efektywna
– Lepiej pracować rano, czy może wieczorem?
– Multitasking czy monotasking?
– Czym jest test strengtsfinder?
– Jak walczyć z prokrastynacją?

 

ŚCIĄGNIJ ODCINEK

 

 

 –

 

Przeczytaj również: Jak napisać CV, które działa? Poradnik z bezpłatnym wzorem.

TRANSKRYPT PODCASTU DLA TYCH, KTÓRZY WOLĄ CZYTAĆ NIŻ SŁUCHAĆ:

Mateusz: Od czego tu zacząć, Dominiku? Chyba od tego, żebyś opowiedział o sobie, prawda?
Dominik: A co chcesz wiedzieć?

Mateusz: Wszystko! Chcę wiedzieć wszystko! Hahaha, ambitnie.

Dominik: Nazywam się Dominik Juszczyk i jestem pasjonatem efektywności i produktywności, i rozwoju w oparciu o mocne strony. I tak naprawdę z tego chyba najbardziej mnie znać i najbardziej mnie słychać i widać w internecie. Piszę bloga, który nazywa się nearperfectperformance.com – wydajność bliska perfekcji. Mówię tam właśnie o produktywności, efektywności, o tym jak się rozwijać, o tym jak wykorzystywać swoje talenty, swoje mocne strony aby budować swój własny system produktywności, aby budować swoje własne podejście do osiągania celów, do osiągania swoich marzeń, wizji. To jest coś co uwielbiam robić: dzielić się tą wiedzą, inspirować, opowiadać o tym, zarażać innych entuzjazmem w tym obszarze. Robię to na blogu, robię też to w podcaście, który nazywa się „Z pasją po mocnych stronach”. Co… to chyba tyle o mojej działalności takiej w internecie. Pracuję też cały czas na etacie w skandynawskiej firmie, w polskim oddziale skandynawskiej firmy. Jest to firma IT, jestem tam managerem, pracuję z ludźmi. Obecnie zajmuję się bardziej rozwojem kompetencji w firmie.

Mateusz:  Jakoś tak jest, że osoby z IT są takie pro-rozwojowe, albo tak mi się wydaje momentami, że to jest taki zbieg okoliczności, bo jak myślę IT, to ja mam tablicę (kanwę? Nie, jak ona się nazywa ta tablica?) do zarządzania zadaniami, tak. I od razu widzę Ciebie w tej roli!

Dominik: Tablicą, kanbanem jako takim, którego jednym z aspektów jest tablica wizualizująca postęp zadań, w pracy bardzo często się spotykam. Wiesz co? Wydaje mi się, że to wynika z tego, że IT tak szybko się rozwija, tak szybko się zmienia. Żeby być tak szybko cały czas u góry, na gorze, nie ma wyjścia, trzeba  się rozwijać , trzeba się uczyć, trzeba poznawać nowe sposoby… nie wiem… programowania, pisania…

Mateusz: Bo ten język się starzeje.

Dominik: Tak, tak. I z jednej strony starzeją, a tak naprawdę bardzo rozwijają. Możliwości się rozwijają. Cały czas są wymyślane nowe sposoby współpracy, tworzenia tego oprogramowania testowania, współpracy w różnych zespołach. Nie tylko rozwój taki typowo w „twardych” umiejętnościach jak programowanie, ale teraz jest bardzo modny model przecież pracy zdalnej czy  zespołów rozproszonych, które od ludzi wymaga zupełnie innego podejścia to jest inny sposób komunikacji, inny sposób motywowania się, inny sposób patrzenia na to co inni robią, współprace.

Mateusz: To jest fajne, że poruszyłeś temat pracy zdalnej, zapytam Cię o to w trakcie nagrania. Więc teraz tak: powiedz mi, skoro mamy ten small talk za sobą, czym jest dla Ciebie produktywność, jak Ty ją definiujesz, oczywiście?

Dominik: Dla mnie produktywność to jest umiejętność robienia właściwych rzeczy we właściwym czasie we właściwy sposób.

Mateusz: To jest, kurcze, takie mądre!

Dominik: Dziękuję! Ale ja do tego dochodziłem dosyć długo, bo niestety dosyć często, wciąż chyba jest takie podejście do produktywności. Produktywność dla człowieka to bycie zajętym, że ktoś napieprza te zadania, robi, robi, robi, robi, robi. I jak ktoś jest bardziej produktywny, to potrafi zrobić więcej w jednostce czasu. I to jest niestety zgubne, bo tak naprawdę robiąc przypadkowe zadania, które ktoś nam daje, albo sami sobie zapisujemy i po prostu robimy je w dowolnej kolejności, bo tyle ich mamy, nie ma czasu zaplanować, tak naprawdę nie dążymy w żadnym konkretnym kierunku. Jeżeli zastanowimy się jakie zadania powinniśmy robić, kiedy mają one większą wartość, czy teraz czy za chwilę, czy w ogóle może nie trzeba ich robić i jeszcze zastanowimy się jak je najefektywniej – sami, z kimś, skupić się na kilka dni czy podzielić sobie na mniejsze etapy no to wtedy mamy szansę osiągnąć to co chcemy: albo cele, które sobie zaplanujemy, albo wręcz patrzeć już całościowo na siebie w kontekście kilku lat czy nawet wizji, życiowych aspiracji.

Mateusz: Widziałem dawno temu już jeden artykuł na mamstartup.pl zatytułowany „Lepiej mądrze stać niż głupio biegać”. Jak Ty mi o tym wszystkim mówisz, to mi się od razu kojarzy z tym, że czadami lepiej chyba  zatrzymać się w miejscu i po prostu pomyśleć co się robi, zamiast tak zasuwać.

Dominik: Stary dowcip. Ja jestem beznadziejny w opowiadaniu dowcipów, ale mimo wszystko spróbuję. Na budowie jest gość, kierownik i patrzy jak pracownicy pracują. I nagle widzi jednego gościa, który biega w tę i we w tę z tymi taczkami. No i go pyta: – Hej, ty, co tak biegasz z tymi taczkami? Puste są, to bez sensu. A ten gość z tymi taczkami odpowiada: – Panie kierowniku, taki jest zap***, że nie ma czasu załadować tych taczek nawet!
I czasami ta nasza produktywność, taka zajętość na tym polega, że  robimy, robimy, robimy, mamy poczucie, że te zadania z listy zadań znikają, a tak naprawdę te zadania może są głupie, może są niepotrzebne, może ich w ogóle nie musimy robić, może ktoś inny je powinien robić. Warto się zastanowić.

Mateusz: To jak w takim razie to zaplanować? Bo ja np. w tej chwili tak siedzę przed Evernotem, mam zawaloną listę zadań, próbuję na dziesiątki sposobów sobie z tym poradzić. Mam tablicę ze sobą, specjalnie poprosiłem na święta żeby na niej pracować, malować. Mam masę kartek przy biurku, żeby też pamiętać jak sobie coś zaplanowałem. Codziennie sobie układam procesy w głowie na koniec każdego wieczoru: co zrobiłem, podsumowuję co mogłem zrobić, sprzątam w tych zadaniach, ale i tak czuję, że po prostu u mnie jest jeden wielki bałagan jeszcze. I nie potrafię jeszcze nad tym zapanować. A książek na ten temat mam trochę przeczytanych. Co byś mi doradził na przykład? Bo takich osób może być więcej i np. Cię słuchają.

Dominik: Wiesz co, do tego jest wiele podejść, może być wiele podejść. Ja lubię to, które kiedyś pokazywał David Allen w swojej książce, który mówi o tym, że warto spojrzeć na swoje życie, na swoje zadania tak z kilku wysokości – z wysokości lotu ptaka, potem zejść trochę niżej – samolotu, potem zejść troszeczkę niżej i niżej. Jak zejdziemy na taką maksymalną wysokość no to widzimy swoje zadania i swoje cele w takim długoterminowym, długofalowym widoku. I idealnie jest kiedy wiesz jak Twoje zadanie, które robisz teraz albo skończysz robić jak skończymy tę rozmowę, jak to zadanie pomaga Ci osiągnąć Twój cel, nie wiem, miesięczny, trzymiesięczny, roczny itd. I to jest chyba główny sposób, żeby wiedzieć co z tej listy zadań jest ważne do zrobienia. Jeżeli wiesz czemu zadanie służy, dlaczego je wykonujesz, jako ono przysłuży się Twoim celom, jak ono sprawi, że osiągniesz swój cel w pracy, prywatnie, jak przybliżysz się do realizacji tego, co sobie wymarzysz, no to te zadania są ważniejsze. Wszystkie pozostałe są trochę mniej ważne lub nieważne. Stephen Covey w swojej książce podaje też taki bardzo fajny sposób na określenie priorytetów zadań. On dzieli zadania na takie cztery kwadraty: nieważne niepilne, nieważne pilne, ważne pilne i ważne niepilne. I ja czasami jak, właściwie bardzo często – to moje główne narzędzie. Ja pracuję z ludźmi pokazując co mogą robić, nad czym pracować, to proszę ich, żeby przez tydzień, dwa tygodnie zapisywali dokładnie wszystkie swoje zadania i przyporządkowywali je do którejś z tych ćwiartek. I potem, po tych dwóch tygodniach, siadamy i analizujemy w której ćwiartce najwięcej pracowali. Najgorsza z ćwiartek do pracy to jest…

Mateusz: Zadania nieważne i niepilne?

Dominik: Nie właśnie nie! Nieważne i pilne! Bo jeszcze się stresujesz. Jak są nieważne i niepilne to przynajmniej się nimi nie stresujesz. A jak są nieważne i pilne to po pierwsze pracujesz nad zadaniem, które nie są ważne, a po drugie jesteś czasowo zestresowany.

Mateusz: Nieważne zadania są pilne… to jak? My sobie sami tak ustalamy? Te osoby świadomie wrzucają w ten kwadrat zadania nieważne?

Dominik: One są często łatwe do wykonania albo są na górze listy. Bo ktoś nie pomyślał czy one są ważne czy nieważne – po prostu je wykonuje. Ci ludzie, z którymi pracuję, bardzo często zdają sobie z tego sprawę dopiero patrząc wstecz dwa tygodnie na zapisane listy. I patrzą „Kurde, w kontekście tego co mam robić, to moimi najważniejszymi celami mam za śmiecia, a to było pilne. To może być… nie wiem… odpisanie na maila, który przyszedł w danym momencie i to jest mail typu „czy pójdziesz na imprezę w piątek?”, który w kontekście tego, co się dzieje,  w danym momencie na pewno nie jest  ważny, bo to piątku, który może być za tydzień, za dwa tygodnie, w zależności tam od daty, a nam się wydaje, że jest pilne i odpisujemy. To jest zrobienie czegoś, nie wiem… dzwonienie, jakieś telefony, które dzwonią nagle. To są tego typu zadania, które w danym momencie wydają nam się pilne, a one są nieważne, a reagujemy na nie jakby były ważne. Tak naprawdę stosując tę metodę macierzy eisenhowerowa, tak ona się nazywa. Najbardziej powinniśmy pracować w obszarze zadań, które są ważne i niepilne, czyli wystarczająco wcześnie zanim stały się pilne, a zadania, które są istotne  punktu widzenia tego co chcemy osiągnąć.

Mateusz: Ok, to ja w tym momencie mam dosłownie ze sobą kartkę i długopis i narysowałem kwadrat. I to samo teraz sugeruję czytelnikom, słuchaczom. Ważne niepilne… co jeszcze mamy?

Dominik: Ważne pilne, nieważne pilne, nieważne niepilne.

Mateusz: Tak, wszystkie możliwości. I weźcie sobie, słuchacze, weźcie listę zadań, którą wykonaliście w ciągu ostatniego tygodnia, jeśli macie taki zapis. Także nie patrzcie na zadania, które macie do zrobienia dzisiaj, jutro, pojutrze. I zapiszcie które zadanie w której ćwiartce. Ja to ćwiczenie robię codziennie rano, nawet pomimo tego, ze mam zrobione tygodniowe, to analizuję. Codziennie rano jak patrzę jakie zadania mam do zrobienia to sobie analizuję: to zadanie jest takie, takie, takie. I o dziwo, mimo że co tydzień przeglądam zadania, to czasami do takiego planu dnia przemykają się zadania, które są nieważne i pilne albo nieważne i niepilne.

Mateusz:  A jeśli nie zdążysz na przykład zrobić wszystkich zadań danego dnia? Przesuwasz je sobie na następny dzień? Nie masz takiego nawarstwiania się tych zadań? Nie rozładowujesz ich w jakiś sposób?

Dominik: Jasne, że są dni, kiedy nie zdążę wszystkiego zrobić. Nie jestem robotem na szczęście. I jakby dla mnie najważniejsze jest zrobić zadania, które są najważniejsze, czyli te ważne i niepilne. Tak naprawdę rano też sobie wyznaczam zdania, które nazywają się MIT czyli Most Important Tasks, czyli Najważniejsze Zadania Dnia. I jak sobie rano wybiorę takie 2-3 zadania, pracuję nad nimi jako pierwszymi, to potem cokolwiek się w ciągu dnia wydarzy, nawet jeżeli nie zdążę zrobić 50% listy zadań, ale te najważniejsze zadania są wykonane, to już jest dobrze. A te, które nie zrobię danego dnia, przekładam na drugi dzień. Jeżeli przekłada się później, przekładam jeszcze raz, to może one nie są takie ważne? Może one nie były istotne i po pewnym czasie je usuwam. Jeżeli widzę, że przekładam je drugi, trzeci raz, no to zwykle je po prostu usuwam. To też jest… Hm?

Mateusz: A to znaczy, bo to znaczy, że chyba nie są takie ważne, prawda?

Dominik: Z resztą jest jeszcze jeden wyznacznik tego, co ludzie myślą o byciu produktywnym. Często ludzie myślą, że produktywna jest ta osoba, która potrafi wyczyścić całą listę zadań do końca danego dnia. A to nieprawda. Czasami gdzieś jest tyle zadań, że nikt by nie dał rady tego zrobić. No, tam się znajdują te zadania. Jeżeli możemy podlinkować artykuł w notatkach, podeślę Ci artykuł Marcina Kwiecińskiego na ten temat. On tak bardzo fajnie opisał co zrobić jeśli danego dnia nie zrobi się wszystkich zadań (link: https://marcinkwiecinski.pl/2016/11/07/naprawde-nie-chodzi-o-zrobienie-wszystkiego/). To jest bardzo fajne spojrzenie na to.

Mateusz: No właśnie, a tylko tak nakreśl: co można zrobić jak się nie skończy wszystkich zadań? Tak w skrócie, żebyś w tak w skrócie mógł powiedzieć.

Dominik: Po pierwsze naprawdę podsumować, czy zrobiło się to co najważniejsze. Potem jeszcze raz przejrzeć listę zdań, czy te zdania, które się nie zrobiło, nie wpadają w tą ćwiartkę „pilne”, „ważne i pilne”. Jeżeli wpadają, to priorytetyzujemy je na następny dzień. Jeżeli nie wpadają, jeżeli są w pozostałych ćwiartkach, to zastanawiamy się czy możemy je usunąć jeżeli przestawiliśmy je już dwa, trzy razy. Czy mogę je zdelegować, przekazać komuś innemu? I to robię. Tak naprawdę ta lista wtedy maleje dzień po dniu.

Mateusz: Aha, to opowiedzieliśmy sobie w pewnym sensie o mądrej pracy, prawda? Jak to wszystko stopniowo wybierać, jak to wszystko selekcjonować.

Dominik: Ty mi podesłałeś pytanie, ja się and nim zastanawiałem. Odwołam się jeszcze raz do tej książki, którą wspominałem, tej wcześniejszej, Stephena Coveya „The 7 Habits of Highly Effective People”. Książka ma tragiczna okładkę i tragiczny amerykański tytuł, który odstrasza mnie od czytania tej książki. I ona jest tak naprawdę napisana takim amerykańskim językiem, ale to jest jedna z lepszych książek jeżeli chodzi o rozwój i wybieranie tego co jest najważniejsze. I Stephen Covey podaje tam taki bardzo fajny przykład złotej gęsi, na której definiuje zasoby do produkcji i produkt. I wg mnie mądra praca to jest taka praca, która zapewnia to, że możesz produkować, czyli dostarczać to, co możesz dostać w ramach pracy. Jeżeli pracujesz na etacie, masz wykonywać swoje zadania, pisać artykuły. Jeżeli jesteś freelancerem no to klientom obiecałeś, że dostarczysz. Jesteś blogerem i z tego żyjesz, napiszesz dość wpisów. Ale jednocześnie jesteś w stanie wykonywać tę pracę. Czyli dbasz o wystarczającą ilość odpoczynku, dbasz o wystarczającą ilość snu, dbasz o nawodnienie się, o to, żeby raz na godzinę odejść od biurka, przejść się, może dbasz o to, żeby mieć biurko podnoszone, żeby ćwiczyć plecy. Czyli nie tylko dbasz o to, zęby tę pracę wykonać, żeby wykonywać te prace najważniejsze ale też dbasz o to, żeby mieć zasoby do wykonania tej pracy, czyli zdrowie, odpoczynek, dobre nastawienie, czasami może relacje z innymi osobami. To wszystko jest istotne w kontekście tego, żeby móc pracować.

Mateusz: W tej chwili wstałem przełożyłem sobie komputer, bo mi przypomniałeś. Cały dzień praktycznie siedzę przed komputerem. Przypomniałeś mi, że ja sobie zrobiłem kolekcję swoich gier planszowych, bo mam ich trochę. Takie stanowisko, na którym stoję i po prostu pracuję z komputerem. Wiec to działa! Oczywiście metodą partyzancką, ale słyszałem ile kosztują takie poprawne stoły – strasznie droga sprawa. Więc stwierdziłem, ze zrobię to sobie dużo taniej.

Dominik: To rzeczywiście wszystko zależy od kwestii ceny, natomiast takie automatycznie podnoszone biurka kosztują rzeczywiście sporo. Natomiast aja akurat obecnie jestem teraz w domu w swoim gabinecie i mam biurko z Ikei, takie na korbkę podnoszone. I to biurko kosztowało mnie, no żebym nie skłamał, 600 zł. Czyli w porównaniu z takim biurkiem automatycznym, które kosztuje, nie wiem,  3-4 tys., no to jest ułamek ceny. Jasne, że dalej jest to sporo pieniędzy.

Mateusz: To prawda.

Dominik: Ale jeżeli przy tym biurku pracujesz cały dzień to jest kwestia inwestycji w swoje zdrowie, za które Twój kręgosłup Ci podziękuje za 5-10 lat, może wcześniej, może później.

Mateusz: Tak,tak. To jest przykład mądrej pracy.

Dominik: Jest taka nowa książka, którą mam dopiero na liście to do, to read, do przeczytania, a nazywa się „Skazany na biurko”, podtytuł jest „Postaw się siedzącemu światu”. Też może potem podlinkujemy w materiałach.

Mateusz: To jest bardzo mądre. Wiem dokąd zmierzasz ale powiedz.

Dominik: Wiesz co, ja sam nie wiem do czego zmierzam. Ciekawe, że Ty myślisz, że ja wiem do czego zmierzam. Chodziło mi o powiedzenie tego, że według badań siedząc blokujemy funkcje narządów wewnętrznych, osłabiamy połączenia, możemy dorobić się bólu kręgosłupa, krzywimy kręgosłup itd. Więc jest wiele negatywnych aspektów siedzenia i jeżeli popatrzymy na historię na to, ja się ludzie rozwijali, to my nigdy tyle nie siedzieliśmy co siedzimy teraz. I to nie jest naturalna postawa dla człowieka – siedzenie. Podstawową postawą jest chodzenie, bieganie, stanie. Wiec warto o to zadbać, żeby te naturalne postawy jak najczęściej mieć.

Mateusz: Zamiast kupowania sobie „pajączka” po prostu zrobić to: pracować na stojąco.

Dominik: Tak!

Mateusz: I tak książka o tym opowiada? Przez te wszystkie strony?

Dominik: Tak, opowiada. O skutkach, o tym dlaczego siedzimy i dlaczego to jest złe, jak przeciwdziałać tym problemom, są jakieś ćwiczenia opisane z tego co pamiętam. Ja ją tak kartkowałem, więc jak przeczytam całą to mogę opowiedzieć. Ja jeszcze w ramach produktywności i efektywności: często jak stoję przy biurku robię dodatkowe ćwiczenia. Nie wiem czy kojarzysz – są takie  w niektórych sklepach sportowych takie gumowe jakby berety dmuchane, na powietrze, na których jak się stoi to się balansuje. One mają w środku, nie są do końca napompowane . Gdy się na nich stoi żeby zachować równowagę to trzeba cały czas balansować ciałem. Ja sobie to kładę na ziemię przy biurku podnoszonym i dzięki temu cały czas mięśnie moje, te głębokie, pracują. Dzięki temu ja cały cza ćwiczę pomimo tego, że stoję nieruchomo, cały czas muszę mikro ruchy wykonywać. To też jest bardzo wskazane po to żeby ćwiczyć te mięśnie głębokie i cały czas ciao trzymać w dobrym stanie.

Mateusz: Mi się teraz skojarzyło z tym, jak powiedziałeś, że ludzie są gotowi wstawać bardzo wcześnie i  jechać powiedzmy godzinę na siłownię, wracać drugą godzinę z siłowni i to jest takie trochę marnowanie czasu. Chyba że ktoś ma blisko oczywiście. Ale jestem teraz po powrocie z Warszawy i dwie godziny próbowałem wyjechać z miasta, tylko że się wbiłem w godzinę szczytu.

Dominik: To też można doprowadzić do poprawy efektywności, produktywności. No bo co można robić w samochodzie? Ja uwielbiam słuchać podcastów lub audiobooków, więc to też może być czas produktywnie spędzony. Aczkolwiek jeszcze nie wymyśliłem jak notować jadąc samochodem – nie będę przecież pisał.

Mateusz: Notatnik głosowy jeżeli masz albo komórkę, jakieś urządzenie nagrywające. Kiedyś były te… nie pamiętam jak one się nazywały, rejestratory głosu. Dyktafony.

Dominik: Dyktafony. Mimo wszystko trzeba go włączyć, więc nawet zastanawiałem się czy nie kupić sobie takiego dyktafonu. A w sumie są teraz serwisy, które potrafią spisywać jakby głos z nagrania, z języka polskiego, więc może sprawdzę.

Mateusz: Najefektywniej będzie się przejść do Media Marktu albo innej firmy i po prostu zapytać, ze masz taką potrzebę, proszę, jeżeli to Państwo znajdziecie to zakupię. Jeżeli będzie odpowiednia cena. Ok, to tak. To swoją drogą: poruszyłeś ten temat pracy zdalnej. Czy biuro jest konieczne do pracy? Jako takie. Czy w ogóle firma, powiedzmy zatrudniasz się w jakiejś firmie, siedzisz przy tym biurku?

Dominik: Bardzo wierzę, że nie. Bardzo wierzę, że praca… hmm.. Bardzo mi się podoba to co mówi Michał Śliwiński, twórca Nozbe. Nie wiem czy znasz aplikację Nozbe? On, jego firma, która nazywa się też Nozbe, pracuje w takim paradygmacie no-office, czyli każdy pracuje z domu, nie mają centralnego biura, każdy wykonuje pracę zdalną. I on ma takie genialne powiedzenie, że praca to nie jest miejsce, tylko to jest czynność, którą wykonujemy. Wiec dlaczego mamy iść do biura, gdzie jest biurko open space, gdzie są inni, którzy głośno mówią, gdzie jest częsty ruch? Ja bardzo wierzę w to, że można pracę wykonywać zdalnie przy zachowaniu pewnych zasad, pewnych takich higienicznych rzeczy, które pomagają pracować zdalnie.

Mateusz: Ale chyba w Polsce, chyba będzie jeszcze taki moment, że przedsiębiorcy muszą dojrzeć do tego, że nie muszą cały czas pracownika mieć pod ręką, że muszą patrzeć, ze on pracuje ze on w ogóle wykonuje swoje obowiązki, bo to ciężko się przestawić rzeczywiście. Tak jak kiedyś zatrudniałem parę osób – kurcze, też miałbym z tyłu głowy czy oni faktycznie pracują.

Dominik: Tak, to jest kwestia zaufania i kontroli. To też zależy wszystko od tego, co wykonujesz, ale generalnie mówiąc o tych nowych pracownikach, knowledge workers, pracowników wiedzy, zadanie, które wytwarzasz przy komputerze, kiedy się pisze, coś nagrywa, coś się rysuje. I tak naprawdę jeżeli się mądrze przydziela zadania no to widać, czy ktoś dostarcza efekt zadania czy nie. Jeżeli ja staję się odpowiedzialny i ustalam takie podstawowe zasady z pracownikiem, które też dotyczą pracowników, którzy są w biurze, niezależnie czy pracujesz z kimś zdalnie czy nie, twoim obowiązkiem  jako przełożonego jest jasno określić rezultat końcowy. Więc jeżeli jasno określisz rezultat końcowy, czego oczekujesz od tego pracownika, dasz mu narzędzia, żeby ten efekt końcowy mógł osiągnąć, no to czy pracuje zdalnie czy pracuje w biurze łatwo zobaczyć czy ten efekt zostanie osiągnięty czy nie w danym czasie.

Mateusz: To prawda. Znaczy ogólnie w mojej branży jest łatwo, bo ja pracuję na co dzień w sprzedaży. Po prostu mam dowieźć jakiś tam wynik, zrobić tzw. plan. Wiec ja mogę go sobie skądkolwiek go zrobić. Np. też chodziłem do biura swego czasu, bo był taki nakaz, ale stwierdziłem, kurcze, ja próbuję tam pracować, ludzie przychodzą do mnie, zagadują mnie, chcą pogadać, coś tam ktoś ode mnie chce, więc stwierdziłem „Nie, spadam stąd, ja będę poza biurem pracował!”. Tak nie da rady dłużej. Te zadania, które tam robiłem, łącznie, trzeba było dojechać do biura, wrócić z biura, to też jest stracony czas. I tak jak sobie policzę, bo teraz bardzo dokładnie notuję czas pracy swój, jest taka aplikacja, zaraz Ci powiem jak się nazywa. Aplikacja nazywa się Toggl. To te same zadania, które wykonywałem wtedy, pracując w biurze, a które wykonuję teraz sobie pracując w domu, to, kurde, mam 2-3 godziny czasu wolnego  więcej właściwie w ciągu dnia!

Dominik: Właśnie. Jest też jeszcze kilka takich aspektów, które trzeba w pracy zdalnej jakby zapewnić. Wydaje mi się, że warto pracowników nauczyć co to znaczy pracować zdalnie. To nie jest totalna wolność i pracujesz kiedy chcesz, warto to powiedzieć. Warto rano wstać, ubrać się tak jak byś szedł do biura, usiąść w wyznaczonym miejscu w domu, żebyś czuł/czuła jak pracujesz. Jasne, że w ciągu dnia możesz sobie zrobić przerwę na bieganie, robienie obiadu, ale warto sobie wyznaczyć takie stałe terminy, kiedy się pracuje,  kiedy się nie pracuje. Łatwo jest będąc w domu trochę odejść od tej pracy. Nie wiem, włączyć telewizor, przyjdzie ktoś z rodziny, dzieci zaczną rozmawiać, no i wtedy już nie jesteś trochę w pracy. Też to wymaga pewnej konsekwencji, pewnej organizacji. Natomiast naprawdę ja nie widzę różnicy czy ktoś pracuje z domu zdalnie czy z biura. To też jest tai aspekt, nie wiem czy znasz taką książkę „Deep work” Cala Newport’a?

Mateusz: Nie, nie. Tych książek jest mnóstwo.

Dominik: Bardzo polecam, to jest jedna z ważniejszych książek, które przeczytałem w 2016 roku. Ta książka mówi o pracy w takim skupieniu. Tam autor opowiada o tym dlaczego warto w taki sposób pracować. On twierdzi, że w nowej ekonomii, czyli w XXI wieku, przewagę będą mieli ci, którzy potrafią szybko się uczyć nowych rzeczy i pracować na wysokim poziomie skupienia i jakości, dostarczając te rzeczy. I on twierdzi, że żeby to zrobić, żeby szybko się uczyć i pracować  to trzeba umieć wchodzić w taki stan koncentracji głębokiej pracy. I on mówi wprost, że we współczesnym świecie wszystko niemalże nam przeszkadza: w open space’ie ludzie, którzy do nas przychodzą, powiadomienia z komunikatorów, Snap, Messenger…

Mateusz: O Chryste! Wyłączyłem wszystkie, bo już mnie szlak trafiał!

Dominik: Powiadomienia z e-maili, połączenia na komórkę… Tego typu sprawy. On tam też mówi o tym, jak sobie zorganizować pracę jak np. pracować przez 3-4 godziny pod rząd cały czas nad jednym tematem. Uczy tego jak produktywnie medytować itd. Ta książka jest naprawdę bardzo praktyczna, pokazuje jak można wejść w taki stan głębokiej pracy. Jest to łatwiejsze w domu, kiedy mniej ludzi nam przeszkadza. A z drugiej strony, Mateusz, warto pamiętać o tym, że praca jest wykonywana razem, więc gdzieś ten czas na pracę z innymi osobami jest potrzebny.

Mateusz: Czemu?

Dominik: No nie wiem, nie wiem jaką masz pracę. Mówisz, że sprzedajesz, tak?

Mateusz: Ja jestem generalnie agentem ubezpieczeniowym. Ja zawsze w finansach pracowałem, do niedawna jeszcze prowadziłem własną spółkę finansową, łączyłem to z pracą w Generali. Teraz aktualnie tylko i wyłącznie Generali i odpoczywam sobie od własnej firmy.

Dominik: Ja trochę Tobie powiem ze świata IT: jak jesteś programistą, to zwykle nie pracujesz sam tylko pracujesz z innym programistami; jak jesteś grafikiem, to potrzebujesz się skonsultować z klientem, potrzebujesz skonsultować się z kierownikiem projektu; jeżeli jesteś kimś w administracji, który zamawia przyjęcia, no to potrzebujesz te przyjęcia z kimś przegadać itd. I ta praca wymaga współpracy z innymi osobami, którą warto też jakby zaplanować w ten sposób. Żeby pracować z innymi osobami to trzeba też mieć kontakty, relacje z tymi osobami, które jak się pracuje zdalnie, ciężko jest nawiązać. Po raz kolejny dam przykład Nozbi’ego, mi się tu bardzo podoba. Jeżeli dobrze pamiętam, to oni mają taki zwyczaj, że raz w tygodniu losują 5-6 osób, które mają się na Skype spotkać i porozmawiać ze sobą o dowolnych tematach. W ten sposób jakby stymulują poznawanie się ludzi w firmie. Poza tym używają Slack’a – to jest taka aplikacja do komunikacji wewnątrz zespołów, jest bardzo dobra w tym co robi, komunikacji D1, ale jest także komunikacja na tzw. kanałach tematycznych, czyli kanał tematyczny to może być kanał projektu, może być kanał działu, może być kanał ze śmiesznymi dowcipami itd. I te kanały są przede wszystkim po to by się poznać. Więc z jednej strony tak: praca w skupieniu, ale jeżeli Twoja praca polega na tym, że robisz coś z kimś innym, no to znajdź sobie sposób, żeby te relacje utrzymać. Do tego też służą narzędzia, które pomagają robić zadania, wykonywać projekty. Ja też bardzo jestem za tym, co teraz jest coraz bardziej popularne – żeby w firmach wewnątrz pozbywać się e-maili, żeby w ogóle nie komunikować się przez e-maile, bo okazuje się, że to jest jeden z ogromnych pochłaniaczy czasu i tak naprawdę gdzieś tam oszacowano, że kilkaset e-maili dziennie przeciętnie ludzie wysyłają. Nie wiem w takim to było sektorze biznesowym, ale to kilkaset maili. Jest teraz taki nowy trent, żeby pozbywać się maili jako środka  wewnętrznej komunikacji. Jeżeli chodzi o pracę projektową, to komunikują się ludzie poprzez zadania i komentarze do projektu co np. ułatwia dążenie do nowej osoby. Przychodzi nowa osoba, nie musisz jej forwardować, przesyłać 30 maili, które były wymienione w kontekście tego projektu, tylko dodajesz tę osobę do projektu i ta osoba wszystko już tam widzi, jest w tym miejscu. Nie traci czasu innych osób. Poza tym te osoby nie tracą czasu na sprawdzanie maili, odpowiadanie na maile czy czyszczenia skrzynki i dochodzenia do tego InBox’a 0 itd. Jest to nowy trend i w większości firmy korzystają z maila tylko w wypadku komunikacji na zewnątrz.

Mateusz: Formalnej, jakiejś formalnej. W porządku. A czy, bo to też jest taki trend, pewnie też czytałeś na ten temat i słyszałeś, ale czy praca między… inaczej: czy praca w stałych godzinach np. 8-16, może być efektywna rzeczywiście gdy człowiek jest skupiony 8 godzin non stop na zadaniu?

Dominik: Przez 8 godzin to ciężko się skupić. Przejdę tu do Cala Newport’a, który mówił, że w ciągu dnia takiej pracy w głębokim skupieniu, jak ktoś jest doświadczony i umie to robić, to ma energii na 4 godziny może takiej pracy. Tak tak!

Mateusz: Doświadczony?

Dominik: Doświadczony! On mówił o 1 godzinie, że zwykła osoba może stan takiej skupionej pracy na 1 godzinę. Ja bardzo jestem zwolennikiem tego, by te najtrudniejsze zadania, które wymagają bardziej kreatywnej pracy, które wymagają dużej mocy obliczeniowej, robić jak najwcześniej rano. Właśnie dlatego, że po wstaniu mamy najwięcej energii takiej jeszcze po wyspaniu się, mam nadzieję, że po wyspaniu się, po dobrze przespanej nocy. Jest wiele efektów takich psychologicznych, ja się dokładnie nie znam, tylko o tym czytałem, ale są rzeczy typu ograniczenie, nie wiem, silnej woli. Jest taka teoria, że silna wola to jest taki mięsień – im więcej go używamy w ciągu dnia to tym jest łatwiej. Więc jeżeli rano mam trudne zadanie i siadam nad tymi zadaniami i je wykonujemy to już jest ta silna wola silna. Mamy moc, żeby te zadania wykonywać. Natomiast jeżeli zużyjemy ją na coś innego i zaczniemy robić te zadania po południu, no to już tej silnej woli mamy dużo mniej. Też umiejętności koncentracji. To jest jedna z teorii.

Mateusz: No właśnie poruszyłeś ten temat. Miałem Cię zapytać o to: czy lepiej pracować rano czy wieczorem? Bo tak: są nocne marki i są te poranne marki. Ja np. bywało że wstawałem o 5, bez problemu się buziłem, nawet tak mam, że bez budzika, sobie z rana pracowałem, chodziłem spać po 21:00 dosłownie, a bywały też momenty, kiedy potrafiłem pracować do późnego  wieczora i tak w sumie nie wiem co jest bardzej efektywne. Czy jest co ewidentnie efektywniejszego? Masz jakieś twarde dowody, argumenty na to?

Dominik: Jakiś czas temu, pewnie ze 2-3 lata temu, powiedziałbym takie coś: „Tak. Wszyscy powinni pracować rano, powinni przestrzegać takiego systemu” itd. Nauczyłem się, że każdy jest inny i każdy ma trochę inne podejście. To w związku z tym, że zacząłem się uczyć o talentach i o tym, że ludzie są różni. Ja jestem trochę skrzywiony pod tym względem. Wstaję o 4 rano codziennie i o 4 zaczynam dzień. Mogę Ci wytłumaczyć dlaczego i co mi to daje. Ale wiem też, że są też osoby, które twierdzą, że są pobudzone i mają więcej energii wieczorem. Ja mam tylko jeden argument za tym, żeby robić rzeczy rano i w ogóle wcześnie w tygodniu: jak zrobisz coś rano, zaplanujesz sobie coś zrobić rano, to potem, jeżeli coś Ci przeszkodzi w zadaniu to jeszcze masz cały dzień aby to nadrobić, bo możesz siebie coś przeorganizować. Natomiast jeżeli najważniejsze zadanie zostawiasz sobie na wieczór i coś Ci przeszkodzi wieczorem, to już wtedy nie ma tego bufory czasu, żeby coś przeorganizować, bo już potem jest tylko noc i trzeba noc zarywać.

Mateusz: Już nie mówiąc o tym, że cały czas o tym myślisz „o, jeszcze to zadanie pozostało!”.

Dominik: Niektórzy maja zdolność, by się tym nie przejmować. Ale ten bufor czasowy zdecydowanie jest większy rano, dlatego też jestem zwolennikiem tego, żeby te trudniejsze zadania zaplanowane na tydzień i robić , jak najwcześniej, poniedziałek, wtorek, tak? I znowusz jak coś Ci nie wyjdzie, bo, nie wiem, ktoś jakąś wrzutkę Ci wrzuci, zdarzy siec oś ważnego, zachorujesz, albo nie wiem, z dzieckiem do lekarza musisz jechać, cokolwiek, to możesz pozostałą część tego tygodnia przeznaczyć na to, żeby to zrobić. Natomiast jeżeli najważniejsze zadania zostawisz sobie na piątek albo sobotę i tam coś padnie, coś nie wyjdzie, to zostaje już naprawdę mało czasu, żeby te zdania zrobić.

Mateusz: Ok, w porządku. Zadam Ci pytanie, na które nie wiem jak zareagujesz, ale pewnie już wiesz o co chcę, o co mogę zapytać. I tak, pytanie będzie mocno tendencyjne! Tzn. multitasking czy monotasking? Wytłumacz od razu co to znaczy, bo oddaję Cię w ręce słuchaczy.

Dominik: Pewnie gdybym powiedział „multitaksing” to byś się zaskoczył, powiedział „Co?! O co chodzi?!”. Oczywiście, że monotasking. Chodzi o to czy można, czy powinniśmy robić wiele rzeczy naraz, czy robić jedno zadanie naraz. Bardzo wierzę i z doświadczenia, empirycznego doświadczenia i z lektury książek, że skupianie się na jednym zadaniu jest bardziej efektywne. Po pierwsze nie ma takiego czegoś jak wielozadaniowość nad zadaniami, które wymagają myślenia. Nasz mózg, nie wiem czy wiesz, działa w ten sposób, że jeżeli nawet nam się wydaje, że robimy wiele rzeczy naraz, to on się szybko przełącza między zadaniami. Jeżeli chcesz ten podcast analizować, robisz jakieś notatki i jednocześnie pracować, to nie dasz rady. Dasz radę robić takie zdania, które nie wymagają aktywnego myślenia i mogą być robione tak podświadomie, wręcz mechanicznie. No nie wiem, słuchać podcastu i prasować pewnie byś dał radę. Prasowanie nie wymaga aż takiego mocnego skupienia. Słychać książki, rozmawiać z kimś i robić przysiady – dla większości osób to nie jest angażujące robienie przysiadów, więc mogą te osoby to robić. Wiec jeżeli są to zadania, które wymagają myślenia kreatywnego, zapamiętywania, analizowania, takiego technologicznego przetwarzania no to nie ma szans, żeby to było efektywne. Jeżeli są to zadania, które są różnego typu, w tym sensie, że jedno wymaga pewnego zaangażowania, drugie jest w tle, podświadome, to to jest do zrobienia. To przełączanie, o którym mówiłem, między zadaniami, ono jest nieefektywne dlatego, że każde przełączenie wymaga chwili czasu, żeby wejść w tryb tego nowego zadania. I tak suma tych przełączeń sprawia, że zadania te zajmują dłużej.

Mateusz: A tych przełączeń bywa, jakby tak przeliczyć uczciwie, w ciągu dnia pewnie z kilkadziesiąt. Każde takie przełączenie, ktoś tam coś Ci napisał na Fejsie, chciałeś zobaczyć, odpowiedzieć, jakiś tam mail wyskoczy.

Dominik: Jakieś badania czytałem, że oszacowano, że jeżeli jesteś pracownikiem, którego praca polega na jakiejś analizie, jakimś takim myśleniu, przetwarzasz jakieś zadania, jesteś nad czymś skupiony i przychodzi do Ciebie ktoś o coś zapytać np. w tle, na komunikatorze, telefon albo przyjdzie mail, to oszacowano, że wdrożenie się z powrotem do takiego stanu skupienia po przeczytaniu takiego maila zajmuje gdzieś około 10-15 minut. Czyli wyobraź sobie, że w ciągu godziny przychodzą Ci dwa takie, trzy maile, do których się oderwiesz od zadania, no to z efektywnej godziny pracy masz pół godziny w maksymalnym stanie skupienia. To jest ogromny koszt!

Mateusz: Przyszło mi do głowy, żeby sobie telefon po prostu wyciszać.

Dominik: Ja włączam tryb samolotowy lub ostatnio testuję taką aplikację, która się nazywa Freedom. Ona jest niestety płatna, ale ona potrafi, jak sobie nie definiujesz jakiś stron, aplikacji, które maja być nieaktywne, potrafi wyłączyć. Teraz przez godzinę ja pracuję i np. wyłączam te aplikacje i nie dostaję powiadomienia. A jak próbuję wejść na stronę, którą sobie zablokowałem, to dostaję takiego uroczego motylka, na którym jest napisane „Jesteś wolny od tej strony!”. Więc w ten sposób sam się powstrzymuję, żeby telefon mi nie przeszkadzał, ale też ja jak mam jakieś trudne zadanie przypadkiem, nie, nie przypadkiem, ale żeby nie odciągać się od pracy, nie wejść na taką stronę.

Mateusz: Dużo jest takich programów. Chyba bezpłatne wersje też się znajdą jak ktoś będzie chciał  koniecznie, a z jakiegoś powodu nie będzie chciał zapłacić paru dolarów za taki.

Dominik: Darmowy jest dodatek w Chromie. Nazywa się StayFocusd i on jest darmowy, natomiast ten Freedom ma taką zaletę, że działa jednocześnie i w telefonie i w przeglądarce. Czyli ja w jednym miejscu blokuję i blokuje mi na wszystkich urządzeniach, które mam podpięte.

Mateusz: Rozumiem, w porządku. To teraz pytanie, które… Albo nie będzie to pytanie. To jest raczej coś, co jest Twoją pasją, co jest Twoją pracą, dobrze zrozumiałem? StrengthsFinder. Jak to się wymawia? Ja mieszkan na co dzień z nauczycielem z angielskiego, ja mam problemy z wymową.

Dominik: To jest też ten problem, ze jest to często źle literowane. To jest StrengthsFinder, to jest test, który pozwala odkryć Twoje mocne strony na podstawie metody Gallupa. Szybka historia: generalnie to, czym ja się zajmuję między innymi i to, co jest jednym z głównych tematów mojego podcastu, to jest rozwój w oparciu o mocne strony. I to jest część psychologii pozytywnej. W latach 50-tych, właściwie do lat 50-tych XX wieku, psychologia zajmowała się nazywaniem tego co jest nie tak z ludźmi, jednostki chorobowe, jak je leczyć, kto jest chory itd. I wtedy, właśnie w latach 50-tych, za często także myśleć „ok, jak my wiedzę o psychologii, o człowieku możemy wykorzystać aby mu pomóc?”. No i powstał taki trend psychologii pozytywnej i tam różne organizacje zaczęły to badać, m.in. zaczęła to badać taka organizacja, która się nazywa Instytut Gallupa. To jest taki instytut badania opinii publicznej, ma wiele projektów badawczych, ze Stanów. I oni tam przez 20, więcej: 30-40 lat, badali mocne strony ludzi: w czym ludzie są dobrzy, jakie są talenty, jak można to pokategoryzować. Na podstawie tych badań zidentyfikowano 34 talenty, które są dzielone wśród całej ludzkości. Czyli wśród wszystkich ludzi można zidentyfikować 34 talenty. I na podstawie tej wiedzy przygotowali test, który się nazywa  StrengthsFinder, czyli właśnie to znajdywanie talentów, który odnajduje Twoje talenty, jakie masz największe talenty, jakie talenty masz najsłabsze. Teraz on jest w dwóch wersjach. On jest płatny niestety. W wersji podstawowej za 15$ można odkryć swoje top 5 najbardziej, najmocniejszych talentów. W wersji pełnej, która kosztuje bodajże 80-90$, no prawie 100, może odkryć cały profil, od pierwszego, najmocniejszego talentu do 34-go, który jest najsłabiej widoczny. No i co dzięki temu uzyskujemy? Jak już zrobimy sobie to 5, w zupełności wystarczy, żeby zacząć pracować. Po pierwsze zyskujemy jakąś wiedzę o sobie, ta wiedza to jest właśnie to jakie mamy talenty. Co jest świetne w tej metodzie to, ze ta metoda jest nastawiona na rozwój i produktywne wykorzystanie tych talentów. Więc potem oni zachęcają do rozwoju tych talentów, do znajdywania jakie są jasne/ciemne strony tych talentów, czy te talenty są dojrzałe, czy są niedojrzałe, ich rozwijania. No i taki przykład: może być talent analityka. Jest to jeden z 34 talentów. Inne talenty to są np. odkrywczość, strategia, aktywator, organizator, rozwaga, naprawianie, wspieranie. To są różne talenty. Jeżeli pójdziemy w notatkach do mojej strony tam jest sporo materiałów na ten temat, można sobie poczytać o tych talentach różnych. Ale jeżeli weźmiemy jakiś jeden talent np. analityk, to wg Instytutu Gallupa analityk to jest talent do zadawania odpowiednich pytań i szukania przyczyn takich problemów, czyli jakiemuś człowiekowi, który ma talent  analityk powiemy jakiś problem albo zadamy jakieś pytanie to ten człowiek automatycznie umie zadawać odpowiednie pytania i zastanawia się skąd to się wzięło, jak t się wiąże z innymi problemami, jak to rozwiązać i będzie generował te pytania. No i teraz w zależności czy ten człowiek ma ten talent dojrzały czy niedojrzały no to będzie umiał coś z tym zrobić. Jeżeli ma niedojrzały no to będzie zadawał pytania, potem my mu odpowiemy, on znowu zada pytania, my mu odpowiemy, znowu zada pytania. Znamy takich ludzi, którzy po prostu nie umieją przestać zadawać pytania. Jeżeli ten analityk ma talent dojrzały, no to powie „ok, są pytania, tu mam odpowiedzi, tyle mi wystarczy, pójdę dalej” i będzie umiał coś z tym zrobić. A jeżeli popatrzymy na człowieka, który ma talent, no nie wiem, empatia na przykład, czyli talent do odgadywania i rozpoznawania emocji u innych osób. Jeżeli ma niedojrzałą empatię no to będzie to bliższe współczuciu, czy nawet troszkę, nie wiem, spotkamy się gdzieś na ulicy, Mateusz, zobaczę, że jesteś smutny i ja, mając moją empatię rozpoznam, że jesteś smutny i przez to, że jest niedojrzałe to też będę smutny. Bez sensu, nie? I teraz mając wyniki tego testu i sobie sprawdzam jaką mam empatię, ona jest trochę niedojrzała, mogę pracować aby dojrzała. Jaka jest dojrzała empatia? Widzę, że jesteś smutny i myślę sobie „ok, czy ja mogę coś z tym zrobić?”. Jeżeli mogę, to Ci mogę jakoś pomóc, zareagować, jeżeli nie mogę, to ok, jesteś smutny, przyznaję to i idę po prostu dalej. Czyli umiem jakby zarządzić tymi emocjami, nie brać tego do siebie. I potem taki talent empatii możesz bardzo produktywnie wykorzystać. Idziesz na rozmowę o pracę i umiesz wyczuć, czy rekruter bądź osoba, która rekrutuje jest w dobrym humorze, złym humorze, czy reaguje na Twoje żarty czy nie reaguje na Twoje żarty, to po prostu jesteś skuteczniejszy w takiej rozmowie. Jeżeli masz jakieś spotkanie, na  którym jest 10 osób, automatycznie możesz rozpoznać kto jest Twoim sojusznikiem, kto jest trochę negatywnie do Ciebie nastawionym i pracować z tymi ludźmi. To wszystko jest bardzo efektywne. I potem są kolejne rzeczy typu jak wykorzystywać to w komunikacji. Np. jeżeli Ty masz talent analityka, jak będę przekazywał Ci jakieś zadanie to dam CI czas, żebyś to zadanie przeanalizował. Nie powiem CI czegoś takiego: „Słuchaj, Mateusz, na jutro ma być zrobione!”, bo automatycznie analitykowi lub kogoś z rozwagą, takim talentem rozwaga, dam takie zdanie, ta osoba automatycznie się zjeży i będzie się czułą niekomfortowo, bo ona potrzebuje czasu na przeanalizowanie tego zadania. Natomiast jeżeli masz w swoim zespole kogoś z talentem aktywator, czyli takiej osoby, która ma umiejętność potrzeby działania szybkiego, zaczynania projektów, albo ma talent elastyczność, potrzebę przełączania się między zdaniami; i taka osoba, jeżeli dasz jej zdanie „zrób to na jutro” to nie będzie miała problemów z tym samym zadaniem. Więc warto wiedzieć jakich masz ludzi w swoim zespole, kto ma jakie talenty i w zależności od potrzeb, sytuacji delegować zdania do odpowiednich osób. To jest też bardzo skuteczne, bardzo efektywne narzędzie do pracy w zespołach, zarządzania zespołem, komunikacji i osiągania efektów.

Mateusz: Czyli mówisz, że w kilkunastu dolarach mam dostęp do pięciu swoich talentów?

Dominik: Tak, 15$. Po zrobieniu tekstu który trwa, ostrzegę, ten test trwa koło 40-50 minut. To jest 177 pytań. Na każde pytanie masz np. 20 sekund na odpowiedź. I takie pytania mają kształt, formę takich dwóch stwierdzeń, które są po lewej i po prawej stronie. I musisz zaznaczyć czy jesteś bliżej lewej czy prawej strony. Nie można się wracać, nie można pomijać pytań, więc trzeba się skupić.

Mateusz: No tak, masz odpowiadać intuicyjnie po prostu, żebyś nie odpowiadał logicznie, tylko to co czujesz w danej chwili.

Dominik: To jest, byś odkrył kim jesteś, a nie kim chcesz być postrzegany, za kogo chcesz być postrzegany.

Mateusz: Ostatnie pytanie: jak walczysz z prokrastynacją? Zdarza Ci się prokrastynwować, czyli czasami odkładać pewne zdania, stwierdzać „nie chce mi się” albo „wiem, że to muszę zrobić, ale… no… to powiadomienie na Facebooku…”? Czy już osiągnąłeś ten stan takie absolutnej perfekcji, czy zdarza Ci się czasami, że i Ty, osoba, która jest ekspertem od spraw efektywności, jeszcze momentami ma momentami z tym problem?

Dominik: Pocieszę Cię: cały czas mam z tym problem. I, pomimo tego, że nazwa mojego bloga to nearperfectperformance to nie jest jeszcze perfect performance, ale…

Mateusz: Ale zostawiłeś sobie jeszcze te uchylone drzwi, „prawie”.

Dominik: Dążę do tego stanu. Natomiast tak, zdarza mi się prokrastynować, ale mam kilka sposobów na prokrastynację. Na pewno wiem kiedy mam większe szanse na to, by jakieś zadanie prokrastynować i to zdarza się zawsze wtedy, może nie zawsze, zawsze to mocne słowo, ale w większości przypadków prokrastynuję, kiedy mam zadanie źle określone, kiedy ono jest za duże i nie jest podzielone na mniejsze kroki. Czyli np. jak mam przed sobą zadanie typu „napisz wpis na bloga” to jest bardzo prawdopodobne, że będę je prokrastynował, bo zrobienie wpisu na bloga t tak naprawdę jest sporo pracy, 5-6 godzin pracy: trzeba zrobić badanie, trzeba stworzyć strukturę, trzeba napisać pierwszą wersję, trzeba napisać drugą wersję, zrobić korektę, wysłać do edytora, wrzucić do WordPressa itd. itd. Natomiast jeżeli to samo zadanie podzielę sobie na ilość kroków, w tej chwili mój szablon takiego projektu na wpis ma 15 kroków, no to ja siadam do pierwszego, do drugiego, do trzeciego kroku, mogę każdy z nich wykonać maksymalnie w pół godziny, w godzinę. Wtedy jest dużo mniejsza szansa, bym to prokrastynował. Jeżeli teraz np. pracuję nad uruchomieniem kursu na stronie, jeżeli bym powiedział sobie takie zadanie „uruchom kurs na stronie” lub „przygotuj taki kurs” to jest to tak ogromne zadanie, że mnie będzie odstraszało. Natomiast jeżeli podzielę sobie na mniejsze etapy typu, nie wiem, „sprawdź 3 kursy ludzi z tego i z tego i z tego blogu”, „znajdź system płatności, który działa w Polsce”, „zainstaluj dwa systemy płatności na stronie testowej i sprawdź jak działają”. Rozbijam sobie.

Mateusz: Bo to jest świetne, że my zawsze tylko w głowie próbujemy sobie zawsze poukładać całość, wrzucamy sobie całość, te całe wielkie zadania, a później tak faktycznie obchodzimy tak dookoła tego. No musimy to zrobić, ale, kurcze, nie wystarcza mi czasu, nie mam jak itd.

Dominik: Jest kilka też innych sztuczek, żeby sobie poradzić z prokrastynacją. Jest taki śmieszny efekt psychologiczny. Śmiesznie się nazywa, a nazywa się śmiesznie, bo jest od nazwiska, które jest  niepolskie. Nazywa się to Efekt Zejgarnik. Zejgarnik, tak. Nazwa d litewskiej psycholog z lat 20-tych XX wieku. I ona odkryła taki efekt, że laudzie pamiętają lepiej te rzeczy, które są jeszcze nieskończone. Nie wiem czy masz tak czasami, czy miałeś, że wychodzisz z pracy i myślisz o pracy czasami, że wieczorem trzeba to zrobić itd. To jest jeden z objawów Efektu Zejgarnik, są to zadania które jeszcze nie skończyłeś. W tym kontekście bardzo łatwo możesz sobie z tym poradzić łatwo. Można sobie z tym poradzić w ten sposób, że jak wychodzisz z pracy, to podsumowujesz do momentu, w którym coś zrobiłeś i planujesz jak jutro rano zaczniesz pracować nad zadaniem i jakby zakańczasz dzień. Okazało się, że jak tak zakończysz dzień, to dużo łatwiej Ci wyjść z pracy też tak głową i nie myśleć o tym co masz do zrobienia. Jednocześnie ten sam efekt można wykorzystać żeby walczyć z prokrastynacją. Jeżeli masz jakieś duże zadanie, które masz do wykonania i cały czas je odkładasz, jeżeli je tylko zaczniesz robić, ten efekt pomoże Ci je kontynuować, bo już zaczęte i jeszcze jest nieskończone. Wiec jakoś tak naturalnie „kurde, zacząłem, zrobiłem pierwszy krok, no to może będę kontynuował”. Ten sam efekt jest jak słyszysz w radio kawałek piosenki i potem jakaś reklama przerywa albo musisz wyłączyć radio i  ta piosenka później chodzi w głowie przez cały dzień, nie? Gdzieś tam ją nucisz. To jest też efekt też nieskończonego zadania. Oni to też testowali na kelnerach. Okazało się, że dużo lepiej pamiętają tych klientów, którzy jeszcze nie zapłacili, a dużo gorzej tych, którzy zapłacili. Wręcz czasami nie pamiętają tych, którzy zapłacili, bo dla nich to są już skończone zadania. A więc można sobie też tak pomagać w robieniu zadań: proszę zrobić jeszcze jakiś jeden błahy krok w kierunku tego zadania. Coś najmniejszego.

Mateusz: To powiedz jeszcze bo mam już dość materiału, czy chcesz jeszcze coś dodać od siebie. Cokolwiek. Związanego z tematem oczywiście, z tematem efektywności.

Dominik: Z tematem efektywności. Jest jedna rzecz, którą ja bardzo staram się przekazać ludziom, z którymi pracuję i  też na blogu. To jest taka, że każdy z nas może pracować efektywniej, jeżeli tylko będzie wiedział po co pracuje. Wiec żeby uniknąć efektu tego, tych pustych taczek, o których mówiłem na początku w tym dowcipie, to warto się chwileczkę zatrzymać i pomyśleć „Ok, co ja chcę osiągnąć? Gdzie ja dążę? Co ja chcę zrobić?”. Jeżeli perspektywa życia przeraża czy tam roku czy pięciu lat to pomyśl „Ok, co jest najważniejszego do zrobienia dzisiaj? Co jest najważniejszego do zrobienia w tym tygodniu?”. Pomyśleć i w tym kontekście popatrzeć na zadania na liście zadań i wybrać te, które są związane z najważniejszym celem. Jak to się zrobi, te zadania się zakończy, to potem robi się następne. Czyli tak bardziej świadomi myśleć dlaczego robimy zadania i w kontekście czego. I patrząc jaki jest efekt końcowy, możesz stwierdzić „Ok, już mam zrobione, nie muszę więcej nad tym spędzać czasu”.

Mateusz: Generalnie zadawanie sobie pytania „Dlaczego ja to robię?” albo „Dlaczego?” często, przy każdej okazji jest świetnym sposobem, jest genialne! No ale to już swoją drogą. To Dominiku, materiału mamy dość. Jest to godzinka takiego sytego, bardzo efektywnie nagranego podcastu. Nie ma tu lania wody, z czego słyną tu Amerykanie, bo czytam dużo tych książek i chyba sam przyznasz, że tam na 10 zdań to jest jeden konkret. W moim przypadku mam nadzieję że tutaj jest  trochę inaczej właśnie w tych podcastach. Więc nie przedłużając: ja Ci dziękuję serdecznie, życzę Ci miłego dnia i słuchaczom również!

Dominik: Dzięki serdecznie za możliwość porozmawiania o tych tematach. Ja zawsze wszędzie zapraszam do kontaktu ze mną, ja bardzo chętnie o tym rozmawiam, mówię. Najłatwiej wejść do mnie po takim krótkim adresie npp.run (Natalia Piotr Piotr kropka run jak bieganie „RUN”)

Mateusz:  Po odsłuchaniu zapraszamy oczywiście do bloga Dominika. Miłego dnia jeszcze raz!