CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

Mały bloger - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

Jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że każdy miał lub lada moment będzie miał przygodę z blogowaniem. Czasem ten epizod trwa zaledwie chwilę, a w skrajnych przypadkach staje się nawet źródłem utrzymania. Zdarzają się idealiści, albo osoby piszące wyłącznie dlatego, że to lubią i przez głowę im nie przejdzie brać za to pieniędzy (szanuję!). Myślę jednak, że sporą część nakręca jednak fakt, że są osoby, które zarabiają z tego dobre pieniądze. Praca z dowolnego miejsca na ziemi, opłacane przez marki wyjazdy, dary losu i ogólny „fejm” jednak kusi. Robimy to jednak również (tutaj skreśl niepotrzebne) dla satysfakcji, zabicia czasu, z powodu chęci dzielenia się swoimi przemyśleniami, poznawania nowych osób i tym podobne. W zasadzie, gdy zapytać się kogoś czemu zaczął blogować usłyszymy jedno z powyższych. Dużo ciekawsze są powody rezygnacji z blogowania. Pisałem o tym nieco wcześniej (o tutaj)

 

Jeśli powiem, że co drugi powstały blog pada, to myślę, że nie będę wcale daleki od prawdy. Powodów słyszałem już wiele; brak czasu(kiedy przecież pisać możemy, kiedy chcemy – jest to więc zwykła wymówka), znudzenie danym tematem lub brak pomysłów na wpisy (kto zabroni blogerowi zmienić format?), brak nowych czytelników (po prostu zaniedbano marketing, albo treści nie były warte dalszego udostępniania), brak sensownych korzyści (nie mówię tylko o finansowych). Wymówki są świetnym wynalazkiem, bo pozwalają zdjąć ze swoich barków odpowiedzialność. To przecież nigdy nie jest nasza wina, tylko losu i osób trzecich.

 

Odpowiedz sobie na to pytanie z ręką na sercu – ilu znasz blogerów, którzy zarabiając DOBRE pieniądze zrezygnowali z tego? Dobre pieniądze zdefiniuję bardzo ogólnie, bo jako jako sumę odczuwalną dla budżetu domowego. Osobiście nie przychodzi mi do głowy żaden przykład. Sam jestem przypadkiem osoby, która z blogowania nie zrezygnuje, bo wiem jak go skutecznie zamieniać czas spędzony przy nim w pieniądze. Jeśli coś działa to się to ulepsza, a nie porzuca.

Teraz najważniejsze: czy mały bloger też może zarabiać?

Oczywiście, choć będzie miał po prostu trudniej. Z moich obserwacji wynika, że MNÓSTWO małych ma kłopot z czerpaniem korzyści finansowych. Zanim jednak przejdziemy dalej zdefiniujmy kto do tej definicji pasuje. Wszystko wskazuje na to, że brakuje jednoznacznej definicji

 

3 - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

2 - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

4 - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

5 - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

6 - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

Temat wywołał spore poruszenie i (słusznie) uznano, że każdy może zarabiać na prowadzeniu bloga. Naprawdę nie czuję się na tyle władny, by tym mniejszym zabraniać monetyzacji swojej pracy, ale nie bez powodu tyle blogów jest porzucanych (pamiętając, że jeśli coś przynosi nam sensowne korzyści to będziemy to rozwijali, a nie porzucali).

 

DLACZEGO WIĘC NIE KAŻDY MA DUŻĄ LICZBĘ CZYTELNIKÓW?:

– Chciałbym, aby na świecie nie było głodu, wojen, sprawiedliwość i to, by każdy miał co najmniej 100.000 zaangażowanych osób, które by nas śledziły. Prawda jest jednak taka, że nie wszystkie kategorie startują z równej pozycji. Pisanie o survivalu, albo sztuce ulicznej na pewno nie przyciągnie tylu czytelników co bardziej chodliwe tematy. Do takich zaliczam kulinaria (mają gigantyczny ruch w wyszukiwarek, bo zrobienie rosołu bez posiłkowania się internetem byłoby niemożliwe), albo moda (twoja córka na pewno śledzi Maffashion; jeśli jeszcze tego nie robi to zacznie).

Możliwe, że po prostu minęło jeszcze niewiele czasu, więc SEO i wyszukiwanie organiczne nie działa jeszcze na pełnych obrotach. Kuba z projektporazka.pl (już nieczynny, bo w opinii autora poniósł porażkę) przyznał, że teraz, gdy już się nim nie zajmuje ma większe statystyki niż kiedykolwiek. Wyszukiwanie organiczne dopiero teraz zaczęło u niego działać. Agnieszka Skupieńska pokazała, że mniejsza liczba wpisów nie musi jednoznacznie oznaczać mniejszego ruchu – wręcz przeciwnie:

 

brak nowych postów - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

–  To tylko teoria, ale podejrzewam, że w przypadku niektórych cuda może zdziałać zmiana formatu. Określenie na nowo harmonogramu publikacji, tematu przewodniego, zmiana grupy odbiorców. Zniszczenie niczym w „Jendze” wieży z klocków i ułożenie wszystkiego na nowo.

Pisanie dla każdego oznacza pisanie dla nikogo. Ten kto czyta mnie od dłuższego czasu być może zauważa pewną zmianę jaka na jego oczach następuje. Pierwotnie pisałem BARDZO ogólnie, choć miało to na celu zdobywanie ruchu organicznego. Bywało, że sąsiadowały ze sobą wpisy o inkubatorach przedsiębiorczości, podstawy zarabiania na giełdzie i pracy zdalnej. Kiedy czytasz sagę Wiedźmińską, albo oglądasz ulubiony serial to robisz to dlatego, że emocjonalnie zaangażowałeś się z jej bohaterami. Chcesz znać ich dalsze losy i wiedzieć co się w przyszłości wydarzy. Tymczasem blogi na przestrzeni dwóch – trzech ostatnich lat straszliwie się sprofesjonalizowały. Wpisy mają początek, rozwinięcie i koniec. Są jak krótki film po lekturze którego zapominamy na drugi dzień, a kolejnego wieczoru szukamy następnego. Uznałem, że chcę trafiać do osób, które chcą rozwijać się finansowo. Pomagać w zarabianiu i pokazywać jak z ich pomocą wieść szczęśliwe życie. Każdy mój tekst ma być jednak powiązany w jakiś sposób z moim życiem, aby pokazywać ci jak stosuję własne rady na sobie i jaki jest tego efekt. Nawet prowadziłem Daily Blog na próbę (czyli relacjonowałem każdy mój dzień), ale choć nadal uważam to za świetny format, straszliwie mnie zmęczył. Poczułem potrzebę złapania oddechu od bloga z którym miałem codziennie kontakt.

Być może nie robisz marketingu. Faktem jest, że tylko 20% czasu na blogu powinno być poświęcane tworzeniu – reszta to objawianie światu, że istniejemy. Oczywiste jest, że nie każdy z tobą zostanie, ale im więcej osób do siebie ściągniesz tym statystycznie więcej z tobą zostanie. Blogów mamy dzisiaj naprawdę nieprzebraną ilość, a czas naszych czytelników nie jest z gumy. Sam czytam regularnie nie więcej niż 5 blogów, a pozostałe, choć są świetne, jedynie z doskoku. Prawdopodobnie są gdzieś w sieci blogi w których zakochałbym się od pierwszego wpisu, ale po prostu o nich nie wiem, bo ich autor zaniedbał marketing.

– Być może po prostu smęcisz i piszesz o mały interesujących tematach, albo powielasz to co zostało już powiedziane niezliczoną ilość razy. Możesz robić świetną robotę, ale parafrazując Marylę Rodowicz …

 

„… ale to już było …” 🙂

 

DBAM O PROMOCJĘ, MAM DOBRZE SPRECYZOWANĄ GRUPĘ DOCELOWĄ i NIC Z POWYŻSZYCH MNIE NIE DOTYCZY. MIMO TO NIE POTRAFIĘ ZWIĘKSZYĆ ILOŚCI CZYTELNIKÓW, KTÓRYCH MAM ZWYCZAJNIE NIEWIELU. CZY MASZ NA TO JAKIEŚ ROZWIĄZANIE?

Gotowe rozwiązanie nie posiadam. Sam jednak dla przykładu mam zaledwie kilku tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie, a regularnie na blogu zarabiam. Robię to jednak w na tyle specyficzny sposób, bo pozyskując firmy do współpracy – wykorzystuję po prostu swoje nabyte umiejętności sprzedażowe. Przygotowuję nawet na ten temat stosowny kurs (tutaj możesz zapisać się do listy mailingowej, gdy pojawi się więcej informacji). Podejrzewam jednak, że podoba forma, z różnych powodów, nie sprawdzi się u wszystkich. Zresztą przytoczę cytat z artykułu Michała Góreckiego o tym, że nie ma gorszego sortu blogerów:

 

uu - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

 

Myślę, że tak samo jak nie sposób jednoznacznie określić to kim jest mały bloger, tak samo nie sposób jednoznacznie określić jedynego słusznego modelu monetyzacji na blogu. Popełniłem MNÓSTWO złych decyzji szukając swojego modelu, aż metodą prób i błędów znalazłem. Zresztą podam trzy przykłady „spoza szablonu„, a dalej zrobią to już moi goście:

 

klient - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)POZYSKIWANIE KLIENTÓW

Załóżmy, że jesteś świadczysz usługi. Zadam ci teraz pytanie i proszę zastanów się chwilę zanim ruszysz z lekturą dalej. Ilu czytelników potrzebujesz, aby pozyskiwać w ten sposób klientów? Podaj mi proszę konkretną liczbę. Dam ci chwilę na zastanowienie.

Odpowiedź brzmi – taka liczba nie istnieje. Równie dobrze może być to tylko jedna osoba, ale właśnie ta, której potrzebujesz. Zresztą nie potrzebujesz 100 tysięcy osób jeśli żadna z nich nie będzie stanowiła twojej grupy docelowej. Wystarczy, że będziesz trafiać do nawet niewielkiej grupy, ale mogącej być żywo zainteresowanej tym co oferujesz. Gdybym dziś startował z blogiem to dużo precyzyjniej ustaliłbym kto jest potencjalnym odbiorcą moich treści.

 

mirek burnejko - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)PATRONITE

Mirek Burnejko to You Tuber, który w chwili, gdy piszę te słowa (30 maja 2017 roku) posiada niecałych 4000 subskrybentów – co jak na standardy tej platformy jest liczbą względnie niską. Mając ich 2200 (potwierdzałem to z nim mailowo) wystartował ze swoim profilem na Patronite – liczył, że jeśli otrzyma z tego tytułu kilkaset złotych miesięcznie to zwariuje ze szczęścia.

Otrzymał ponad 3000 złotych miesięcznie (aktualnie dobija do 5.000).

Dla kontrastu osoba Remigiusza Maciaszka, jednego z najbardziej znanych polskich You Tuberów gamingowych (ponad milion subskrybentów) otrzymuje … niecałe 690 złotych.

Ma po prostu szalenie zaangażowaną grupę odbiorców, których stać na tego rodzaju wsparcie. Można? Można.

 

 

MULTIBLOGER

 

whitepress - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)

Serwis, którego logo widnieje po lewej to platforma, która pośredniczy między reklamodawcami, a blogerami. Ci pierwsi mogą zlecać na przykład wpisy sponsorowane, a ci drudzy wysyłać swoje oferty. Minimalna liczba UU jakie blog musi posiadać, aby został zarejestrowany, wynosi 3000. Otwiera to zupełnie nowe spektrum możliwości, a mianowicie bycie kimś kogo określałbym mianem „multiblogera”. Osoby, która posiada więcej niż jednego bloga i nie traktuje ich jako swojego dzieciątka. Są, od czasu do czasu do na nie napisze, ruch generują głównie wyszukiwarki i agregatory, a żyją tylko dlatego, że od czasu do czasu ktoś zainteresuje się tekstem sponsorowanym.

 

Ps. Wszystko co tutaj opisuję nie jest prawdą objawioną i jest subiektywne. Nie zgadzasz się ze mną? Świetnie – napisz o tym w komentarzu i niech rozpocznie się dyskusja. Nie mam problemów z przyznawaniem komuś racji, gdy ją ma.

 

agnieszka loryńska - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)Monika Loryńska, rozterkistartuperki.pl

Firmowy (pod tym adresem) – ten powoduje dużo zapytań o nasze usługi (strony www, identyfikacje wizualne) – prowadzę go od kilku lat i staram się tutaj podejmować wszelkie tematy, o które klienci najczęściej pytają. Miało to najpierw na celu, abym nie musiała za każdym razem odpowiadać na te same pytania, ale w praktyce okazało się, że blog bardzo ładnie pozycjonuje naszą stronę i wpada dużo zapytań z Google. Blog pokazuje nas jako ekspertów i wzbudza zaufanie.
Prywatny – ten dopiero raczkuje (ok. 6000 UU), ale zrobiłam już kilka art. sponsorowanych (kilkaset złotych zarobku), dostałam niedużą prowizję z afiliacji i wpadły mi też konsultacje z tego, a także trochę zapytań na usługi w mojej firmie. ok. 60-100 zł od każdego artykułu na Whitpress.

 

A tutaj trochę dokładniej opisywałam, jak zarabiam na blogu – tylko to jest wpis sprzed roku, więc od tamtej pory nieco się zmieniło: KLIK

 

 

tur tur - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)AGATA z TUR-TUR.PL

W moim przypadku nie ma tu zarabiania stricte na blogu. Mój blog jest dość niszowy, bo porusza temat Turcji. Mieszkam tam i pracuję, równolegle z moją emigracją od 12 lat prowadzę bloga o moim życiu w tym kraju. Jestem jeszcze z tego pokolenia blogerów – jeśli można to tak nazwać – które pisało przede wszystkim z wewnętrznej potrzeby, z pasji pisania, dzielenia się swoimi przemyśleniami. Dlatego też temat „zarabianie” przez wiele lat w ogóle w mojej głowie nie istniał i do dzisiaj nie prowadzę na nim typowych współprac reklamowych.

 

Są jednak trzy rzeczy, które blog pomaga mi realizować:

 

Pierwsza – to zlecenia na pisanie tekstów i przewodników, które przez tyle lat regularnie mi się zdarzają. Nie szukam ich; same do mnie spływają. Wydaje mi się jednak, że jest to dość oczywisty sposób zarabiania dla nieźle piszących blogerów. Już wiele lat temu pisałam swój pierwszy artykuł dla National Geographic czy współtworzyłam przewodnik Pascala. Blog w tym kontekście trochę przypadkiem pokazał mnie od eksperckiej strony, także naturalnie takie zlecenia wciąż się pojawiają.
Kolejny sposób „monetyzowania” bloga jest mniej bezpośredni: od 6 lat wraz z moim partnerem prowadzimy biuro podróży w Turcji (www.alanyaonline.pl). Dzięki blogowi było mi łatwiej je wypromować wśród Polaków, którzy stanowią dużą grupę naszych klientów. Jako popularna w tym środowisku blogerka, wcześniej pracująca w branży turystycznej jestem zaufanym źródłem informacji dla osób wybierających się w te strony, blog więc bardzo pomógł nam trafić do klientów z naszej grupy docelowej. Jest też dość dobrze wypozycjonowany z racji wieloletniego regularnego pisania, dlatego bywa tak, że turyści zainteresowani podróżowaniem po Turcji najpierw znajdują bloga, a następnie z niego trafiają do biura podróży. Ba, często zdarza się, że mylą fanpage/maila bloga z tym firmowym i piszą do mnie w sprawach służbowych na blogowe namiary 🙂
Podobnie jest z książką, której jestem autorką. Trochę przypadkiem w roku kiedy otwieraliśmy biuro wraz z przyjaciółką sfinalizowałam projekt książki „Turcja. Półprzewodnik obyczajowy”. Po 3 latach perturbacji z wydawcą zdecydowałyśmy się wydać książkę jeszcze raz; samodzielnie, i sprzedawać ją online (www.turcjapolprzewodnik.pl). Tutaj znów pomógł blog, tematycznie bardzo ściśle powiązany jest z książką, wielu czytelników bloga ją kupiło. Nie są to może szalone wyniki sprzedaży 🙂 ale jak na brak promocji w mediach masowych, brak książki w księgarniach – to jest i tak całkiem nieźle.

szczudło - CZY MAŁE BLOGI MAJĄ SZANSĘ ZARABIAĆ (I W JAKI SPOSÓB)Arkadiusz Szczudło, Prawnik w branży kreatywnej, www.arkadiuszszczudlo.pl

Jak zarabiam na blogu? Najłatwiej będzie mi wyszczególnić w punktach. Kolejność przypadkowa – tak jak mi przyszło do głowy.
1) Osoby zainteresowane tematem artykułu, zlecają wykonanie umowy, analizę ich sprawy, wykonanie innej usługi.
2) W pełni zautomatyzowany sklep z umowami/dokumentami online.
3) Blog pozwala mi sprzedawać także siebie – wśród innych kancelarii, prawników. Podejmować współpracę w różnych zakresach moich specjalizacji prawniczych ale także i nabytych umiejętności blogowych/internetowych.
4) Pisanie artykułów na zlecenie. Podobnie, tworzenie e-booków.

5) Artykuły sponsorowane – komentarze do artykułów sponsorowane.

 

 
  • Wow, świetnie to opracowałeś. Małym blogerom umożliwia też zarobki platforma Reachablogger, z tym, że stawki są symboliczne przy małych zasięgach. Mi się wydaje, że można porzucić bloga, jeśli chcemy zaangażować się bardziej w życiu w coś innego. Multibloger może zostać przy 1 blogu, angażując w niego całą energię. Nawet jeśli pozostałe rokowały. Lub woli robić coś, co da mu dochód tu i teraz, a nie czekać na mgliste możliwości współprac, które od niego nie zależą. Powodów może być wiele i zysk nie zawsze jest najważniejszym argumentem.

    • Podam jeszcze jedną wartość posiadania bloga z której sam niedługo będę chciał korzystać – umożliwia on realizację swoich osobistych celów. Planuję wrócić do Daily Blogów (ale nie na tym blogu), które zachęcają mnie do realizacji moich osobistych celów. Słowem mówię, że coś zrobię, dzielę się tym publicznie, a potem rozlicza mnie z tego społeczność.

  • Dziękuję za wzmiankę 🙂 🙂

  • Czuję się podbudowana! Swoją pasję przelałam na bloga i mam swoją niszę <3
    Jak czytam o ilości UU u niektórych, to łapię się za głowę z pytaniem JAK ONI TO ROBIĄ?! :O
    Zawsze się zastanawiłam, ilu z tych sławnych blogerów rozpoczynało na blogach Onetu, Tenbitu czy blog.pl 🙂

    • I w tej niszy możesz być nie do ruszenia. Świetne nastawienie!

      PS. Przestalem zaglądać już praktycznie do UU. Dojrzałem do tego, ze nie mają dla mnie dużego znaczenia.

      • Obyś miał rację 🙂 <3

        Podziel się, proszę, doświadczeniem i powiedz, co wobec tego ma znaczenie? A może po prostu dla Ciebie nie mają znaczenia, bo nie nadążasz liczyć 😉

        • Zaangażowanie i dotarcie do przynajmniej kilku tysięcy RZECZYWIŚCIE zainteresowanych tematem czytelników.

          Zaangażowanie objawiać może się:

          – Wysoką konwersją (np. jak dzielimy się czymś w ramach afiliacji i zaskakująco dużo osób skorzystało)
          – Jak się szerują te nasze teksty
          – Liczba MERYTORYCZNYCH komentarzy pod tekstem
          – To jaka osoba nas chwali i mówi, że zrobiliśmy dobrą robotę

          • Czyli baaaaardzo długa droga przede mną…

  • Słusznie. Mój blog jest jednym z najmniej uczęszczanych a zbudował całą branżę blogowania prawniczego w Polsce i teraz sięga za granicę. Czas, dyscyplina, energia, pasja, to jest to, czego potrzeba. Nie każdy blog musi zarabiać jak zarabiają blogi Tomczyka. Blog może być tłem dla wielu innych działań i je w ten sposób wspierać.

    • Słusznie.

      Rozwinę jeszcze bardziej moją wypowiedź – JAKZARABIACPIENIADZE nie stanie się prawdopodobnie nigdy popularny i po prostu już się z tym pogodziłem. Nijak mi to już nie przeszkadza. Zrozumiałem swoje miejsce w blogosferze 🙂

  • Ewa Dudek

    Jak zawsze bardzo rzetelne podszedłeś do tematu. Bardzo dobry wpis. Gratuluję!

  • Pewnie, że małe blogi mają szansę zarabiać. Dowodem jest portal edukacyjny dla właścicieli stron na platformie WordPress, który rozwijam metodą małych kroków od prawie 2 lat. Mimo iż w żadnym większym miejscu go nie promowałem i ma 5 razy mniejsze statystyki niż mój prywatny blog (choć z miesiąca na miesiąc coraz bardziej rośnie), to ten portal zaczyna zapewniać większe zyski. Nie dość że wkrótce będę tam prezentował konkretny produkt (tworzenie strony one-page od zera na podstawie bezpłatnego motywu), a teraz ma kilkadziesiąt mikroproduktów to jeszcze dzięki niemu – tak jak w przypadku Moniki z rozterkistartuperki.pl – trafiają do mojej firmy klienci z konkretnymi zleceniami.

  • Piszesz, że blogowanie to 20% pisania a 80% promocji bloga i pewnie masz rację. Ja ledwo znajduję czas na pisanie dwóch artykułów miesięcznie więc na promocje czasu jest bardzo mało. Ma to taki skutek, że nikt mojego bloga nie czyta. Ostatnio po wejściu na google analytics powiedziałem sobie, że chyba kończe z tym blogowanie. Jak mam pisać dla siebie to szkoda mi czasu. A może mam jakieś złe podejście do tej promocji bloga? Jak mogę się promować w sieci, abym był widoczny? Może Ty Mateuszy i twoi czytelnicy coś pomożecie? 🙂

    • „Jak mogę się promować w sieci, abym był widoczny?”

      Wojtku – nie będę czarował. Myślę, że to kombinacja odpowiednio dużej ilości czasu i mądrych działań. Możliwe, że po prostu też nie przyjął się format, nie przypadły do gustu treści, może blogów finansowych jest po prostu zbyt dużo i wiele innych przyczyn. Myślę, że mogło też zabraknąć jakiegoś efektu wow. Gdybym dzisiaj zaczynał wiem, że zacząłbym zupełnie inaczej. Możliwe, że wyjścia są dwa – całkowita zmiana formatu (wyciągnij wnioski co mogło pójść nie tak), albo po prostu odzyskaj czas jaki pakujesz w blogowanie w coś w czym może odnajdziesz się lepiej.

      • I właśnie chyba skończy się na ostatniej opcji. Spróbuję zająć się czymś innym. Tylko szkoda mi tych 3 lat włożonej w to wszystko pracy. A brian Tracy obiecał mi przecież sukces 😛

  • Mój blog jest mały. Udało mi się tak ustawić kampanię AdWords, żeby kierować ruch na tylko jeden wpis gdzie polecam w ramach afiliacji jeden produkt. Efekt jest taki, że miesięczne zyski z afiliacji przewyższają wydatki na AdWords. Takie małe perpetuum mobile 🙂 Małe dlatego, że zarobek to kilkadziesiąt złotych na miesiąc ale praktycznie jest to teraz coś w rodzaju dochodu pasywnego 🙂