MICHAŁ SZAFRAŃSKI / JAK OSZCZĘDZAĆ PIENIĄDZE – CASE STUDY SUKCESU

jzp - MICHAŁ SZAFRAŃSKI / JAK OSZCZĘDZAĆ PIENIĄDZE - CASE STUDY SUKCESU

Kiedy wejdziesz do mojej zakładki „Zacznij tutaj” zobaczysz, że wymieniłem tam Michała jako kogoś w rodzaju mentora. Te słowa znajdują się tam od pierwszych chwil życia bloga i są w pełni zasłużone. Pojawił się w zasadzie znikąd – jak sam twierdzi nigdy wcześniej nie blogował, blogosfera nie zajmowała szczególnego miejsca w jego sercu i w zasadzie tej sztuki uczył się obserwując zachodnich blogerów. Cieszyły go drobne sukcesy pokroju kilkuset unikalnych użytkowników w miesiącu, każdy pojedynczy komentarz i pojedyncza osoba zapisana do newslettera. Dziś notuje zarobki idące (prawdopodobnie) w miliony, jego miesięczny ruch wypełniłby kilka stadionów narodowych, jego nazwisko znane jest nawet osobom nie czytającym bloga, a marki osobistej jaką sobie wypracował nie sposób wycenić w złotówkach. Już na zawsze zapisał się w historii polskiej blogosfery jako człowiek, który w polskiej odcisnął na niej swoje piętno i pokazał, że można pójść inną, trudniejszą drogą i również odnieść spektakularny sukces. Droga, która do niego poprowadziła jest na tyle ciekawa, że warto wyciągnąć z niej stosowne wnioski i znaleźć przyczyny, które złożyły się na to, że stał się ikoną.

POCZĄTEK DŁUGIEJ PODRÓŻY:

Wszystko zaczęło się od tego jakże skromnego wpisu. Zapewne nikt, poza samym Michałem, nie podejrzewał, że przyszłość tak wynagrodzi jego trud. Już od początku dał się poznać jako osoba, która będzie bardzo szczegółowa, a mniejsze i większe liczby stale będą przewijać się przez ten, jakby nie było, blog ekonomiczny. To co rzuca się w oczy to szalenie szybki wzrost, który trwał zresztą przez pierwsze lata. Już po dwóch miesiącach (które zresztą sam podsumował)  mógł cieszyć się bardzo satysfakcjonującym ruchem:

Unikalnych użytkowników zrozumiem, ale fakt, że czas średniej wizyty to prawie 6 minut? To już naprawdę godny podziwu wynik. Zakładam, że w jakimś stopniu jest to zasługa połączenia długich tekstów i bardzo merytorycznych wpisów pełnych liczb, które przeciętny użytkownik będzie wnikliwie analizował (jedna ważna sprawa; często będę brzmiał jakby Michałowi udało się coś przypadkiem i chce mu to wytknąć – to tylko tak będzie brzmieć). Nie sposób po prostu „skanować” jego tekstów, czyli przelecieć je po łebkach, bo nic z nich nie wyciągniemy. Dla przykładu mój średni czas wizyty to w chwili, gdy piszę ten tekst (20 maja 2016) to minuta i 36 sekund.

WNIOSEK: długie i „zmuszające” użytkownika do skupienia powodują, że czas pobytu wzrasta, a przy tym bardziej przywiązuje czytelnika. Jest to na pewno jeden z cenniejszych wskaźników, bo pokazuje faktyczne zaangażowanie. Sam fakt, że coś jest dobre nie sprawi, że znajdzie się samo, więc sekret tkwi w nawiązywaniu relacji z blogerami o tej samej tematyce, którym wyraźnie przypadły do gustu treści nowicjusza, które wręcz „śmierdziały” wylanym potem i zdobywanym latami doświadczeniem.

Mimo, że te blogi miały dużo dłuższy od „Jak oszczędzać pieniądze” staż to finalnie właśnie on pośród setek blogów o tej tematyce przebił głową niebo. Jeśli planujesz sukces swojego bloga (zajrzyj do tego tekstu) to koniecznie daj się poznać innym blogerom. Sam często zupełnie naturalnie linkuję do osób, których lubię i treści uważam za co najmniej godne dzielenia się, ale ile dobrych treści przechodzi mi koło nosa tylko i wyłącznie z powodu tego, że ich autor jest dla mnie anonimowy? Linkowanie jest to zresztą zupełnie naturalne, by w ten sposób nagradzać autora za dobrą robotę i właśnie to spotkało Michała w pierwszych dwóch miesiącach. Wprowadził nową jakość merytoryczną wpisów (długie, szczegółowa analiza) co skutkowało tym, że inni blogerzy go udostępniali, a czytelnicy deklarowali chęć pozostania u niego na dłużej.

Tak długich i wyczerpujących artykułów (nie mylcie z tekstami, bo Jason Hunt pisywał kiedyś długie wpisy, ale NIE artykuły) w polskiej blogosferze NIE BYŁO. Bez wątpienia był to jeden z jego znaków rozpoznawczych, którymi pokazywał, że jest inny. Sam tej sztuki próbuję tworząc tak duże i wyczerpujące wpisy jak dla przykładu ten o własnej działalności gospodarczej, czy zarabianiu na blogu. Zresztą kiedy opublikowałem informację, że na blogu pojawi się tekst posiadający 5500 znaków wywołało to niemałe poruszenie u kilku osób (zaniepokojenie okazywano także na skrzynce pocztowej).

Owym tekstem był wpis poświęcony planowaniu blogowania. Nie przypadkiem zdecydowałem się zachować cały tekst bez dzielenia go na części z wielu powodów: wyróżnia się na tle krótkich form do jakich przyzwyczaiły nas blogi (a więc pozostawia pewien ślad w podświadomości), budzi rozmaite emocje (czyli coś co znowu sprawia, że zostajemy zapamiętani jakie by one nie były), „zmusza” do wielokrotnego powrotu (a więc dla np. mojego partnera wiąże się to z częstszym widokiem jego banerów co również wpada do podświadomości i umacnia markę), zwiększa współczynnik czasu spędzanego na blogu przez czytelnika. W tym szaleństwie jest więc metoda.

Prawdziwym hitem i KOLEJNYM ogromnym wyróżnikiem zarazem okazały się być raporty Michała dotyczące jego zarobków i wydatków rozliczanych co do złotówki, które szybko pozostała część blogosfery zajmująca się finansami podłapała (odnosząc się do źródła inspiracji generując kolejne linki prowadzące do „JOP”). Wiem jak wielu czytelnikom ich zabrakło, gdy na prośbę żony Michał ogłosił, że je zawiesza ze względu na rosnące zarobki z bloga i „kwoty mogące kłuć niektórych w oczy”. Do momentu ogłoszenia tej decyzji spełniły swoją rolę, więc zasadniczo mogły już zniknąć. Michał udowodnił, że potrafi być transparentny.

Niedługo po raportach pojawił się jego kanał na YouTube. Zwróćcie uwagę, że jest tu pewien nieprzypadkowy wzorzec, który łączy wszystkie te na pierwszy rzut oka przypadkowe działania: wychodzenie ze swojej strefy komfortu. Coś z czym sam walczę od długiego czasu próbując zmusić się do robienia coraz to nowych rzeczy, których muszę się uczyć, albo wypracowywać nawyki, które na pierwszy rzut oka były poza moim zasięgiem (np. codzienne pobudki o 5:30). Michał wkładał w to MNÓSTWO energii i zmuszał się, metaforycznie oczywiście, do wypływania na coraz głębszą wodę, bo jak sam przyznaje praca z kamerą wciąż nie jest jego konikiem. Nagrywanie się jeszcze zrozumiem, bo niechęć można jakoś pokonać, ale publikacja swoich finansów w internecie? To mogło zakrawać na szaleństwo, ale okazało się być jednym z fundamentów na których Michał budował swoją wiarygodność. Ludzie widzieli, że wszystko o czym pisze ma faktyczne pokrycie w jego budżecie domowym. Można więc powiedzieć, że rosnący ruch był tylko formalnością.

WNIOSEK: opuszczaj swoją strefę komfortu i dostarczaj czegoś czego jeszcze nie było!

FAZA II

Zaledwie dwadzieścia pięć artykułów później opublikował kolejne podsumowanie swoich blogowych dokonań. Począwszy od lipca 2012 do października 2012 udało doprowadzić mu się do sytuacji w której jednego dnia (rekordowego w ówczesnym czasie) na jego blogu pojawiło się 469 osób.

Nie ukrywam, że przeglądając to wszystko można wpaść w poważne kompleksy, bo również dla siebie i czytelników prowadziłem podsumowania ważnych dla mnie okresów czasu jeśli chodzi o blog. Wzrost nijak ma się do tego co odnotowuje Michał:

– Podsumowanie pierwszych sześciu miesięcy: KLIK

– Podsumowanie pierwszego roku: KLIK

Diabeł może tkwić w drobnych szczegółach i moja hipoteza zakłada, że ta niezwykle szybko rosnąca społeczność jest wynikiem następujących czynników:

– Publiczność Michała na etapie pierwszego roku składała się z głównej mierze z osób dojrzalszych (30+), które ściśle selekcjonują czytane treści i robią to wnikliwie. Taki czytelnik miał co robić u Michała, więc pozostawał fanem budując fundament często dzieląc się przy tym informacją o blogu ze znajomymi. Poniekąd pokrętnym potwierdzeniem tej tezy jest poniższy komentarz. Sądząc po treści wydawali się pisać je właśnie ludzie wdzięczni za użyteczne treści, a w którzy używali słów takich jak „moje dzieci”, „moje mieszkanie” itd.

 

– Ogromne zainteresowanie wzbudzały publikowane raporty. Na pewno sporo blogów finansowych robiąc to samo wskazało skąd czerpali inspirację.

Listopad 2012 roku to również istotny dla  Michała okres, bo jego ruch stale rośnie co zresztą szczegółowo opisuje, a także pojawiają się pierwsze pieniądze z bloga (konkretnie z linku afiliacyjnego Michała na hosting strony na zawrotną sumę 167 złotych). Zresztą niech znów opowie wam o tym sam:

Przypominam, że z „Jak oszczędzać pieniądze” ruszył w lipcu 2012, a już po kilku miesiącach od tego momentu mógł cieszyć się statystykami wyższymi niż ja aktualnie w chwili gdy piszę te słowa (21.05.2016). Czuję się przy tym taki malutki 🙂

Michał podaje dwa możliwe powody dla których ruch mógł tak wystrzelić co nie zmienia nijak faktu, że osiągnął to w zaledwie 5 miesięcy:

 

WNIOSEK: Jakościowe artykuły w myśl zasady „content is king” w połączeniu z networkingiem. To wspaniale, że piszesz świetne teksty, ale to nawet mniej niż połowa sukcesu. Wyznaję zasadę, że blog jest żaglówką, ale to marketing pełni rolę wiatru i pcha nas naprzód. Pozwól się poznać innym osobom / portalom, a może nawet delikatnie zasugeruj, że może twoje materiały mogą być świetnym uzupełnieniem ich dotychczasowych lub przyszłych tekstów. Staram się celowo wyhamowywać z ilością nowych materiałów na „Jak zarabiać pieniądze?”, aby docierać z tym co już mam do nowych czytelników.

Dalszy ruch (opisywany m.in. w podsumowaniu całego 2012) rośnie z efektem kuli śnieżnej na zasadach opisanych powyżej i sporo zawdzięcza wyszukiwarkom (w 2016 chwalił się, że generują około 50% jego ruchu). Zresztą nie przypadkiem Michał tytułuje swoje wpisy tak, by wyszukiwanie organiczne było jak najefektywniejsze:

Co bardziej uważni zapewne zwrócili uwagę, że przyjąłem podobną strategię, a w tym celu korzystam z dwóch narzędzi. Pierwsze z nich to Google Trends, czyli najgorętsze w ostatnim czasie hasła wstukiwane na klawiaturach internautów. Keyword Planner pozwoli ci z kolei sprawdzać częstotliwość wyszukiwania interesujących cię słów lub ich kombinacji. Pamiętaj jednak, że choć wygenerują ci ruch, ale sztuka zatrzymania użytkownika należy już do ciebie. Więcej narzędzi możesz znaleźć w mojej zakładce „Narzędzia„.

DO GRY WCHODZĄ MEDIA

Media są twoim największym sprzymierzeńcem, które powinieneś od początku uwzględniać na etapie planowania swojego blogowania. Pierwszym wystąpieniem w klasycznych mediach była audycja na temat oszczędzania w Radiu Koszalin. Pierwsze i jedno z naprawdę wielu.

WNIOSEK: Michał trafił idealnie z formatem bloga. Dotyka codzienności, a każdy ma do głowy wbite oszczędzanie pieniędzy (w teorii) i jest to forma kultury. Trochę boli mnie fakt, że ludzie tylko oszczędzają często z bardzo niskiej pensji podczas, gdy mogliby dbać zarówno o odkładanie, ale również aktywnie działać w kierunku zarabiania większych pieniędzy. To wiąże się jednak z inwestowaniem w siebie co jest wygodniejsze od zaciskania pasa, bo wystarczy po prostu dbać, by wystarczyło „do pierwszego”. Niemal idealnie podsumowuje to jeden z komentarzy w artykule Onetu o wygranej Michała w konkursie na „Blog roku 2013”:

Wracając do mediów – sam przy okazji realizacji własnych projektów miałem okazję wielokrotnie udzielać wywiadów w lokalnej telewizji, gazecie i radiu. Raz nawet udało mi się wykorzystać całkowicie świadomie „Gazetę Olsztyńską” do promocji mojego pierwszego w życiu biznesu, czyli sklepu z grami planszowymi. Zadzwoniłem do redakcji, aby opowiedzieć o hobby jakim są gry planszowe. Moja rozmowa wraz z moim zdjęciem w sklepie pojawiła się w tym największym regionalnym codzienniku. Co prawda nazwa, ani adres sklepu się nie pojawił, ale w myśl zasady „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” byłem jedynym takim sklepie w regionie. Wychodź aktywnie do mediów – czasem gorączkowo szukają tematów, a podsunięcie im dobrego pomysłu zagwarantuje ci wystąpienie.

W 2013 pojawiły się sensowne początki zarabiania na blogu Michała. Współpraca z Payback (artykuły na temat tego programu lojalnościowego), szkolenia edukacyjne dla BIK, wyświetlanie reklam Adsense, linki afiliacyjne w dziale książkowym. Blog w pierwszym okresie swojego życia przypomina nieco startup szukający swojego modelu biznesowego.

WAŻNIEJSZE WYDARZENIA NA BLOGU WRAZ Z MOIMI WNIOSKAMI:

– Pojawiły się pierwsze mniejsze lub większe pieniądze, więc stało się coś co dla wielu wydawało się zakrawać na szaleństwo: PORZUCIŁ DOBRZE PŁATNY ETAT DLA BLOGA. Pozwoliły mu na to zgromadzone oszczędności, jego doświadczenie zawodowe, które czyniło go cennym aktywem na rynku pracy, utwierdził się w przekonaniu, że znajdą się reklamodawcy, a ruch w każdym miesiącu rósł w szalonym tempie. Decyzja nie mogła być inna jeśli chciał kiedykolwiek wydostać się ze złotej klatki jaką była praca na etacie na stanowisku dyrektora.

– Michał publikuje swoje rekordowe dotychczas zarobki z bloga w 2013. Wczytajcie się w słowa podkreślone na czerwono i porównajcie z teraźniejszością.

Wpis roznosi się po sieci z prędkością światła. Połączenie tematu blogowania z ogromnymi (dla wielu) zarobkami powodują zainteresowanie. Znajduj takie tematy na blogu, które mają potencjał stać się viralem.

– Zwycięstwo w najbardziej prestiżowym polskim konkursie blogowym, czyli „Blog roku 2013” (więcej tutaj). Doskonale widać jak nagroda wpływa na statystyki.

– Michał odkrył afiliację lokat … czyli o tym jak zarobił 69 tysięcy w 8 dni. Ależ o tym było GŁOŚNO! Tutaj media znów pracowały na rzecz „Jak oszczędzać pieniądze”.


PODSUMOWUJĄC – DLACZEGO „JAK OSZCZĘDZAĆ PIENIĄDZE” ODNIÓSŁ SUKCES?
:

– Michał wie jak sprawić, by media pracowały na jego korzyść. Przypominam o moim nagraniu na ten temat. Zresztą zauważam taką tendencję, że blogerzy coraz częściej zapraszani są do mediów jako eksperci, bo łatwiej do nich dotrzeć niż anonimowych ekspertów. Chcesz zrobić temat o zarządzaniu czasem? Ola Budzyńska znana też jako Pani Swojego Czasu jest łatwym wyborem, bo w świecie napiętych terminów ma to ogromne znaczenie. Poniżej lista wywiadów / wystąpień w mediach (nie wszystkich!) Michała.

– Wystąpienia na żywo. Oczywiście, że od pewnego momentu z powodu wypracowanej przez siebie pozycji zaproszenia niekiedy przychodziły same, ale JOP Live Tour, czy FinBlog 2015 zorganizował samodzielnie lub był jednym ze współorganizatorów. Kto zabroni ci napisać do organizatorów takich wydarzeń z pytaniem, czy możesz przeprowadzić prezentację? Może się okazać, że właśnie takiej osoby jak ty szukali! Zresztą na zachodzie branża zawodowych mówców jest już całkiem okazałym rynkiem.

– Nie robi zapchaj dziur i bywało, że na blogu nawet przez dwa tygodnie nie pojawiały się nowe treści. Kiedy jednak już „dostarczał” szukaliśmy szczęk na podłodze, a do tekstu wracaliśmy kilkukrotnie. Wiem, jest to trudne, gdy każdy wkoło mówi, że blog bez co najmniej dwóch wpisów w tygodniu to martwy blog. Od ciebie jednak tylko zależy czy pozwolisz wpakować się w sztywne ramy, czy będziesz działać tak jak podpowiada ci serce.

– Michał to trochę taki Steve Jobs. Mało kto wie, że tablety istniały na długo przed IPadem (zrobił je Microsoft), ale dopiero twórca „jabłuszka” przekonał konsumentów, że ich potrzebują. Podobnej sztuki dokonało „Jak oszczędzać pieniądze” jeśli chodzi o wiele kwestii finansowych. Niby każdy wiedział, że można / trzeba oszczędzać, ale dopiero Michał pokazał to w przystępny sposób. Słowem potrafił wykreować potrzebę myślenia o tym i (przede wszystkim) aktywnego działania.

– Format bloga był perfekcyjny (bo do pewnego momentu mieścił wszystko o czym chciał pisać) i jest całkiem prawdopodobne, że w innej bardziej niszowej dziedzinie jego autor nie odniósłby, aż TAK spektakularnego sukcesu. Finanse dotyczą każdego, więc posiada 40 milionów potencjalnych czytelników. Większość jego materiałów słusznie dotyczyła na początku istnienia popularnych tematów, które dotyczą niemal każde gospodarstwo domowe i były łatwe do zastosowania

– Nie pozwala, aby wkradła się rutyna i stale zaskakuje. Pojawienie się formatu video, periscope, podcasty, FinBlog, JOP Tour, kurs o walce z długami, niesamowicie rozbudowana zakładka o zarabianiu na blogu, własna książka … Oto potęga opuszczania własnej strefy komfortu!

– Czasem wydawałoby się jak on na to wszystko znajduje czas. Michał jest mistrzem zarządzania czasem, a przy tym posiada własny zespół osób, który mu w tym wszystkim pomaga. Jeśli nie możesz / nie chcesz zatrudnić innych do delegowania to zaczynaj projekty blogowe z inną osobą. Wspominałem o tym m.in. w nagraniu z Hattu o przyszłości blogowania. Naucz się skutecznie zarządzać czasem.

Przeczytaj również: Rozmowa z Olą Budzyńską – Panią swojego czasu

PODSUMOWANIE:

Krótko, bo nie chciałbym, aby wyglądało to jak laurka: „Jak oszczędzać pieniądze” jest doskonałym materiałem na wskazanie co może stanowić o sukcesie bloga, a wszystkie działania wypisane jako „wnioski” na przestrzeni całego powyższego wpisu są godne naśladowania. Tobie Michał dziękuję, że stanowisz wzór do naśladowania. Udanego dnia, notatnik w dłoń drodzy czytelnicy i wyciągajmy wspólnie wnioski! 🙂