(PRAWIE) WSZYSTKO O BAZACH MAILINGOWYCH + PROPOZYCJA DLA BLOGERÓW

DBMS - (PRAWIE) WSZYSTKO O BAZACH MAILINGOWYCH + PROPOZYCJA DLA BLOGERÓW

Własna baza mailingowa wciąż trzyma się mocno, a w polskiej blogosferze wręcz przeżywa renesans. Dlatego uznałem, że warto zrobić materiał we współpracy z firmą DBMS i jego szefem Tomaszem Dziobiakiem (jego profil na Twitterze). Na samym końcu podcastu / transkryptu znajdziecie propozycję komercyjnego wykorzystania waszej bazy mailingowej drodzy blogerzy. Tymczasem zaś będziemy rozmawiać na następujące tematy:

+ Korzyści z posiadania z bazy mailingowej
+ Czy warto kupować kontakty do naszej listy, a jeśli tak to czym się kierować?
+ Czym kierują się internauci przy wyborze newsletterów?
+ Kiedy można mówić, że otwieralność jest duża?
+ Czym zachęcać do zapisu do naszej bazy?
+ Sens zakupu zewnętrznej bazy danych i kwestia legalności
+ Jak badać zachowania odbiorców? Tzn. Otwarcia, kliknięcia, wypisy itd.
+ Zasady skutecznego wysyłania mailingu



Zanim przejdziemy dalej powiem tylko w paru słowach jakie projekty można realizować wspólnie z DBMS:

– Kampanie mailingowe
– Kampanie cold mailingowe
– Kampanie SMSowe
– Platforma do email marketingu
– Sprzedają bazy danych
– Współpracują z blogerami! (JAK? ZAJRZYJ DO PREZENTACJI):

 

Bez zbędnego przedłużania zapraszam do odsłuchania naszej rozmowy!



KLIKNIJ, ABY ŚCIĄGNĄĆ ODCINEK

TRANSKRYPT DLA OSÓB, KTÓRE WOLĄ CZYTAĆ ZAMIAST SŁUCHAĆ:


Mateusz Kiszło: Już w zasadzie, aby nie przedłużać to opowiedz najpierw coś o sobie, a później o tym jaki masz w zasadzie związek z firmą DMBS i dlaczego to nagrywamy.

Tomasz Dziobak: Cześć, nazywam się Tomasz Dziobiak. Jestem przedsiębiorcą, działam w branży interaktywnej w internecie już w tej chwili od trzech lat. Wcześniej byłem menadżerem w korporacjach, więc jestem takim post korpo szczurem, który przemienił się w startupowca. Wcześniej pracowałem m.in. w Orange i Telekomunikacji Polskiej. Specjalizowałem się w analityce danych, CRMach i Big Data, a w pewnym momencie mojego życia, gdy dopadł mnie kryzys, postanowiłem założyć firmę i w tej chwili spełniam się jako przedsiębiorca co daje mi dużą satysfakcję. Założyłem DMBS, czyli spółkę którą kiedyś, gdy byłem na Web Summit określono jako s-marketing company, czyli taki smart marketing. Specjalizujemy się w analityce baz danych, analityce zachowań klientów i budujemy w ten sposób efektywne kampanie marketingowe. Używamy w tym celu naszych narzędzi do email marketingu takich jak np. Greensander, ale współpracujemy też z Getresponse, Freshmail, czy Salesmanago.

M: Kojarzę te firmy jak najbardziej. Czy to już wszystko co robicie, czy to już wystarczająco dużo i więcej roboty nie potrzeba?
T: Zawsze jest pokusa, by robić dużo fajnych rzeczy, ale jeśli chodzi o core biznesu to jest to analityka różnych danych, gdzie produktem jest efektywnościowa kampania dla domów mediowych, ale przygotowujemy również bezpieczenie bazy danych, które są już wyprofilowane do działań tzw. cold mailingowych lub cold callingowych. Wielokrotnie jest też tak, że call center przychodzi do nas z prośbą pt. „zbudujcie nam kampanię prospectingową”. Polega na tym, by rozgrzać tego klienta, a przynajmniej go poinformować lub wyankietować. Jeśli mamy tylko adres mailowy, bo ktoś takowy pozostawi, to stosujemy zasadę permission marketingu i double opt-in, żeby w kolejnych odsłonach tego maila, którego wysyłamy w danej kampanii pozyskiwać trochę więcej, zaprzyjaźniać się z użytkownikiem i postarać się wydobyć więcej informacji, aby ten użytkownik nie poczuł się atakowany przez nas.

M: Jasne. Powiedzmy, że słucha to jakaś firma i po wszystkim co powiedziałeś ona się zastanawia, czy mogą być waszym klientem. Kto może do was zadzwonić / napisać i powiedzieć, że chce z wami współpracować?

T: Mogą to robić firmy, bo naszą misją jest pomoc w sprzedaży i to akurat jest zupełnie niezależne od branży, bo mogą to być podmioty w kraju i za granicą. Wspieramy
konsumentów w inicjatywach takich jak chociażby lista Robinsonów przy
stowarzyszeniu marketingu bezpośredniego, czy też będąc świadomym
odpowiedzialności mamy odpowiednią politykę antyspamerską przeciwdziałającą nadużyciom w komunikacji. U nas ktoś kto zastrzeże dane mamy swoją listę robinsonów i każdemu z naszych partnerów użyczamy tę informację, aby osobom, które nie wyraziły zgody, albo nie chcą wyrazić zgody ułatwić wylogowanie się z tych wszystkich działań.

M: W porządku. Taka firma was słucha i może się zastanawiać czy ją na wasze usługi stać. Jak wy rozmawiacie z firmami, jak wy im pomagacie i tak dalej.

T: Na potrzeby pozyskiwania klientów stworzyliśmy najtańszy pakiet 500, czyli otrzymuje dostęp do gwarantowanej liczby prospektów, które otrzymuje do swojej branży. My z jednej strony cały czas prowadzimy akwizycję informacji o użytkownikach i stąd ktoś może nas zapytać, chociażby przez naszą wyszukiwarkę, którą mamy na stronie głównej, jakiego profilu klienta szuka. Wyobraźmy sobie, że poszukuje na przykład nauczycieli. W kampaniach, które do tej pory realizowaliśmy na pewno są nauczyciele, wiemy jak oni odpowiadają, wiemy o której odbierają telefony, a jeśli tak to o której godzinie i wiemy z jakimi wcześniej rzeczami tam dzwoniono. My w ramach abonamentu dajemy paczkę danych wrzucając ją do naszego narzędzia Greensendera , gdzie właśnie taka omnichannelowa (dwoma metodami np. mailem i telefonem – M) komunikacja może być realizowana na bieżąco i ten ktoś może zacząć prowadzić dialog. DMBS sp.z.o.o. to trzy biura dzisiaj i biuro obsługi klienta znajdujące się w Łodzi pomaga skonstruować taką kampanię cold mailingową czy cold callingową dla użytkownika i pokazuje jak te komunikaty mają wyglądać, aby wciągnąć w interakcję i zaangażować użytkownika. Po nauczeniu tej sztuki użytkownik korzystając z udostępnionych przez nas narzędzi dalej sam może sobie działać.

M:  Wdrażacie go, pokazujecie mu narzędzia i w każdej chwili jesteście pod ręką?

T: Tak. Dlatego mamy na stronie zoopim chat na stronie głównej, który pozwala od razu porozmawiać bezpośrednio ze strony na czacie z Wojtkiem. To jest żywy człowiek, nie żaden bot i on udzieli ci informacji. Wychodzę z założenia, że obsługa firmy i biznesu wymaga jednak relacji oraz poświęcenia jej czasu, bo jest to wtedy zwyczajnie skuteczniejsze.

M: Tak jest, zdecydowanie. Zebraliśmy się jednak tutaj, aby pogadać o newsletterach i po to na pewno odpalili ten podcast słuchacze (lub czytelnicy tacy jak ty!
– M), więc opowiedz mi proszę o korzyściach z posiadania takiej bazy.
Dużo razy padło stwierdzenie baza mailingowa, ale … po co ją mieć?
T:  To zależy trochę od strategii i o jakiej grupie mówimy. Utarło się na dzień dzisiejszy, że baza jest takim złotem rzekłbym, a to dlatego, że adres mailowy jest dzisiaj tym czym jeszcze kiedyś dla naszych dziadków, czy babć był kiedyś fizyczny adres pocztowy. Jest to miejsce w którym otrzymuje ważne informacje lub będę chciał tutaj takowe otrzymywać. Na facebooku otrzymuję mnóstwo rozmaitych powiadomień, a jeżeli dysponuję tą bazą swoich odbiorców i prowadzę z nimi pewien dialog, a także wchodzę w interakcję to będą moją korespondencję czytać traktując ją jako wartościową informację i rodzaj komunikacji ze mną. Facebook jest wszędzie, Snapchat i inne kanały również. Mail jest więc traktowany w, nazwijmy to, relacjach urzędowych i bardzo serio. Nie tylko przez 30 – 40 latków, ale również przez młodsze grupy odbiorców. Oczywiście wraz ze zmianą komunikacji to również ulega przekształceniom, ale jakkolwiek to brzmi warto dbać o ten bezpośredni kontakt za sprawą skrzynki.

M: Ja też od siebie dodam, że newsletter nie jest podatny na żadne algorytmy i mam pewność, że wysłana wiadomość (raczej) dotrze. Zwłaszcza, gdy mówimy o Facebooku (rozumiem dlaczego FB tnie, ale z drugiej strony niemiłosiernie to wkurza – M)

T: No tak. Dlatego też oprócz maili dużą popularnością cieszą się dzisiaj komunikatory. Dawno temu wymyślone Google Talk, czy Gadu Gadu, a dzisiaj mamy chociażby WhatsApp, czy chociażby Messanger, czy innego rodzaju narzędzia.

M: Czy chociażby Skype na którym właśnie gadamy.

T: Zwykle jednak to ta komunikacja mailowa jest miejscem w którym „mam dowód”, że rozmawiałem i możemy go odczytywać w dowolnym momencie (na FB po wielu dniach nieobecności raczej na pewno nie przejrzymy cały newsfeed – M). Użytkownicy skrzynek traktują mail jako coś istotne. W świecie rzeczywistym dobrym odpowiednikiem może być list polecony i dlatego możemy mówić o percepcji użytkowników. Dużo mocniej odbierają każdy mail niż wiadomości w innych kanałach. Jeśli już w ogóle zdarzy nam się kupić bazę np. u nas to warto przy takim mailu powiedzieć zwyczajowe „Dzień dobry” po prostu. Na przykład „cześć, nazywam się tak i tak, posiadam ten adres stąd i stąd (np. kupiłem lub pozyskałem w drodze przejęcia). Chciałbym ci móc przedstawić coś takiego. Czy byłby skłonny mnie wysłuchać?”. Tak prowadzona komunikacja jest na pewno lepsza niż …

M: … komunikat reklamowy na starcie.

T: Użyje restauracji jako przykładu. Ostatnio byłem na wakacjach w Grecji i nawet do tej restauracji nie chciałem wchodzić, ale zainteresował mnie swoim podejściem ten człowiek, który zapraszał i był prawdopodobnie kierownikiem sali. Powiedział: „chodź zobacz jakie mamy fajne dania; jeśli będziesz następnym razem tędy przechodził wpadnij do nas, bo będzie dobra muzyka”. To był cały przekaz. Rzeczywiście sam się zainteresowałem sposobem w jaki on mnie zachęcił. Takie praktyki właśnie rekomendujemy naszym użytkownikom. Po pierwsze przedstaw się, pokaż, że patrzysz jak odbiorca i opowiedz czego może się od ciebie dowiedzieć. To jest eleganckie rozwiązanie. Wtedy sami rozważą, czy są zainteresowani. Szczególnie to dobre, że mogę personalizować ten przekaz – szczególnie, gdy rozumiem kontekst.

M: Ruszyłeś temat kupowania kontaktów. Jaki jest sens zakupu jakichkolwiek kontaktów? Można was zapytać czy macie takie i owakie kontakty na sprzedaż? Jak jest z kwestią legalności?

T: Nie ma czegoś takiego jak sprzedaż bazy danych, bo jest to straszne uproszczenie. Sprzedaż bazy może nastąpić WYŁĄCZNIE kiedy sprzedałbym ci całą firmę lub jej część i daję ci prawa do jej własności intelektualnej, którą częścią są te kontakty, które posiadamy w naszej hurtowni. Natomiast rynek kupuje generalnie licencje
z prawem do wykorzystania tej licencji. Zgoda marketingowa i zgoda na
przetwarzanie danych udzielamy zgodnie z prawem temu podmiotowi, który zainicjował to działanie. W przypadku naszym to DMBS’owi zgodnie z regulaminem na www.edbms.pl. Warto sprawdzić, gdy już kupujemy czy nabywamy licencję na jednokrotnie, czy wielokrotne wykorzystanie, a także czy posiada zgodę marketingową na przetwarzanie danych do celów marketingowych, ale podmiotów trzecich. Mogę posiadać własną zgodę na MOJE cele, ale czy sprzedający taką zgodę posiada? Wielokrotnie zdarza się niestety tak, że takiej zgody nie posiada.

M: Zbiera je metodą chałupniczą z całej sieci, a później je sprzedaje bez zapytania. Jak to weryfikować, że ktoś ma tą zgodę lub jej nie posiada?
T: Przede wszystkim każdy administrator ma obowiązek zarejestrowania swojej bazy w GIODO. Tam określa jakie zgody dla danej bazy posiada. Jeżeli wejdziesz na dowolny profil jednej z naszych stron internetowych to zobaczysz, że w stopce masz podany numer zasobu z którego te kontakty były wzięte. W ten sposób GIODO identyfikuje właściciela oraz cel i sposób przetwarzania tych danych osobowych. Bardzo łatwo to sobie wpisać. 
M: Oczywiście wy to robicie dobrze i w ramach współpracy dbacie, by absolutnie wszystko było na swoim miejscu?

T:  Druga sprawa, że ten kto bazę tworzył nie ma problemu z tym, by powiedzieć w jaki sposób ona powstawała i pokazać wskaźniki docieralności.

M: Żeby pokazać, czy te maile są w ogóle czytane przez kogokolwiek.

T: Tak. Są jeszcze serwisy internetowe, które weryfikują jakość tych maili. Ma je WP, Onet i zewnętrzni dostawcy. Pomogą nam sprawdzić, czy w bazie kontaktów nie mamy przypadkiem jakiegoś spam trapa, czyli rodzaj adresu mailowego, który jest trzymany tylko „dla sztuki” jako zapchajdziura, które mogą być nieaktywne. Dlatego my u siebie w firmie jak patrzymy na konta mailowe to analizujemy je pod kątem przebiegu interaktywności.

M: Otwarcia, kliknięcia …

T: Tak. Jeżeli dane konto nie było wykorzystywane od trzech miesięcy do sześciu miesięcy wzwyż to wchodzi w tzw. „karencję” i wysyłamy do niego ankietę w której pytamy o to, czy czemu nie otwiera, czy powodem jest może zbyt duża ilości tych wiadomości i tak dalej. Przypominamy mu okoliczności w jakich znalazł się w naszej bazie i ta metoda działa nadzwyczaj pozytywnie. Część z tych osób nie chce się wtedy wypisywać.

M: A może to z lenistwa? Mi samemu nie chce się czasami szukać tego guzika do wypisania się z listy, bo szybciej jest mi ją skasować.

T: Tak, ale wtedy dajemy szansę w takim mailu na szansę uporządkowania swojej skrzynki pocztowej. Po co masz dostawać spam jeśli to cię w ogóle nie będzie interesowało. To jest świetna okazja, aby zrobić relację z tym użytkownikiem.

M: A ile taka współpraca z wami kosztuje? Załóżmy, że chcę dotrzeć do nauczycieli o których mówiłeś. Chcę dotrzeć do nauczycieli i w tym celu na próbę chcę kupić 500 wyników. Jaki to jest koszt i od czego to zależy?

T: Coraz więcej osób wchodzi w kampanie efektywnościowe. Nie tyle kupuje bazę do użytku własnego co proszą nas o realizację działań. Mówią na przykład „zrealizuj mi kampanię CPM (płatne za 1000 odsłon) / CPC (płatne od każdego kliku). Te modele możemy przypisywać do konkretnych kampanii. Podam niedawny przykład akcji z dotyczącej kart kredytowych. Podpisujemy umowę na pół roku i moja firma zobowiązuje się dostarczyć potencjalnie 100 leadów (potencjalnych klientów) zainteresowanych wejściem z posiadanie takiej karty, a gromadzimy ich za pomocą kampanii mailingowych w których wysyłamy zapytania w ankiecie. Można też stworzyć landing page zatytułowany „jak wybrać dobrą kartę kredytową” i to pozycjonujemy w sieci, aby ludzie trafiali tam bezpośrednio po wpisaniu konkretnych słów kluczowych. Bank płaci nam za taki kontakt do którego będzie mógł później zadzwonić. Z naszej strony wymaga to określonego wysiłku mającego na celu wymyślenie sposobu na przyciągnięcie potencjalnie zainteresowanych osób.

M: Słowem trzeba z wami wynegocjować stawkę.
T: Natomiast są firmy, które chcą wynająć bazę do samodzielnego obdzwonienia i wtedy rozliczamy się per kontakt. Wtedy jest on bardzo tani i kosztuje powiedzmy w granicach 1,5 zł, ale ceny są bardzo zróżnicowane.

M: Pewne grupy są tańsze, a inne droższe.

T: Owszem. Firmy windykacyjne na przykład mocno weryfikują poprawność tych danych i tu rozliczamy się z kolei per zweryfikowany poprawnie kontakt. W tym przypadku nasi analitycy sprawdzają jak dotrzeć do tego dłużnika, który często podaje nieprawdziwe informacje.

M: A w jaki sposób interpretować zachowania użytkowników naszego newslettera? Często patrzę na własny i widzę mnóstwo przeróżnych zachowań. Jedna osoba często otwiera, ale z kolei nigdy nie klika w odnośniki. Inny się zapisał i za chwilę się wypisuje.

T:  Dlatego wcześniej powiedziałem, że działamy omnichanelowo (mailem i telefonem), bo zależało nam na tym, żeby wykorzystywać synergię między różnymi kanałami i dlatego stworzyliśmy Greensender. Testowaliśmy różne narzędzia wiodących dostawców, ale zawsze było coś nie tak jeśli chodzi o automatyzację. Były świetne jeśli chodzi o jeden kanał, ale z innym sobie już nie radziły. Ponieważ bardzo cenimy sobie elastyczność i budowanie pewnego drzewka logicznego pod nasze potrzeby stworzyliśmy właśnie własne narzędzie. Dlaczego
o tym mówię … Dlatego, że jeśli liczy się czas wysłania tej
wiadomości, czy też czas odczytania tej wiadomości lub kliknięcia i możemy wtedy posiłkować się różnymi mediami np. mając adres mailowy lub numer telefonu do subskrybenta to możemy wysłać mu smsem wiadomość o tym, że na skrzynce ma nowego maila. Robimy tak z różnych powodów – mail mógł trafić do spamu (co się zdarza często przy Gmailu, który często zmienia algorytmy). Warto ich obserwować i segregować. Spójrz na przykład na mnie jako właściciela firmy, który inaczej czyta maile od osób np. zatrudnionych na etacie. Podczas realizowanej niedawno realizowanej dla portalu z podróżami zwróciliśmy uwagę, że wyjątkowo dobrze konwertują mężczyźni. Rano między 9.00 a 10.00 odczytywali te maile, a drugi raz sprawdzali go między 17.00 a 18.00. Działo się tak dlatego, że prawdopodobnie konsultowali to z partnerem jakieś typy.

M: Mówisz o wspólnych wyjazdach.

T:  Warto rozumieć swoich odbiorców i zastanowić się o której taka osoba będzie tego maila odczytywać. Odnosząc się do ciebie i twoich odbiorców, którzy w dużej mierze są na pewno przedsiębiorcami. Kiedy takie osoby mogą chcieć poświęcić swój czas na lekturę twoich wpisów, które mają charakter rozwijający? Żeby zachęcić do interakcji takiego użytkownika, który w ogóle nie klika i nie czyta. Jeśli otagujemy sobie kreację, czyli określone linki w mailu, a oni nie wejdą z nimi w interakcję to możemy później wysłać takiego hybrydowego, czyli ustawić sobie logikę kolejnego maila z pytaniem do tej osoby, czy tematy, które wysyłałem dotychczas nie są interesujące.

M: Napisać wprost.

T:  Ku zdumieniu niektórych osób to działa. Wchodzimy w dialog. Wysyłając mail nie jesteś przecież anonimowy. My ostatnio wysłaliśmy takiego maila do firm, że drogi przedsiębiorco Janie Kowalski (personalizowaliśmy tego maila, więc było z imieniem i nazwiskiem), czy wiesz, że klient dzisiaj to nie jakaś anonimowa osoba, ale to również może być twoja żona! Tak dosłownie zatytułowaliśmy maila i wysłaliśmy go do bazy użytkowników w Niemczech. W treści krył się raport informujący o tym dlaczego warto personalizować bazy konsumenckie i dlaczego ta wiedza o kliencie jest istotna.

M: Tytuł też ma znaczenie. Mam wrażenie, że to połowa sukcesu. Swoją drogą wielokrotnie wspominałeś o Greensenderze. Gdybyś mógł opowiedzieć czym się odróżnia od innych programów. Zwykły laik nie widzi różnicy.

T: Stworzyliśmy go trochę pod nasze potrzeby. Zdecydowaliśmy się go udostępnić podobnym podmiotom jak my, które wysyłąją bardzo dużo, ale również potrzebują czegoś do akwizycji. Greensendera można wykorzystywać obok innych wiodących systemów, ale z nastawieniem na akwizycję, a nie retencję. Nie zapominajmy bowiem, że grono wysyłek jest wysyłkami akwizycyjnymi.
M: Co to znaczy retencja Tomku?

T: Utrzymywanie relacji. Akwizycja to z kolei pozyskiwanie nowych z „zimnych” kontaktów (np. z wynajętej bazy mailingowej). Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież można zastosować reklamę banerową i stamtąd również pozyskiwać kontakty. Pytanie brzmi jednak z jakich kanałów moi potencjalni klienci najchętniej korzystają. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dobrze przeprowadzony kontakt do osób, które nas nie znają, ale otrzymają od nas pierwszą, dobrze wyprofilowaną wiadomość przyniesie lepsze efekty niż np. kupione w odsłonach banerowych kliki. Dzieje się tak dlatego, że użytkowników widzi personalizację, a tym samym zdaje sobie sprawę z faktu, że z jakiegoś źródła musi mieć ten kontakt i nie jest to więc zwykłym spam.

M: Swoją drogą mam pytanie o skuteczność mailingu. Przy jakiej procentowo liczbie otwarć można mówić o sukcesie?

T: To jest całkiem proste. Dzisiaj wiele instytucji, a w tym m.in. IAB, którego jesteśmy członkiem, prowadzi różnego rodzaju badania. Pewne branże charakteryzują się konkretną otwieralnością, zaangażowaniem i wieloma innymi współczynnikami. Wiadomo, że produkty są różne. Inaczej jest jak kupujemy produkt finansowy, a inaczej, gdy nabywamy odzież. W owych badaniach jest wspomniane jak poszczególne branże osiągają różne efekty np. CTR (kliknięć do otwarć), czy też wypisów wszelakiej maści. Znając treść tych badań mogę stwierdzić czy dana kampania odniosła sukces, a podam ci przykład: w branży odzieżowej, gdy mam CTR 25% to się bardzo cieszę, w podróżach miałem 45%, a z kolei w finansówce mając CTR powyżej 8% można powiedzieć, że poszło dobrze. Te ostatnie działają najgorzej, bo nie sposób porównać wagi decyzji jaką jest kupno koszuli, a wzięcie np. kredytu.

M: Słowem trzeba mieć z tytułu głowy informację odnośnie tego z jakiej branży jesteśmy i w zależności od tego należy spodziewać się trochę innych wyników. A czy są jakieś zasady skutecznego wysyłania mailingu?

T: Złota zasada jest taka, że ten użytkownik musi tego maila oczekiwać, a nawet jeśli posiłkujemy się zakupioną bazą to umiemy go zapytać, czy byłby skłonny wejść z nami w jakąś grę rynkową. Jeżeli będzie świadomy tego skąd mamy ten adres, potrafimy mu to wyjaśnić i go zaangażować to znaczy, że przestrzegamy absolutnych podstaw. Wiemy, że na nasze wiadomości będzie czekał, że jest głodny, ale trzeba pamiętać, że nie zawsze ma ochotę akurat na to danie, które mu zaproponujemy.

M: Uważam, że poruszyłem już wszystkie najważniejsze tematy. Czy jest coś jeszcze Tomku co chciałbyś dodać?

T: Tak. Czy ty jako bloger myślałeś kiedykolwiek o współpracy z takimi podmiotami jak ja. Czy chciałbyś mieć kogoś w rodzaju menadżera dla twojej bazy użytkowników.

M: Załóżmy, że wszystko co teraz do mnie mówisz kierujesz również do słuchaczy i czytelników.

T: Czy uważasz to za sensowne, abyśmy wykorzystywali we współpracy z tobą twoją bazę wysyłając maile o przekazie reklamowym i rozliczali się z tobą prowizyjnie od naszego zarobku? W skrócie chodzi o przerzucenie kontaktów na Greensender (nie musisz rezygnować z aktualnego programu do newslettera!) i mielibyśmy zgodę, by w twoim imieniu wysyłać propozycje mogące zainteresować twoich czytelników.  W twoim konkretnym przypadku byłyby to produkty dla przedsiębiorców z racji tego, że stanowią oni na pewną sporą część twoich czytelników.

M: Ja odpowiem tylko za siebie, choć przekaz kierujesz do wszystkich zainteresowanych tą metodą rozliczania osób. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła jest taka, że to jest moje i ktoś właziłby mi z butami. Z drugiej strony jeśli ci to udostępnię i raz się najwyżej sparzę (bo się nie uda, bo subskrybentów zniechęci). Na pewno przekonująca jest szansa na monetyzację tej bazy i jego to całkiem ok, gdy będzie to robione w rozsądnych odstępach czasowych. Do kogo mam kierować w sprawie realizacji tego pomysłu?

T: Do mnie (tomasz.dziobiak@edbms.pl). Ponieważ Greensender jest na tyle elastyczny, że możemy ustalić wspólnie odpowiadające obu stronom zasady. Rodzajów modeli jest mnóstwo – od CPL, po CPM, czy CPC. Myślę, że jest to mało inwazyjne, można dodawać przekaz reklamowy OBOK informacji o twoim nowym wpisie. Piszcie do mnie z każdym pytaniem i wątpliwościami, a ja chętnie na każde odpowiem i może uda nam się znaleźć wspólny język, a dla was blog okaże się fajnym dodatkowym źródłem dochodu, albo przy zerowym nakładzie pracy zarobicie na nim jeszcze więcej.
Przeanalizowałam warunki w jakich pracujesz i pozostali blogerzy. To co
proponuję to udostępnię wam bezpłatnie narzędzie Greensender oraz system
pop-up do budowy bazy od razu zintegrowany z FB oraz TW do budowy
waszej bazy.  Dzięki czemu możecie budować bazę użytkowników oraz
prowadzić systematyczną wysyłkę powiadomień. To co chciałbym w zamian
to możliwość umieszczenia treści  dwa razy w miesiącu na blogach
dotyczących oceny jakiejś oferty , która może kierowac na landing page
lub uruchomi popup do zapisu do skorzystania z danej oferty. Oraz dwa
razy w miesiącu będę mógł zrobić mailing sponsorowany do użytkowników. W
przypadku realizacji zdarzenia monetyzującego wasz ruch (kliknięcie,
zapis z prośbą o kontakt – sprzedaż) odpalilibyśmy dodatkowo wam 30% z
przychodu. Myślę, że sytuacja jest win-win dla obu stron ty zarabiasz a
my natywnie wykorzystujemy wasze możliwości (pisze wasze, bo zakładam że
to będziemy mogli zrealizować u innych blogerów również). Napisz co o
tym myślisz. Czy mogę dać kontakt do ciebie do mojego teamu abyśmy
zrobili test efektywności. Pytam bo w sumie ciekawy czas obecnie
nadchodzi. – ostatnia część roku.