QUO VADIS MŁODY CZŁOWIEKU?

1 1 - QUO VADIS MŁODY CZŁOWIEKU?

Ten wpis jest dla mnie jednym z ważniejszych, bo zawiera lata zbierania moich doświadczeń zawodowych. Chętnie rozmawiam z osobami młodymi, które nie do końca wiedzą co chcą ze swoim życiem zrobić i boją się stawić czoła przyszłości. Mają wątpliwości co do własnego kierunku studiów, myślą, co będzie po nich. Ja z kolei dałbym wiele, aby móc się z nimi zamienić. Cofnąć czas i pewne rzeczy zrobić inaczej. Ale skoro jest to niemożliwe, postanowiłem, że podzielę się przynajmniej z tymi, którzy z moich doświadczeń mogą skorzystać. Pamiętaj, że to co tu przeczytasz, to tylko i wyłącznie moje sugestie opisane na podstawie moich doświadczeń, a wiele poruszonych kwestii mocno uprościłem i nie wyczerpują całego tematu. A więc …

PIERWSZE KROKI:

Wkraczamy w dorosłość. Przyzwyczajeni do tego, że dotychczas głównym źródłem dochodu byli rodzice, nagle zaczynamy się zastanawiać jak to będzie. Co robić? Wyjechać, zostać, ruszyć na studia, skupić się na pracy czy nauce? A może połączyć jedno z drugim? Tak jak wszystko, dorosłość ma również dwie strony medalu. Z jednej strony ta nieograniczona wolność w podejmowaniu decyzji jest wspaniała. Nikt nam niczego nie zakazuje, ani nie nakazuje. Wszystko co robimy zależy wyłącznie od nas. Ale to również ta gorsza strona wspomnianego medalu. Wszystkie konsekwencje przyjmujemy w pełni na siebie. Parasol ochronny w postaci rodziców przestaje obowiązywać. Wypływamy na bliżej nieznane nam dotychczas wody. Myślę, że z obawy przed wzięciem losu w swoje ręce, wiele osób udaje się na studia. Potrzebują więcej czasu, albo uważają, że to studia załatwią za nich sprawę i dadzą zawód, a także czas do namysłu. Z mojej perspektywy jest to myślenie błędne. Fakt, że nie wiemy co jeszcze chcemy robić, nie oznacza, że powinniśmy miotać się z naszym życiem bez ładu i składu. Pewnych działań powinniśmy przestrzegać – niezależnie od tego, czy już się określiliśmy, czy nie.

KWESTIA STUDIÓW:

To pierwsza decyzja, którą należy mieć przemyślaną najpóźniej na etapie liceum. Zadawaj sobie na temat studiów trudne pytania, bo mogą one przeważyć o twojej przyszłości.

– Co chcę w życiu robić? Co mnie kręci? Czy powstał taki kierunek studiów?

– Wybierz się na uczelnię i wypytaj ludzi o kierunek, który cię interesuje.

– Sprawdzaj ścieżki kariery zawodowej innych osób. Można to zrobić choćby z pomocą Goldenline. Zobacz jak potoczyła się kariera tych osób po skończeniu danego kierunku.

 

A teraz cię zaskoczę – bo z perspektywy czasu osobiście nie zaczynałbym studiów. Dlaczego? Otóż zapewniają wiedzę i robią to świetnie, ale często ma się to nijak do wykorzystania jej w praktyce. Co z tego, że umiem świetnie cytować definicje inflacji, giełdy, czy amortyzacji, skoro nie mam kontekstu do jakiego się to odnosi? Pakuje się nam mnóstwo wiedzy, która nieużywana natychmiast przepada. Osoby na trzecim roku chyba niewiele pamiętają jeszcze z pierwszego roku. Studia powinny być uzupełnieniem praktyki, a nie ją zastępować. Dlatego dla przykładu bardziej cenię studia zaoczne, które zostawiają miejsce na podjęcie sensownej pracy, aniżeli studiów dziennych, którym musimy się całkowicie poświęcać.

Oczywiście pewne kierunki są niezbędne i mam tu na myśli medycynę, inżynierię, czy też weterynarię. Jeśli myśli o karierze w tym kierunku, to nie ma innej opcji, niż je podjąć (pamiętaj o dobrym ich wykorzystaniu).

Czy zatem dobrym rozwiązaniem jest porzucić studia i ruszyć od razu do pracy? Odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Możesz ją podjąć i zacząć zarabiać, nawet jeśli nie będzie związana nijak z tym co lubisz robić, ani być zgodna z twoim kierunkiem rozwoju. Istnieje jednak ryzyko, że pozostaniesz w zawodzie, który z czasem zacznie cię wewnętrznie wypalać. Dlaczego więc nie poświęcić się w całości praktykom zamiast rozpoczynać studia, co do których nie jesteśmy pewni, albo co gorsza nawet ich nie czujemy?

Na studiach praktyki są absolutnie niedoceniane. Po rozmowach ze znajomymi wynika, że często starali się ich unikać. Kto ma przedsiębiorcę w firmie o pasującym profilu, prosił go o zaświadczenie o rzekomym odbyciu praktyk. Traktuje się je jak zło konieczne. Nawet osoba, która mi je sprawdzała nie wgłębiała się w ogóle w dziennik praktyk, który tak konsekwentnie uzupełniałem. Ot, przybiła pieczątkę, że mam je zaliczone bez wgłębiania się i zadawania pytań.

Wciel się na chwilę w pracodawcę. Do wyboru masz osobę po studiach magisterskich bez krzty doświadczenia zawodowego i osobę, która w tym zawodzie zdobywała doświadczenie tyleż samo lat. Kogo wybierzesz? Sugeruję nawet zadać to samo pytanie znajomym i wyciągnąć stosowne wnioski. Oczywiście możesz pracę łączyć ze studiami. Sam szybko przerzuciłem się na zaoczne w połowie, aby szybciej zdobywać doświadczenie zawodowe. Nawet długo po studiach wciąż chętnie brałem w nich udział. Mój błąd, że zbyt długi czas dojrzewałem do tego, co chcę na pewno w życiu robić i brakowało w nich spójności. Dlatego dałbym wiele, aby zamiast studiów od samego początku zastąpić je w całości praktykami. Dlaczego?

+ Zdobywam doświadczenie zawodowe od samego początku.

+ Nic nie stoi na przeszkodzie, aby praktyki uzupełniać studiami zaocznymi.

+ Sprawdzam, czy na pewno chcę to w życiu robić i czy jest to zgodne z moimi wyobrażeniami.

+ Mam szanse na płatny staż, a nawet pracę w tej firmie, jeśli podchodzę do sprawy poważnie i oczywiście, gdy umiejętności pozwolą zarobić pracodawcy.

+ Godziny praktyk mogą być elastyczne. Ja dla przykładu robiłem je w dwóch systemach. W pierwszym był sztywny grafik i godziny, w drugim z kolei nie miałem obowiązku się pojawiać, ale starałem się dawać jak najwięcej od siebie w wolnych chwilach.

+ Nic nie stoi na przeszkodzie, aby praktyki robić w więcej niż jednym miejscu naraz.

Pamiętaj tylko, po co tam jesteś. Niech nikt nawet nie waży się traktować cię jak darmowej siły roboczej do parzenia kawy. Współpraca musi być korzystna dla obu stron, a jeśli pracodawca tego nie rozumie – zrezygnuj. W poszukiwaniu dobrych miejsc zajrzałbym na stronę nieparzekawy.pl. O tym, że ten sposób działa posłuchasz tutaj w około 5:35 minucie filmu.

WYZNACZ SOBIE CELE:

Wielu młodych ludzi nie ma celu, oprócz czegoś tak oczywistego jak skończenie studiów (jeśli takowe rozpoczęli) i znalezienie dobrej pracy.

 

Abraham Lincoln spytany o to jak prosty prawnik zdołał zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych odpowiedział, że połowę sukcesu osiągnął w momencie wyznaczenia sobie takiego celu. Drugą połowę stanowiło działanie.

Po co są cele? Nasze życie przypomina nieco projekt rozłożony w długim okresie czasu. Realizujemy kolejne punkty (uczymy się chodzić, mówić, kończymy szkołę), aż wreszcie wkraczamy w dorosłość. Tracimy z horyzontu cele i zaczynamy miotać się bez ładu i składu. Wyznaczone cele, które są realne (marzenia to zupełnie inna kwestia), nadają sens naszym działaniom. Moje opisałem dla przykładu w tym wpisie.

Jakie cele mogę zasugerować?:

 

– Dąż do tego, aby zarabiać na tym co lubisz i co sprawia ci przyjemność.

– Postaw sobie za cel osiągnięcie zarobków na określonym miesięcznym poziomie. W ten sposób zmusisz się do działania, negocjowania stawek z pracodawcami, podejmowania dodatkowych działań, jak np. freelancer po godzinach.

– Dąż do komfortowej sytuacji finansowej. O tym kawałek dalej w tym wpisie.

– Naucz się więcej niż jednego języka obcego i regularnie go szlifuj.

  • Dwa słowa od Marty z bloga Lodówka Otwarta pozwólcie, że wypowiem się na ten temat z perspektywy nauczyciela angielskiego (a także osoby, która uczy się języków obcych jako hobby). Wielu osobom wydaje się, że nie ma sensu inwestować już w język angielski, bo „przecież go znam”, albo powtarzają zasłyszane słowa, że „nikt już przecież nawet nie pyta o angielski, bo to jak język ojczysty”. Realia są takie, że tak naprawdę tylko część osób, stwierdzających „znam angielski” i wpisujących go sobie w cv jako zaawansowany, potrafi rzeczywiście użyć go na tym poziomie. Pamiętajcie również, że jeśli dana praca wymaga znajomości angielskiego, to będzie to skrupulatnie sprawdzone, więc nie warto kłamać. Dobra znajomość języka to nie „byle się dogadać”, a umiejętność łatwego wysławiania się i przekazywania własnych myśli tak, aby rozmówcę nie bolały uszy. A czym poprawniej mówimy, czym więcej znamy specjalistycznego słownictwa, tym bardziej profesjonalni jesteśmy. Z tego właśnie względu radzę stawiać na konwersacje, niż żmudne wkuwanie gramatyki czy słówek (dlatego też certyfikaty nie zawsze są miarodajne, bo aby je zdać, uczymy się głównie zadań, a nie żywego języka!). Optymalnym rozwiązaniem jest więc szlifowanie angielskiego do perfekcji (bo znaczna większość ludzi go w jakimś stopniu zna, lepszym lub gorszym) i jednoczesna nauka innego, mniej popularnego języka. Ciekawym pomysłem jest coś spoza klasycznego zestawu niemiecki-francuski-włoski-hiszpański, czyli na przykład któryś język skandynawski, bałkański lub (dla bardziej zaawansowanych) azjatycki.

 

Nie określaj dokładnych dat, ale po prostu uparcie dąż do realizacji. Zacznij od spisania sobie celów jeszcze dzisiaj.

PRACUJ NAD SWOJĄ MARKĄ OSOBISTĄ OD POCZĄTKU:

Od samego początku pracuj nad własną marką i promocją własnego nazwiska. Twórz, bierz udział w projektach, bądź zawsze na czele czegoś. Anonimowość traktuj jako coś, czego chcesz unikać, bo (pozytywna) popularność otwiera na nowe szanse. Koniecznie zapoznaj się z wpisem poświęconym marce osobistej:

 

PIERWSZA PRACA:

Staraj się od samego początku dążyć do tego, aby pracować, tam gdzie praca sprawiałaby ci przyjemność i zawodowe spełnienie. Nie zawsze będzie to możliwe, bo potrzebujesz pieniędzy do życia, ale miej ten cel przed oczami. Wspominałem, że dobrą metodą na pierwszą pracę jest odbywanie praktyk. Można też szukać tej pierwszej pracy inaczej:

– Agencje pracy (np. Work Service); zarabiają na pośrednictwie między tobą, a pracodawcą. Oferują prace sezonowe (np. na kasach w święta, albo w przypadku dużego zapotrzebowania), stałe w Polsce lub pracę za granicą.

– Wiem jakie są obiegowe opinie na ten temat, ale dobrą pierwszą pracą, bo na umowę o pracę i nawet w wieku 16 lat, mogą być restauracje McDonald’s. Szukają głównie młodych ze względu na liczne ulgi podatkowe z tytuły zatrudniania studentów (składki ZUS nie musi pokrywać wtedy pracodawca, a to równa się niższym kosztom). Rotacja jest spora, zwłaszcza w wakacje, więc stale właściwie istnieje nabór. Rotacja wynika częściowo z faktu, że praca ta jest ciężka, zwłaszcza w wakacje. Na pewno plusem jest elastyczny grafik, który można dostosować sobie do zajęć. Powyższe zasady mają również odniesienie do pozostałych sieci fast-food, np. KFC.

 

– Praca na stacji benzynowej. Wszystkie stacje benzynowe są zobowiązane do pracy 24-godziny na dobę (mimo często ponoszonych z tego tytułu strat). Wynika to z faktu, że w innym wypadku poruszanie się nocą wymagałoby zawsze pełnego baku przed rozpoczęciem podróży. Dla pracowników stacji wiąże się to często z 12-godzinnymi zmianami, które mają miejsce także w nocy. Ogromnym plusem jest natomiast elastyczny grafik. Praca ciężka i często (zwłaszcza nocami) pełna wrażeń.

Ponadto starałbym się nie trzymać wszystkiego w jednym koszyku, a tym samym mieć więcej niż jedno źródło dochodów. Głównie z powodu nagłej utraty pracy, która przecież nie jest nam dana na zawsze. Dążyłbym również do tego, aby jak dorabiać poprzez pracę zdalną. Ja dla przykładu dorabiałem na portalu o grach planszowych, który później sprzedałem, pisząc dla różnych redakcji (np. gameplay.pl)

MAM JUŻ PRACĘ:

Świetnie! Mam więc dla ciebie kilka zasad, które sprawią, że zawodowo wybijesz się ponad przeciętność:

– Ucz się nowych rzeczy. Zyskasz w oczach zespołu / kierownika, odczujesz osobistą satysfakcję, będziesz posiadać rozwiązania na nadchodzące problemy.


– Nie uciekaj od problemów, ale samodzielnie wychodź z inicjatywą ich rozwiązywania. Stawianie im czoła zwiększa naszą pewność siebie i buduje twoją pozycję w firmie.

– Kończąc pracę, dbaj o pozyskiwanie opinii na swój temat. Jeśli ktoś będzie wymigiwał się brakiem czasu daj mu kartkę papieru i długopis. To coś, czego nie robi chyba nikt ze znanych mi osób, a dopisek w CV o możliwości udostępnienia opinii poprzedniego pracodawcy robi wrażenie.

– Nie zmieniaj nazbyt często pracy. Ważną cechą dla pracodawcy jest lojalność i fakt, że w ciągu ostatniego roku zmieniałeś pracę kilkukrotnie, zazwyczaj świadczy o tobie źle. Jeśli tak robisz, to przygotuj się na niewygodne pytania i nutkę obaw w stosunku do zatrudnienia ciebie.

PRACĘ MOŻESZ SOBIE STWORZYĆ:

Stworzyłem jeden wpis, w którym przekonywałem czytelników do tego, że w dobie internetu bezrobocie to tylko stan umysłu. Nie myśl wyłącznie w kategoriach tego, że pracę zapewnia pracodawca, bo może nim być każdy. Narzekając na to, że pracy nie ma odpowiem ci, że w takim razie ją sobie … stwórz. Możesz spróbować od czegoś łatwego, co potrwa zarazem kawałek czasu, czyli z własnym blogiem. Może się okazać, że z czasem pojawią się z niego pierwsze pieniądze, a może nawet zaczniesz się z niego utrzymywać. Rozważmy to razem:

Stanowisko pracy można też stworzyć bezpośrednio pod TWOJĄ propozycję, czego jestem dobrym przykładem. Moim CV zainteresował się właściciel firmy i uznał, że warto porozmawiać ze mną na temat reaktywacji zaniedbanego serwisu z grami, który mieli w swoim portfelu projektów. Przemyślałem temat, zaproponowałem swoją wizję i warunki współpracy. Stworzono stanowisko project managera, na które nie przeprowadzono rekrutacji, bo powstało na potrzeby mojej kandydatury. Choć osobiście miałem ułatwione zadanie, to myślę, że warto wychodzić samodzielnie z inicjatywą. Napisać do firmy, która nas interesuje z propozycją własnych rozwiązań, które dostrzegliśmy, oraz przegadania tego w cztery oczy. Firmy z definicji mają przynosić zyski, a jeśli twój pomysł i twoja osobista wizja realizacji będzie takowe przynosić, na pewno nikt nie odmówi ci rozmowy. Choćby z samej ciekawości.

ZNAJDŹ SOBIE MENTORA/MENTORÓW:

Mam za sobą niezliczoną liczbę rozmów z osobami, które określę jako zagubione. Są przed, w trakcie lub po studiach i nie wiedzą co ze sobą zrobić. Zaczynam rozumieć rolę coachów we współczesnym świecie i tego, że zadając stosowne pytania (dlaczego? po co?) można zmusić kogoś do myślenia. Jeśli zadaję trudne pytanie pokroju „po co ci studia?” i nie otrzymuję odpowiedzi, zaszczepiam wątpliwość. Ta wątpliwość zmusza do myślenia. Myślenie sprawia, że zaczynamy działać. Nie bój się, że ktoś nie będzie miał dla ciebie czasu. Z moich doświadczeń wynika, że takie osoby chętnie poświęcą ci nieco ze swego prywatnego czasu.

ZAINTERESUJ SIĘ FINANSAMI:

 

– Wykształć w sobie nawyk oszczędzania. Nie czekaj, aż będziesz zarabiać większe pieniądze, ale możesz zacząć od założenia konta oszczędnościowego na który wrzucać możesz nawet najdrobniejsze sumy. Szybko się z tym oswoisz, tym bardziej, że prędzej czy później będzie to konieczność. Nasz system emerytalny to kolos na glinianych nogach i raczej nie masz co liczyć na państwową emeryturę. Ponadto mając odłożone środki będziesz czuć się pewniej wiedząc, że nagła utrata pracy lub inne zdarzenie losowe nie wywróci twojego życia do góry nogami. Nigdy nie doprowadzaj do sytuacji, w której od bankructwa dzieli się jedna wypłata i nie masz komfortu zmiany pracy.

– Zacznij budowę dobrej historii kredytowej. To, czym ona jest i dlaczego warto takową posiadać przeczytasz tutaj. W dużym skrócie: osoby bez historii są traktowane nieco gorzej, jeśli chodzi o przyznawalność kredytów, albo otrzymają gorsze warunki. Na dobrą historię pracuje się, mając raty, które spłacamy regularnie. Ja dla przykładu celowo brałbym niewielkie kredyty celowe na np. zakup komputera bądź telefonu zamiast korzystać z abonamentu. Kredytuje to bank i nieco dopłacimy (wszak oprócz sklepu musi wtedy zarobić), ale to cena za budowę historii. Pamiętajcie jednak, że nie istnieje coś takiego jak raty 0%Czytaj wszystko co zostało zapisane małym druczkiem, poproś o wzór do domu, zadawaj niewygodne pytania przy finansach.

DODATKOWE KWESTIE:

– Niech wszystko co robisz czemuś służy. Uwielbiam pytanie „dlaczego”. Dlaczego to robię? Dlaczego tu pracuję? Dlaczego poświęcam się temu projektowi? W ten sposób unikam bezsensownych działań.

– Stale opuszczaj swoją strefę komfortu. Jeśli się do czegoś przyzwyczajasz i wszystko traktujesz rutynowo, to znaczy, że coś robisz źle i zwyczajnie w świecie się opieprzasz.

– Znaj swoją wartość. Im więcej wiesz / umiesz (a także o tym wiesz) tym pewniej się czujesz. Pewność (nie mylić z pychą) przekłada się zaś na wszystkie aspekty życia codziennego.

– Wprowadź zasadę, że wszystko co robisz, robisz dobrze i nie zostawiasz miejsca na bylejakość

– Dbaj o swoją kaloryczność czasu. Moja godzina pracy jest warta dużo więcej niż kiedyś. Jeśli pracujesz coraz więcej, a zarabiasz tak samo, albo wręcz mniej, to znaczy, że coś jest nie tak.

– Porażki traktuj jako doświadczenie i cenną lekcję. Nie obwiniaj się, ale wyciągaj wnioski. Pamiętaj, że każdy popełnia błędy i żyjemy jeszcze w kulturze, która błędów nie wybacza. O ile nie robisz ich celowo (po co miałbyś to robić?) to nie bierz ich bardzo do siebie. Wyciągaj wnioski, ale nie trać czasu to, aby wmawiać sobie jak niemądry jesteś.

– Sztuką jest łączyć przyjemne z pożytecznym. Co powiesz na słuchanie podcastów w podróży np. na zajęcia lub do pracy?

– Weź kartkę i długopis w dłoń. Zacznij szczerze wypisywać to jak spędzasz czas wolny. Ile w tym przeglądania mediów społecznościowych, oglądania seriali i grania w gry? Ja dla przykładu wychodzę z założenia, że życie mamy tylko jedno, więc przyjemności się należą, ale wszystko jest zdrowsze z umiarem.

Ten wpis w pewnym sensie dojrzewał we mnie około 10 lat. Przez ten czas pomagałem ludziom, rozmawiając z każdą zagubioną osobą indywidualnie. Blog ma tą niesamowitą moc sprawczą, że dotrę do nieporównywalnie większej liczby młodych, a pracę wykonam tylko raz. Będzie świetnie, jeśli – jako blogosfera – zamiast narzekać na dzisiejszą młodzież, spróbujemy ją zrozumieć i wyciągnąć pomocną dłoń. Jeśli na swoim blogu zechcesz podzielić się swoim doświadczeniem, podobnie jak zrobiłem to ja, koniecznie daj mi znać! Pokażmy, że blogosfera wywiera realny wpływ na społeczeństwo i dajmy coś pozytywnego od siebie. Mam do ciebie osobistą prośbę – jeśli uważasz, że ten wpis jest wartościowy udostępnij go proszę.