RECENZJA KSIĄŻKI „ZOSTAŃ FREELANCEREM”

44 zostan freelancerem sc2 300x225 - RECENZJA KSIĄŻKI "ZOSTAŃ FREELANCEREM"Twórczość Agnieszki śledzę regularnie od kilku lat. Nie dlatego, że jestem zawziętym freelancerem, ale dlatego, że wszystkie publikowane przez nią treści są sumą jej doświadczeń. Cenię sobie wypowiedzi praktyków, którzy na pracy zdalnej zjedli sobie zęby. Fakt, że można dziś pracować z dowolnego miejsca na ziemi jest fascynujący i zarazem znakiem naszych czasów, które udowadniają, że biuro to trochę taki przeżytek. Agnieszka udowadnia to od kilku lat dzieląc się spostrzeżeniami na swoim blogu. Ktoś uparty zapewne odnalazłby wszystkie treści z książki rozsiane na blogu (a nawet więcej) i stwierdzić, że książka jest mu zbędna. Jest to jakieś rozwiązanie, ale za wydaniem papierowym przemawiają trzy fakty (…)

A] Wygoda czytania

B] Struktura prowadząca czytelnika krok po kroku

C] Forma wsparcia dla autora za wszystkie darmowe treści na blogu

Poszczególnej jej rozdziały stopniowo wprowadzają cię w meandry pracy nie stroniąc również od poinformowania cię o złych stronach (a jest ich całkiem sporo). Bez wątpienia książka była potrzebna, bo żyjemy (i nic tego nie zmieni, awręcz będzie się to pogłębiać) dobie powszechnego internetu, niepewnej pracy etatowej, licznej rzeszy bezrobotnych i tendencji do delegowania prac przez sieć. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że jest to biblia dla freelancerów, choć mówiąc zupełnie obiektywnie książka wyczerpuje podstawy tematu. Jako zawodowy sprzedawca czuję jednak niedosyt z powodu dość lakonicznego potraktowania kwestii poszukiwania klienta. Niby jest dużo wskazówek, ale opierają się głównie wrzucaniu ogłoszeń i byciu w każdym z większych portali dla osób, które się tym zawodem parają. Wiem, że czas pozwoli zbudować z mniejszych kontaktów coraz większe, ale jest to dla mnie mało satysfakcjonujące. Wiem, że Agnieszka jest dość skrytą osobą względem kontaktu z nowymi osobami (wspomina o tym w treści), więc opisuje swoje metody, które u niej zaprocentowały, ale i tak pozostawia ogromny niedosyt w sumie w jednej z ważniejszych materii. Nie zgadzam się też z autorką w kilku kwestiach takich jak np. tego, aby unikać brania zaliczek, bo powoduje u nas rozleniwienie. Kulturę płatności mamy w Polsce fatalną, a niestety powoduje to właśnie takie podejście. Osobiście przy współpracach na blogu w każdym wypadku biorę wynagrodzenie z góry, a na rozleniwienie sobie nie pozwalam, bo byłoby to nie fair względem klienta, że po zaksięgowaniu spada moje zaangażowanie.

PODSUMOWUJĄC: Książka ma naprawdę szansę zmienić czyjeś życie. Nie dlatego, że treści w niej zawarte są rewolucyjne, ale dlatego, że wyczerpuje temat i opisuje go w bardzo przystępny sposób prowadząc niemalże za rękę. Ponadto zawsze byłem przeciwnikiem stwierdzenia, że „pracy nie ma”. Bycie długotrwale bezrobotnym to moim zdaniem stan umysłu i brak kreatywności. Po książkę powinna więc sięgnąć każda osoba, która szuka sposobu na dodatkowe pieniądze lub zastąpienie (nie oszukujmy się) niepewnej pracy etatowej i być jedną z tych pozycji, które pracownicy urzędów pracy wręczają petentom. Agnieszce gratuluję drugiej z kolei już książki i liczę, że drugie wydanie będzie rozszerzone o dodatkowe informacje odnośnie poszukiwania klientów, bo osiem stron jednej z ważniejszych czynności to moim zdaniem za mało.