ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD

FIN - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD

Tekst zacznę od tych słów: NIE ZNIKAM Z SIECI. To gdzie mnie teraz znajdziecie dowiecie się na końcu tekstu. „Jak zarabiać pieniądze?” zamykam jednak bezpowrotnie – nie pojawi się tu już żaden nowy tekst, ale same treści będą dostępne jeszcze przez najbliższy rok. Fakt, że to robię niemal na pewno będzie dla wielu szokiem. Zapewne niektórzy z powodu słów, które wielokrotnie przytaczałem:

 

Jeśli powiem, że co drugi powstały blog pada, to myślę, że nie będę wcale daleki od prawdy. Powodów słyszałem już wiele; brak czasu(kiedy przecież pisać możemy, kiedy chcemy – jest to więc zwykła wymówka), znudzenie danym tematem lub brak pomysłów na wpisy (kto zabroni blogerowi zmienić format?), brak nowych czytelników (po prostu zaniedbano marketing, albo treści nie były warte dalszego udostępniania), brak sensownych korzyści (nie mówię tylko o finansowych). Wymówki są świetnym wynalazkiem, bo pozwalają zdjąć ze swoich barków odpowiedzialność. To przecież nigdy nie jest nasza wina, tylko losu i osób trzecich.

Mogłoby się więc wydawać, że padłem zatem ofiarą własnej wypowiedzi. Nie zgodzę się z tym, bo to nie koniec, ale reinkarnacja. Wbrew pozorom nie mam już co tej decyzji żadnych wątpliwości – dojrzewałem do tego od ostatnich kilku miesięcy. Decyzja nie pojawiła się z dnia na dzień.

PRZYCZYNY (od najmniej do najbardziej istotnych):

– Będzie to dość zrozumiałe i prawdopodobnie niektórzy przytakną mi w tym momencie. Otóż po 3 latach pisanie o zarabianiu przestało mnie ekscytować. Zwłaszcza, że coraz silniej stawiam na rozwój osobisty i na tym temacie chciałbym się teraz skupić. Nigdy nie chciałem, by blogowanie kiedykolwiek było dla mnie obciążeniem, a wszystko wskazywało na to, że mogłoby do tego dojść, gdybym pozostał w tym formacie.

– Nazwa bloga budziła mieszane uczucia. Rodziło u niektórych błędne założenie, że jego założyciel pozycjonuje się na osobę posiadającą miliony i zarabiającą krocie. Niejednokrotnie powtarzałem, że moją ambicją jest poprzez blog pomóc w znalezieniu dodatkowego źródła dochodu. Jednak niektórzy słysząc samą nazwę nastawiali się do niej negatywnie – nawet moja najbliższa rodzina nie zadała sobie trudu, aby najpierw zajrzeć o czym blog traktuje nim wydała pierwszą opinię. Wspomnę o tym po raz ostatni. Nazwa była stworzona z myślą o wyszukiwarkach, a przy tym miała być odpowiednio szeroka, by nie podcinała mi skrzydeł jeśli chodzi o pomysły na materiały.

– Będzie to dość kontrowersyjny punkt, ale stanowił jeden z powodów, więc czuję się w obowiązku, by wam go wyjawić. Otóż nazwa i zakres bloga nie zawsze ściągała osoby na których, by mi zależało. Wierzących we wszelkiego rodzaju internetowego piramidy finansowe, dołączające do setek grup facebookowych tego rodzaju, albo zapraszające mnie do sieci MLM.

– Doszedłem do wniosku, że prowadzenie bloga jest niekiedy zbyt czasochłonne. Faktem jest, że na siebie zarabiał i przynosił co miesiąc jakieś dodatkowe przychody do mojego budżetu. Jeśli jednak podejść uczciwie do sprawy i oszacować ile REALNIE czasu spędzałem nad blogiem to stawka godzinowa byłaby niezbyt satysfakcjonująca. Jeśli chcę się rozwijać to nie mogę przyzwyczajać się do już działającego modelu, bo byłaby to złota klatka.

– Każdego dnia tworzonych jest OGROMNA ilość fascynującej treści, która rozpowszechniana jest całkowicie za darmo. Każdego dnia setki tysięcy blogerów walczy o uwagę czytelnika tworząc fenomenalne treści. Właśnie to bogactwo urodzaju sprawia, że odkładam odsłuchanie lub lektury artykułów na później. Mój Pocket puchnie, a ja przytłoczony ich ilością decyduje się w efekcie na skasowanie części z nich. W efekcie też konsumuję coraz szybciej skanując wręcz tekst wzrokiem, aby skoczyć do kolejnego.

 

1 - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD

 

Próba zdobycia walki czytelnika jest absorbująca – ma przecież tyle innych, nierzadko lepszych miejsc. Odkąd pamiętam byłem gorącym orędownikiem zasady 80 marketingu, 20% tworzenia treści. Mimo to po napisaniu tekstu nie miałem już siły na marketing, a w efekcie liczba czytelników nie była satysfakcjonująca i stanowiła spory problem.

– Chęć spróbowania swych sił w zupełnie nowym formacie. Wiedziałem jednak, że prowadzenie dwóch blogów naraz zakrawałoby na szaleństwo, więc musiałem wybrać.

– Dochodzimy do najważniejszego powodu, który przeważył. Otóż prawda jest taka, że gdyby blog odwiedzały setki tysięcy internautów miesięcznie to o szaleństwo zakrawałby fakt rezygnacji z prowadzenia go. Raz, że pewnie współprace pozwoliłyby mi osiągać nawet wyższe dochody niż z pracy etatowej. Dwa, że byłoby też szkoda rozczarowywać taki tłum osób i zrezygnować z sukcesu jakim było przyciągnięcie ich do siebie. Na przestrzeni trzech lat nigdy nie zdołałem przekroczyć liczby 10.000 unikalnych użytkowników. Mimo upływającego czasu organiczne wyszukiwanie wydawało się stać w miejscu. Nie pomogła odpłatna pomoc webmastera, który poprawiał nazwy wpisów i nakazał odpowiednie działania. Nie pomogły gościnne wpisy, których miałem na swoim koncie łącznie 6. Nie pomogło przejście z Bloggera na WordPress, linkowania ze stron o mocniejszej pozycji (np. rankingu Michała Szafrańskiego). Co prawda prawdziwy Polak umniejsza swoje zasługi i osiągnięcia, ale nie mogę powiedzieć, aby tworzone przeze mnie materiały były po prostu słabe i z tego powodu nie przyciągały czytelników –  z tego tytułu otrzymywałem akurat mnóstwo pochwał. Złośliwi oczywiście będą mieli na ten temat własne zdanie. Od ostatnich kilku miesięcy przestałem rozważać czemu nowych czytelników nie przybywa. Zacząłem zaglądać do Google Analitycs tylko wtedy, gdy musiałem – na przykład przygotowując się do kolejnej współpracy, albo gdy zostałem o to poproszony.

Czy można powiedzieć, że „Jak zarabiać pieniądze?” odniosło porażkę? Żaden rodzic nie powie, że źle wychowywał swoje dziecko, a fakt, że nie jest prymusem będzie tłumaczył innymi uzdolnieniami. Prawdopodobnie … musisz ocenić to samodzielnie – gdybym miał odpowiedzieć jednoznacznie mógłbym być po prostu nieobiektywny. Może gdybym wcześniej wyznaczył konkretne kryteria sukcesu takie jak na przykład osiągnięcie określonej liczby czytelników w określonym czasie, to mógłbym się wtedy pokusić o ocenę. Rozpoczynając „JZP” nie miałem jednak w głowie konkretnych założeń – chciałem raczej zobaczyć, gdzie mnie to do doprowadzi.

 

MAŁE ZWYCIĘSTWA (w losowej kolejności):

– Poznałem mnóstwo świetnych osób z którymi znajomość utrzymuję po dziś dzień. Nie będę ich tu wymieniał, bo jest ich tak dużo, a gdyby zaszwankowała pamięć to ktoś mógłby poczuć się pominięty. Świetną formą ich nawiązywania są zwłaszcza podcasty. Nie ma takiej siły, aby nie pogadać chwilę przed i po nagraniu. Ponadto to był świetny sposób, by dotrzeć do osób, które prawdopodobnie inaczej mogłyby nie wygospodarować czasu na rozmowę z Tobą jak byłoby to w przypadku np. Sławka Muturi.
– Udało się w przeciągu 2 lat zrealizować ponad 20 współprac, a w efekcie zarobić na blogowaniu nieco grosza. Co ważne ponad połowę z nich pozyskałem samodzielnie, a będę tego uczył we wciąż nadchodzącym kursie. Kliknij po prostu w poniższy obrazek, aby dowiedzieć się więcej:

 

FIN 1 - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD

 

Stworzyłem landing page, który nie tylko stanowił swoistą wizytówkę bloga, ale też kierował do „kursów”, czyli serii autonewsletterów, które odsyłały do starszych wpisów na blogu.
– Powstało zmienne i zależne od pory roku logo. Ot, taki smaczek pokazujący moje przywiązanie do detali.
BANERJESIEN - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD BANERLATO - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD BANERWIOSNA - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD BANERZIMA - ZAMYKAM BLOGA, A TYM WPISEM ZDRADZĘ CI POWÓD

 

– Wymyśliłem i wdrożyłem koncepcję Daily Bloga. Pisałem (prawie, bo było to zabójczo trudne) codziennie co u mnie, a przy tym dzieliłem się przemyśleniami z zakresu rozwoju osobistego. Przestałem, bo był to trwający miesiąc eksperyment, który jest fundamentem nadchodzącego projektu. Z całością możesz zapoznać się TUTAJ.
– Uruchomiłem sklep internetowy z książkami oparty w 100% na afiliacji. Udało się nie tylko wymyślić jak ominąć całe to magazynowanie, zamrażanie pieniędzy w towarze, ale też wejście w ten biznes bez działalności gospodarczej i nie wydając na to grosza.
– Stworzyłem podcast, który doczekał się kilkudziesięciu odcinków. Jestem dumny z faktu, że nie musiałem posiłkować się w tym celu osobami trzecimi poza zasięgnięciem merytorycznej rady tu i ówdzie. Spis odcinków znajdziesz TUTAJ.
– Blogowanie stało się dla mnie fajną i całkiem konstruktywną formą spędzania czasu wolnego. Serio! 🙂

 

SYTUACJE, KTÓRE MOŻNA UZNAĆ ZA PORAŻKI:

– Niestety, ale bezsprzeczną porażką jest wymieniona wcześniej liczba czytelników.
– Jakość niektórych odcinków podcastów pozostawiała wiele do życzenia. Czasem moi goście nie dysponowali dobrym mikrofonem, a innym razem wina leżała (z niewiadomych dla mnie po dziś dzień przyczyn) po mojej stronie.
– Zapewne mogłem ten czas poświęcony na blogowanie wykorzystać efektywniej. Bywały takie sytuacje, gdy poświęcałem mu chwile, które normalnie gospodarowałem na moją codzienną pracę, więc na pewno odbiło się to na mnie w perspektywie długofalowej.

 

CO TERAZ MATEUSZU?:

Kończę epizod pod nazwą „Jak zarabiać pieniądze?” bez poczucia smutku, ani porażki. Stale coś w swoim życiu zmieniam z intencją, żeby czynić je jeszcze lepszym. Kiedyś zaczytywałem się w „Kaczorze Donaldzie” i ciągałem koleżanki za włosy, gdy chciałem zwrócić ich uwagę. Dziś tego nie robię, bo czytam bardziej dojrzalsze pozycje, a z koleżankami chadzam na piwo. Z „JZP” jest tak, że w naturalny sposób przyszła mi ochota na spróbowanie czegoś nowego i obecny format mnie krępował. Dlatego kończę epizod bez żalu – wręcz się raduję, bo zacznę coś nowego co kształtowało się w mojej głowie od kilku ostatnich miesięcy. Nie będę wam teraz wykładał wszystkich kart na stół, ale zdradzę tylko tyle: jeśli podobała ci się formuła Daily Blogów to będziesz w domu.

 

 

CZYM SĄ DO DIASKA DAILY BLOGI? TYM!

 

W chwili, gdy piszę te słowa (mamy 17 lipca 2017 roku) nowy projekt jeszcze nie powstał. Znajdziesz go w niedalekiej przyszłości (lub nawet teraz, bo upłynęło dostatecznie dużo czasu) pod adresem, który rzuca nieco więcej światła:

 

ZMIENIAMZYCIENALEPSZE.PL

 

Decyzję o tym, czy zechcesz mi towarzyszyć zostawiam tobie. Jeśli życzysz sobie, abym poinformował cię o tym, że już wróciłem możesz zrobić to za sprawą jednego (lub więcej) z tych kanałów. Czy mam cię powiadomić na Facebooku? Stanie się tak na moim prywatnym profilu i kliknięciu w OBSERWUJ. Czy mam do ciebie zaćwierkać, gdy nadejdzie stosowny czas? Tak, mowa o Twitterze. Zawsze też możesz otrzymać stosowną informację dzięki „fanpejdżowi” (tak, zmienię jego nazwę). O tutaj.

 

 

W zależności od tego co teraz zrobisz jest będzie to pożegnanie lub chwilowa rozłąka. Niezależnie od podjętej decyzji … dziękuję, że jesteś 🙂

  • Mateusz, powodzenia na nowej drodze…blogowania 🙂

    • To będzie blogowanie, ale w troszkę innej formie. Na to co planuję chyba nie ma jeszcze nazwy.

  • Nie ma jak męska decyzja

  • Piotr Szostak

    Powodzenia. Trzymam kciuki.

    • Będzie dobrze – wiem czego chcę i tym razem nie zamierzam rywalizować z innymi, ale działać całkowicie we własnej kategorii.

  • Powodzenia Mateusz. Świętą prawdę napisałeś w tym wpisie.

  • Życzę powodzenia! Zastanów się jednak nad usuwaniem bloga JZP. Sporo wartościowych treści tutaj opublikowałeś i mogą się jeszcze przydać innym czytelnikom. Po prostu szkoda to niszczyć. Miesiące temu Wolny z bloga WolnymByć też zaprzestał blogowania, ale wszystkie wpisy zachował. Całe szczęście 🙂 Pozdrawiam!

    • Będzie dostępny jeszcze co najmniej przez rok. Jeśli uznam, że przekierowań na nowy projekt jest wystarczająco dużo lub pojawi się jeszcze inny powód – zostanie dłużej.

  • Przykro mi, ale powodzenia, bardzo przyjemnie mi się czytało ten blog.

    • Ja wrócę, ale w innej formie. Żadnemu z nas nie powinno być przykro, bo pragnąłem tej zmiany.